O człowieczeństwo się nie prosi

Postać schowana za tęczową flagą społeczności LGBT+, stojąca na ulicy w słońcu. W tle drzewa.

W Warszawie, Toruniu, Szczecinie i Poznaniu zawisły na pomnikach tęczowe flagi. Manifest tego, że jesteśmy u siebie, a Polska jest też nasza. Dodały otuchy. Wezwały do stawiania się zamiast nadstawiania drugiego policzka. Powiedziały: jesteśmy.


Homofobia za flagi

Słyszę, że tak przecież nie można. Jak to tak – wandalizować pomniki. I oczywiście, że osoby LGBT+ same są sobie winne, że istnieje homofobia, gdyż jest uzasadniona po takich akcjach.
Kochani. Kochane.
Odczłowieczanie po zawieszeniu równościowej flagi na wizerunku postaci historycznej jest tym bardziej nieuzasadnione. To nie osoby prorównościowe walczące o równość są niemoralne, ale ci, którzy chcą tej równości zabronić wybranej grupie społecznej, która jest tak samo normalna, jak reszta.

Mamy potulnie siedzieć i czekać, aż inni nas łaskawie uznają za ludzi, bo będą mieli dobry dzień? Mamy bać się, by nikt nie uznał, że jesteśmy sobą trochę za bardzo?

Kiedy moje koleżanki lesbijki trzymają się za ręce, prowokują. Kiedy wywieszam w oknie flagę w ramach solidarności, atakuję. Gdy mój kolega sojusznik zwraca uwagę, że nie wolno gardzić, czepia się. W czerwcu nie było ani jednego marszu równości w całej Polsce, a na osoby LGBT+ spadła kanonada brunatnego uprzedzenia w kampanii prezydenckiej. Pozostało reagować. Manifestować, tańczyć.


Wspólne życie

Życie u boku innych w mieście, w społeczeństwie, w narodzie nie polega na oczekiwaniu, że wszyscy będą tacy sami, przy okazji koniecznie spełniający konkretne wymogi, a wtedy zasłużą na człowieczeństwo. O człowieczeństwo się nie prosi, je się ma od narodzin. A kiedy tylko osoba LGBT+ zechce pokazać, kim jest, czy to posiadając tęczową przypinkę, czy to przytulając ukochaną osobę, czy to rozpoczynając proces tranzycji, czy to prosząc o używanie innych zaimków, przekracza granice dobrego smaku. Trzeba wtedy usiąść i omówić kwestię, czy należy jej się prawo do swobodnego i bezpiecznego życia.

Taka dyskusja – o tym, czy osobom LGBT+ należy się proces tranzycji bez pozywania rodziców, czy należy im się ochrona przed pobiciem i opluciem za ich orientację psychoseksualną, czy są dewiantami, czy powinno im się pozwolić na małżeństwa i na adopcję dzieci – nie jest normalna w żadnym stopniu. Równie dobrze możemy rozmawiać o tym, czy członkinie kółka gospodyń wiejskich z Ciechocinka to ludzie i czy powinno się pozwolić im na robienie chleba w środę. To nie jest normalne, że w ogóle rozmawiamy o takich rzeczach.


Granice poziomu agresji

Premier Morawiecki napisał na Facebooku: Zbezczeszczona figura Jezusa z Krakowskiego Przedmieścia to nie tylko symbol religijny, ale świadek dramatycznej historii Stolicy. Tej samej Warszawy, która ucierpiała z rąk ludzi, którzy nie tolerowali innej wizji świata, niż ich własna. Każda ze stron wielkiego ideologicznego sporu naszych czasów, który narasta na całym świecie, i którego skutki odczuwamy również w Polsce, musi zrozumieć, że są pewne nieprzekraczalne granice poziomu agresji.

Nieprzekraczalne granice poziomu agresji zostały staranowane już dawno. Homofobiczne i transfobiczne osoby na co dzień życzą nam śmierci, nazywają nas bezpodstawnie pedofilami, biją, wyrzucają z domów, nazywają tęczową zarazą, oskarżają o niszczenie rodzin, planują podkładanie bomb na marszach, krzyczą, że mamy iść „do krematorium„. Czego oczekujecie? Że przyjdziemy ze spuszczoną głową i zapytamy „a czy możemy jednak nie iść do krematorium?” „Czy możecie jednak nie przynosić tej bomby?” I tak nigdy nie dostaniemy na to zgody, nie bojąc się siebie. Żeby zasłużyć, trzeba by kitrać się po kątach i nigdy nie przyznawać do swojej orientacji.

Ale wtedy nie byłoby też komu przyznawać praw człowieka. Problem rozwiązany, co?


Priorytety

Kiedy uniewinniono sześć osób, które rzucały butelkami i innymi przedmiotami w marsz równości w Lublinie, nikt nie oburzył się w połowie z taką energią, z jaką krytykował zatykanie flagi na pomnikach. Prokuratura nawet nie szukała świadków i nagrań. Bart Staszewski skomentował na Facebooku: Milion kamer, milion fotoreporterów. Nikt nie wezwał nas na świadków, nikt nie przeglądał archiwów prasowych. Sąd odpuścił sprawę, pozostawiając pole dla adwokatów. Ten wyrok jest karygodny. Na moich oczach z ogródka piwnego przy Astorii ktoś rzucił w tłum pustym kuflem piwa.

Karcenie osób LGBT+ za obronę jest podobne do karcenia dziecka, które w końcu odda tym, które je kopią na przerwie w szkole. Stawanie w obronie własnej jest dziwne postrzegane w Polsce. Nie wolno odpyskować. Nie wolno powiedzieć stanowczego „nie” oprawcy. Nie wolno pokazać „ja się nie boję, to też moje miejsce, jestem u siebie”. To przecież zbyt wulgarne i niegrzeczne wobec tej drugiej osoby, która przecież tak uprzejmie wysyła nas do krematorium.

Bezpieczne życie należy nam się teraz. Równość należy nam się teraz. Nie jesteśmy tematem zastępczym, zasłoną dymną, ani kartą przetargową do grania o głosy w wyborach. Ile jeszcze osób skoczy do Wisły, ile jeszcze umrze ze starości, ile jeszcze rzuci się pod pociąg, zanim łaskawy naród zdecyduje, że to już czas nadać nam prawa, które powinniśmy i powinnyśmy mieć wczoraj? Ile ludzi się tego zwyczajnie nie doczeka? I to tylko dlatego, że się oglądamy na to, czy aby nie popłacze się obrońca fikcyjnej tradycji. Tylko dlatego, że liberalny pan z komentarzy na Facebooku powiedział, że kiedyś to nam kibicował, ale w sumie to nie popiera nas po tej akcji z flagami na pomnikach.


Przestrzeń po poznańsku

Jako Poznanianka, muszę wspomnieć o fladze u nas. Według Wyborczej Poznań, flagę na Starym Marychu w Poznaniu powieszono zapewne tuż po meczu Warty Poznań, ponieważ na pomniku wisiał wtedy szalik klubu. Pomnik ten ma tradycję wieszania i naklejania na nim różnych rzeczy. Serduszek WOŚP, szalików, czapek. Każdy może tam wieszać co chce, póki to kogoś nie poniża. Poznaniacy używają go jako symbolu do wyrażania siebie i miasta, dzięki czemu Marych dosłownie żyje. Polska powinna uczyć się od Poznania, jak powinna funkcjonować przestrzeń publiczna w rękach obywateli. Nie ważniejsza od dobra ludzi, tylko wspierająca to dobro.

Głowa do góry. Bezczelnie trzymajcie się za ręce. Kochajcie się bez wstydu. Nie proście o prawa, żądajcie ich. Nie pytajcie, czy jesteście człowiekiem, stwierdzajcie to. Żyjcie na waszych warunkach.

Ach, zapomniałabym – wieszajcie flagi LGBT+ w przestrzeni publicznej!