Białoruska wiara w demokrację

Trzy kobiety na wiecu wyborczym Swiatłany Cichanowskiej, które trzymają w rękach zdjęcia przedstawiające portrety żon odrzuconych kandydatów na prezydenta Białorusi. Kobiety trzymają zdjęcia nad głową. Za plecami kobiet tłum ludzi.
Źródło: https://www.svaboda.org/a/30743976.html

„Prezydent” Białorusi Aleksander Łukaszenko miał 3 głównych kontrkandydatów w wyborach, niemniej jednak żaden z nich nie został dopuszczony do rywalizacji z dyktatorem. Dwóch z nich (Siarhiej Cichanowski i Wiktar Babaryka) zostało aresztowanych, a trzeci – Waleryj Cepkała uciekł ze swoimi dziećmi do Rosji, by tego uniknąć.

Żona Siarhieja Cichanowskiego – Swiatłana postanowiła kandydować w nadchodzących wyborach, które mają odbyć się 9 sierpnia. CKW (białoruski odpowiednik polskiej PKW) zarejestrowała ją, po czym rozpoczęła się jej kampania wyborcza. Na jej spotkania przychodzi nawet po kilkadziesiąt tysięcy osób, co szokuje samego Łukaszenkę, który jej nie doceniał i próbował nawet ją zdyskredytować mówiąc, że kobiety nie nadają się do rządzenia.

Wiadome jest, że wybory wygra Łukaszenka (CKW tego dopilnuje), ale jego wizerunek zostanie z pewnością nadszarpnięty skoro zagrożenie dla niego stanowi nieznana jeszcze pół roku temu kobieta, która razem z żonami pozostałych odrzuconych kandydatów potrafi zebrać tłumy, które nie boją się walczyć z reżimem Łukaszenki.

Swiatłana Cichanowska jest wzorem do naśladowania. Ma odwagę głosić prodemokratyczne i antyrządowe treści wiedząc, że grożą jej konsekwencje takie same jak jej mężowi. Zmobilizowała słabo zorganizowaną opozycję do twardego starcia z autorytarnym przywódcą. Niezależne media pokazują, że Cichanowska może liczyć na poparcie ponad połowy głosujących. Ale oficjalny rządowy przekaz podaje, że nie może liczyć nawet na dwucyfrowy wynik.

Nasz wschodni sąsiad pokazuje, że demokracja jest bardzo ważna.
Nie bójmy się walczyć o coś, co jest dla nas niezbędne.