Niech pójdzie w świat moje rozczarowanie

multicolored flag

W 2015 roku głosowałem na Pana, bo w zderzeniu ze swoim poprzednikiem, który podczas kampanii wyborczej popełnił na tyle dużo błędów, że zacząłem postrzegać Pana jako powiew świeżości w polskiej polityce. Również moje ówczesne poglądy były bliższe tej wizji, którą Pan wówczas kreował. Jako homoseksualista o poglądach prawicowych, regularnie uczęszczający do kościoła, obwiniający Tuska za całe zło świata, w którym przyszło nam żyć – a do tego homoseksualista nieprzyznający się do swej orientacji przed rodziną, znajomymi i samym sobą, bo mimo świadomości swej odmienności, zamierzałem kroczyć przez swoje  życie w kłamstwie.

Bo tak mnie wychowali:
rodzice,
społeczeństwo,
Kościół.

I gdybym na tej ścieżce pozostał, dziś byłbym pewnie przedstawiany przez Pańskich wyborców jako ten słynny „znajomy gej”, który się nie obnosi i który nie popiera „tego całego LGBT”.

Po pięciu latach od Pańskiego wyboru mogę powiedzieć, że zarówno ja jestem zupełnie innym człowiekiem, tak jak i Pan okazał się być kimś innym. Miał być Pan niezależny – a przez lata był niewolnikiem Prezesa Kaczyńskiego. Miał Pan nie być notariuszem rządu – a był Pan na każde zawołanie partii-matki. Miał Pan być człowiekiem dialogu, a okazał się być nikczemnikiem, który dla swych politycznych zysków – postanowił zbierać kapitał polityczny na ludzkiej: nieświadomości, niewiedzy i nienawiści. Miał Pan dbać o dobre imię Polski na arenie międzynarodowej, a obraził Pan naszych sąsiadów, wspólnotę europejską i nie mógł się doprosić krzesła w Białym Domu. Miał Pan mieć odwagę, a przedstawił nam się Pan jako tchórz, który debatować może tylko na bezpiecznym gruncie telewizji partyjnej, bo mediów publicznych w Polsce już nie ma. 

Dlatego niech pójdzie w świat moje rozczarowanie, którym okazał się Andrzej Duda – prezydent, który jeszcze bardziej podzielił naród i uderzył w mniejszości, które tę zbiorowość również tworzą. I nie dbam o to, czy tekst ten trafi do tysiąca czytelników, czy nielicznych jednostek. Jest on mi potrzebny do tego, by odpuścić sobie to poczucie winy, które towarzyszy mi zawsze wtedy, gdy pomyślę, że ludzie tak naiwni jak ja – doprowadzili Andrzeja Dudę i spółkę do władzy w Polsce. I idąc dalej – że Andrzej Duda i spółka, stworzyli przestrzeń dla skrajnej prawicy, która obecnie prowadzi swój marsz po władzę pod osłoną niby-merytoryczności, niby-intelektualizmu i niby-nowego porządku, który z nowością wiele wspólnego nie ma, bo znalazł ów porządek już swoje miejsce w czasach słusznie minionych. 

Niech pójdzie w świat moje rozczarowanie, że Andrzej Duda i spółka – zawłaszczyli patriotyzm i przyznali sobie monopol na umiłowanie Ojczyzny. Niech to rozczarowanie wybrzmiewa przy akompaniamencie opozycyjnej bezradności, bo miotamy się tu bez ładu i składu. I nawet jeśli mamy dobre postulaty, to nie potrafimy zrobić z nich użytku, zapominając, że nie wystarczy mieć rację, ale trzeba wiedzieć jak z tą racją dostać się do społecznej świadomości. W czasach niespokojnych – w czasach rządów prawicowych radykałów, potrzebny jest powrót do racjonalizmu i mocnego osadzenia swej wizji świata w rzeczywistości. W trudzie dnia codziennego – naszego polskiego, naszego europejskiego i naszego światowego, bo dziś stajemy przy wyzwaniach globalnych, więc i do globalnej rzeczywistości musimy się odwoływać. 

Ale wracając do Pana – Panie Andrzeju, głęboko wierzę, że 12 lipca spojrzy Pan na wyniki i zobaczy, że przegrał. Ucierpi na tym Pańskie ego. Ucierpi na tym Pańska partia-matka. Ale zyska na Pańskiej porażce – polskie społeczeństwo, które – wierzę – ma dość Pańskich bezradnych okrzyków i służalczej polityki wobec Prezesa Kaczyńskiego, którego znów musieliście ukryć na czas kampanii, by nie drażnić jeszcze bardziej tych, którym 12 lipca będzie się chciało pójść i zagłosować. W każdym razie – ja ze swoim partnerem i znajomymi, pójdziemy. Pójdziemy i oddamy głos na Rafała Trzaskowskiego – nie z wyjątkowej sympatii do niego, ale z olbrzymiej niechęci do Pana i głębokiej wiary w konieczność odebrania Prawu i Sprawiedliwości Pałacu Prezydenckiego. 

Andrzejowi Dudzie – Michał Patyk