Wykluczeni

Zdjęcie przedstawia zarośnięte trawą, nieużywane torowisko. W tle budynki przypominające ogródki działkowe oraz pomarańczowy, czteropiętrowy blok mieszkalny. Barwa światła sugeruje zachodzące słońce. Drzewa i zarośla znajdujące się na zdjęciu sugerują, że torowisko jest od lat nieużywane.

Tematem wykluczenia transportowego zajmuję się od dłuższego czasu. Sam też mocno odczułem, jak likwidowane połączenia kolejowe i autobusowe mogą wpływać na organizację naszego życia i podejmowane decyzje.

Aktywizm

Gdy spotkałem na swej drodze aktywistę kolejowego z Koronowa, Rafała Wąsowicza, uznałem, że musimy połączyć siły, by nagłaśniać i przeciwdziałać dalszym wykluczeniom. Założyliśmy „Stowarzyszenie na rzecz rozwoju transportu publicznego”. Zaczęliśmy jeździć po miasteczkach dotkniętych tym problemem, aby spotykać się z władzami, ale przede wszystkim ze zwykłymi mieszkankami i mieszkańcami.

Co sprawia, że tak często podchodzimy do inicjatyw społecznych wobec problemów tych miejscowości z dystansem? Dlaczego z góry zakładamy, że w małych miastach czy wioskach budowanie struktur lewicowych nie ma racji bytu? Dlaczego też sami mieszkańcy i mieszkanki nieczęsto decydują się na wysłanie zgłoszenia do nas? Czy to oznacza, że w tych społecznościach nie pojawiają się poglądy lewicowe? Warto spojrzeć na to z innej strony. Małe miejscowości są niedoceniane przez lewicowych aktywistów, chociaż żyją tam i działają osoby o podobnych podejściach.

Być może to, że sami pochodzimy z małych miejscowości, powoduje, że szybko odnajdujemy wspólny język z tymi ludźmi. Na pewno są wśród nich osoby nieco nieufne, które przy pierwszym kontakcie wydają się zamknięte w sobie. To tylko pozory. W ludziach tych tkwi olbrzymi potencjał do działania. Często w tych miasteczkach działają prężnie rady osiedlowe, zajmujące się ważnymi inicjatywami społecznymi, takimi jak gazyfikacja kolejnych ulic, nowoczesne toalety miejskie czy utrzymanie i rozwój świetlic środowiskowych. I często działania te zwieńczone zostają sukcesem. Ich niezłomna postawa, ich upór robią duże wrażenie. Mieszkańcy i mieszkanki chętnie włączają się w lokalne akcje, takie jak zbiórki na rzecz różnych fundacji czy też wydarzenia w ośrodkach kultury.

W każdym takim mniejszym środowisku miejskim czy wiejskim jest grupa ludzi, którzy wyróżniają się aktywnością i powinni zostać zauważani. Bardzo istotne jest dotarcie do takich osób i wspieranie ich, ale nigdy zastępowanie. Nikt, kto nie pochodzi z danej miejscowości, nie będzie w stanie zostać tam prawdziwym, w pełni akceptowanym liderem.


Potrzeby

Ludzie z małych miejscowości wymagają innego podejścia. Wymagają przede wszystkim rozmowy, a także cierpliwości i konsekwencji. Nie są za to przyzwyczajeni do atakującej krytyki i gorzej sobie radzą z jej przyjmowaniem. Aktywne grupy w małych miastach mogą szybciej się zorganizować, łatwiejsza jest tam komunikacja między miejscowymi, jednak pojawiać się u nich może obawa przed skompromitowaniem w oczach lokalnej społeczności.

W małych miejscowościach istnieje także oczywiście środowisko LGBT, niektórzy z nich są wyoutowani a część żyje w ukryciu. Z niektórym osobami się zaprzyjaźniliśmy, odwiedzamy się, dzwonimy, jesteśmy w stałym kontakcie.

Nasza działalność przeciwko wykluczeniom transportowym po raz kolejny uświadamia mi, jak bardzo przez ten brak transportu oddaliliśmy się – pod wieloma względami – od małych miast. Czasami mam wrażenie, że tworzą się w ten sposób małe, oddalone getta, a wśród rządzących ciągle brakuje ludzi dobrej woli i jednocześnie odważnych, którzy zajęliby się zmianie i przeciwdziałaniu tej sytuacji.

W małych miasteczkach żyje się bliżej ludzi – to słowa mieszkanki Nakła nad Notecią. I to jest prawda. Możemy wiele nauczyć się od nich, często przerastają nas większą empatią. Dlatego nie zostawiajmy ich, twórzmy aktywne struktury społeczne, pomagajmy chętnym zakładać koła, które w przyszłości staną się kolejnymi okręgami. To wspaniali ludzie, wyciągnijmy więc do nich rękę.