„I pstryk, iskierka gaśnie”. Wygaszanie zasobu mieszkaniowego – przypadek Szczytnickiej 29-31 we Wrocławiu. Historia osobista.

Zdjęcie przedstawia dachy kamienic z Wrocławia, na ulicy Szczytnickiej. W tle niebo wskazujące na zachodzące słońce, zapadający wieczór.
Kamienice, ul. Szczytnicka 29-31 we Wrocławiu. Fotografia własna.

Poznajcie trzy wrocławskie kamienice, które darzę wielkim sentymentem. Dzisiaj jest o nich głośno jako o squat’cie „Pandemia”.
Przez rok mieszkaliśmy tuż naprzeciw nich. Przez rok patrzyłem na nie przez okno każdego ranka i wieczoru, myśląc o tym jak piękną są architekturą. I o tym, że mieszkamy w państwie ulepionym z gluta i dykty.

Ale od początku.


Squat

Kamienice przy Szczytnickiej 29, 29A i 31 są własnością gminy Wrocław. Od lat w opłakanym stanie – wszyscy wiemy jak miasta w Polsce zarządzają zasobem mieszkaniowym. Właściwie nie zarządzają. Po prosu się go pozbywają.
Wszystkie trzy są przepiękne. Mają w sobie to, co najpiękniejsze kamienice Paryża – ceglane elewacje, ozdobne balustrady, naczółki, śliczne (niegdyś) klatki schodowe ze szklanymi świetlikami (tak pięknie wpadało w nie światło o zachodzie). Miały też tak zwaną „wkładkę mięsną”.

„Wkładka mięsna” to oczywiście ci przeklęci mieszkańcy, którzy nie chcą zniknąć i przeszkadzają w prywatyzowaniu publicznych nieruchomości. Osoba, która tutaj mieszkała też nie chciała zniknąć, przynajmniej przez cały ten rok, kiedy mieszkałem naprzeciwko. To był ktoś starszy, mocno ograniczony ruchowo. Zimą siedział w fotelu pod grubą pierzyną. Często na parapecie kładł starego, pluszowego misia. W święta wieszał lampki. Zawsze chciałem tam pójść i sprawdzić. Nie poszedłem. Głupio.
Dzisiaj chyba ten ktoś już zniknął, bo miasto „nareszcie” sprzedaje kamienice. Cena wywoławcza: 5 milionów. W sumie śmieszne pieniądze. Najdroższa dzielnica Wrocławia.

Przyjdzie deweloper, wypatroszy budynek, odmaluje elewacje, sprzeda mieszkania bogatym szczęściarzom po 15 000 zł za metr. Pewnie będą „mieszkania inwestycyjne”, pewnie jakieś Airbnb.
A jak się któregoś dnia obudzimy w Polsce, w której już nie 45%, ale 50, 55, 65…% Polaków nie stać na własne czy wynajmowane cztery kąty, jak studentów nie będzie stać na mieszkanie w okolicy kampusów akademickich, to wtedy już nie będzie wyjścia, a nasze miasta będą na gwałt szukać gruntów i może nawet odkupią trochę tych pięknych mieszkań – oczywiście z korzyścią dla deweloperów, ze stratą dla reszty społeczeństwa.

Zdjęcie przedstawia budynek Squatu na ulicy Szczytnickiej. Na balkonie mieszkańcy wystawili parę banerów: "Europejski Pustostan kultury 2020", "Mieszkania w ręce ludzi", "Wysiedlacie ludzi by sprzedać deweloperom", Kultura lokalna nie deweloperska".
Squat na Szczytnickiej
Fotografia Wrocławscy Argonauci

Squatersi pomogą?

Musimy trzymać kciuki, za osoby, które obecnie squatują kamienice na Szczytnickiej, inne kamienice we Wrocławiu i w całej Polsce, powstrzymując ich prywatyzację. Nie ma gorszej grabieży, nad prywatyzowanie resztek publicznego mienia. I trzeba o tym mówić głośno, choć już chyba jest za późno.
Ta iskierka już się nawet nie tli.

Ale może uda się ją jeszcze raz rozpalić.