Kobiety na ulice!

Stare zdjęcie, czarno białe, demonstracja sufrażystek na ulicy

Niechybnie zbliża się marzec, miesiąc, w którym robi się coraz cieplej, a Polacy coraz chętniej wychodzą, by zamanifestować swoje poglądy. Dwa dni na początku marca będą emocjonować polską politykę, zarówno lewicę jak i prawicę – 1 i 8 marca. Żołnierze wyklęci i dzień kobiet – te wydarzenia zelektryzują społeczeństwo.

Pierwszego dnia miesiąca od centrum po skrajną prawicę będą głosić kult żołnierzy wyklętych, do tej zbitki słów prawica potrafi wrzucić Pużaka i AK po Brygadę Świętokrzyską. Przez miasta, między innymi takie jak Hajnówka, gdzie wyklęci terroryzowali cywilów, przejdą marsze ku czci Rajsa i Łupaszki. Pojawią się symbole faszystowskie, być może jakiś narodowiec w przypływie uczuć patriotycznych podniesie rękę jak rzymski legionista, padną słowa o białej, czystej, niepedalskiej Wielkiej Polsce. Przez media pójdzie przekaz, że ich bohaterowie walczyli z lewicą, która pojawiła się na czołgach w 1944 roku, bo wcześniej w Polsce lewicy nie było, a jak była to tylko KPP, bo przecież wiadomo, że, Piłsudski i PPS wysiedli na przystanku niepodległość. Pisanie historii na nowo trwa od kilkunastu ładnych lat, a w potężną propagandową machinę zaangażowane jest wiele ośrodków, od IPN po faszystowskie bojówki.

Jednak prawda jest inna. Lewica w Polsce położyła fundamenty pod odzyskanie niepodległości w 1918 roku, sufrażystki w przeciwieństwie do narodowców wspierały rozwój kultury na ziemiach polskich. Podczas rewolucji 1905 z ludem walczyli narodowcy, lewica stanęła po stronie społeczeństwa. Niepodległa Polska miała przybliżyć nas do budowy społeczeństwa bezklasowego. Pora wziąć na sztandary sufrażystki, kobiety zasłużone dla narodu, dbające o rozwój kultury, upowszechnianie edukacji, walczące o lepsze jutro dla całego ogółu. Znamy je z imienia, często pochodziły z naszych miast i miasteczek, działały w swoich lokalnych społecznościach. Zadajmy sobie pytanie, ile z nich jest obecnych w przestrzeni publicznej? Ile z nich żyje w pamięci? W każdym mieście kobiety stanowią znakomitą mniejszość patronów ulic, placów, parków, skwerów, rond. Dziś praktycznie w każdym mieście jest ulica Jana Pawła II. Prawica narzeka na to, że jest nieobecna w przestrzeni i grozi marszem przez instytucje, to złudna optyka. To lewica jest w defensywie.

Ósmy dzień marca jest idealnym dniem dla przypomnienia polskich sufrażystek, pierwszych posłanek, radnych, działaczek społecznych, aktywistek, wojowniczek o wolność waszą i naszą. Zofia Nałkowska powiedziała wymowne słowa: Chcemy całego życia! Pora walczyć o przestrzeń naszych miast, symboliczne nazwy ulic, które będą przypominać o kobietach, które nie bały się walczyć z patriarchatem. Pora, żeby Eugenia Pragierowa miała swoją ulicę w Kaliszu, Dulębianka miała swoje ulice w każdym mieście, niech pierwsze posłanki do sejmu II RP mają swoje ulice.

Wszystkie siły progresywne, które nie zgadzają się na prawicowy zamordyzm, który odbiera kobietom prawa do bezpiecznej aborcji i w pełni do decydowania o swoim ciele i zdrowiu powinni przypominać o bohaterach naszego kraju. Kobiety tworzyły kraj i odegrały pozytywną rolę dla swoich społeczności, prawica nie powinna podważać tego faktu, tak jak wtedy, gdy odmawiała, by Maria Dulębianka miała swoje ulice w miastach. Akcja przeprowadzona przez Zielonych powinna być przykładem dla wszystkich sił progresywnych. Bierzmy kobiety na sztandary! Składajmy petycje, by upamiętnić sufrażystki z imienia i nazwiska.

Polskie sufrażystki, kobiety, które pokonały patriarchat, powinny być wzorem dla nas – dla społeczeństwa obywatelskiego. Mamy być z czego dumni, mamy tradycje lewicowe i feministyczne. Więc, kobiety na ulice!