Trzech nas to za mało!

Na drzwiach została umieszczona czerwona, prostokątna tabliczka z białą obramówką. Biały napis głosi: Obwodowa Komisja Wyborcza nr 21 w Lublinie.
Zdjęcie własne

Nasz rząd nie popisał się z tymi wyborami. Nie chodzi już o te, co miały mieć miejsce 10 maja, bo to był prawdziwy cyrk. Aczkolwiek te, które odbędą się za nieco ponad dwa tygodnie, też mają swoje wady i jest się o co martwić.

Trzy osoby mogą utworzyć obwodową komisję wyborczą, mimo że Senat dążył do tego, aby ta minimalna liczba wynosiła co najmniej pięć osób. Sejmowa większość jednak tę poprawkę odrzuciła. Z pewnością łatwiej będzie można przez to dokonać fałszerstw. W godzinach szczytu natomiast może oznaczać to długie oczekiwanie, zwłaszcza gdy komisje wyborcze będą miały siedzibę w małych pomieszczeniach, bo w końcu nie wszędzie możemy pozwolić na przeprowadzenie stacjonarnego głosowania.

Minister zdrowia wydał rozporządzenie, które mówi o tym, że w lokalu w tym samym czasie nie będzie mogła przebywać więcej niż jedna osoba na 15 m kw. ogólnodostępnej powierzchni. Dotyczy to też członków komisji, mężów zaufania, obserwatorów społecznych i głosujących. Oznacza to, że osoby, które chcą kontrolować przebieg wyborów, mogą mieć z tym niezłe problemy, co jeszcze bardziej sprzyja nieprawidłowościom.

W zasadzie po co nam trzyosobowe komisje? Może stworzymy jednoosobowe, bo w końcu co to za różnica? Te wybory dla PiS-u to stawka większa niż życie, a przecież nikt nie powiedział, że będą grali czysto.