Nie ma się czego bać, czyli rzecz o osobach z niepełnosprawnościami. Część 8. Niewidomi, technologie i dostępność – Odcinek 2

Zdjęcie przedstawia kobietę w szarym swetrze z długimi włosami pochyloną nad laptopem. Kobieta ma zasłonięte oczy czarną przepaską. Na zdjęciu znajdują się teksty: "Niewidomi, technologie i dostępność", a poniżej tekst: "odcinek 2".

Czy niewidomi korzystają z jakichś aplikacji, nieznanych widzącym użytkownikom komputerów i telefonów? Jakie urządzenia zostały zaprojektowane specjalnie dla osób z dysfunkcją wzroku? I co wy wszyscy możecie zrobić, aby treści, które publikujecie w Internecie, były w całości dostępne dla tych, którzy zapoznają się z nimi bezwzrokowo?


Jeżeli jest tu ktoś, kto nie miał dotąd okazji, by zapoznać się z poprzednią częścią mojego cyklu, gorąco namawiam do nadrobienia zaległości — omówione tam zagadnienia pozwolą bowiem lepiej zrozumieć to, co chciałabym przekazać tym razem. Przypomnę, że tydzień temu podzieliłam się z Wami podstawowymi informacjami, dotyczącymi obsługi komputera i telefonu przez osoby niewidome. W tym odcinku chciałabym rozwinąć wspomnianą tematykę, dowiecie się zatem między innymi:

  • Czy niewidomi korzystają z jakichś aplikacji, nieznanych widzącym użytkownikom komputerów i telefonów?
  • Jakie urządzenia zostały zaprojektowane specjalnie dla osób z dysfunkcją wzroku?
  • I co wy wszyscy możecie zrobić, aby treści, które publikujecie w Internecie, były w całości dostępne dla tych, którzy zapoznają się z nimi bezwzrokowo?

Typowe i nietypowe aplikacje

Po tej serii pytań pozwolę sobie postawić kolejne, na które oczywiście za chwilę odpowiem: Czy oprócz czytników ekranu i syntezatorów mowy osoby niewidome potrzebują jeszcze jakiegoś specjalnego oprogramowania, aby efektywnie korzystać z komputera i telefonu? Można powiedzieć, że zależy to od ich preferencji i oczekiwań. Niewidomy, wybierając używane przez siebie programy, podobnie jak osoba widząca, kieruje się swoimi zainteresowaniami czy potrzebami, ponadto jednak ocenia je przez pryzmat dostępności dla używanego programu odczytu ekranu. Nierzadko zatem zdarza się tak, że to, co widzący wykona z użyciem jednego programu, osoba z dysfunkcją wzroku musi rozłożyć na kilka mniejszych, lepiej dla niej dostępnych. Nie zmienia to jednak faktu, że w znakomitej większości niewidomi korzystają z tych samych aplikacji, które dobrze znają użytkownicy widzący.

Niniejszy tekst przygotowuję dla Was w Wordzie, na co dzień sięgam po popularne przeglądarki Internetowe i klienty pocztowe, w telefonie posiadam aplikacje Facebook, WhatsApp czy YouTube. Istnieją jednak narzędzia, które zostały stworzone właśnie z myślą o osobach z dysfunkcją wzroku. Niewidomi użytkownicy Twittera najczęściej decydują się na korzystanie z tego serwisu przez aplikacje zewnętrzne, ponieważ jego strona Internetowa, choć wyposażana w kolejne ułatwienia dla osób z dysfunkcją wzroku, wciąż pozostaje dla nich średnio wygodna. Ja sama jestem użytkowniczką programu, pozwalającego na pisanie nut w brajlu, a następnie konwertowanie ich na postać możliwą do odczytania przez widzących muzyków.

Wspominałam już w poprzedniej części, że znaczenie technologii w życiu osób niewidomych jest o tyle szczególne, że stanowi ona niezwykle istotne ułatwienie w funkcjonowaniu bez wzroku. Aby to zrozumieć, warto uświadomić sobie między innymi, jak ogromną rolę w dzisiejszej rzeczywistości odgrywają treści prezentowane graficznie — obrazki z tekstami czy skany dokumentów to dla osób widzących codzienność. Programy odczytu ekranu same z siebie nie radzą sobie ze zdjęciami czy grafikami, nie są w stanie odczytywać zawartych na nich treści czy informować o znajdujących się na nich obiektach. Na szczęście z pomocą przychodzą tu specjalne aplikacje. Dzięki nim użytkownik z dysfunkcją wzroku może samodzielnie zapoznać się na przykład ze znalezioną w Internecie grafiką. Bywają one pomocne także w przeczytaniu książki, która dostępna jest jedynie w formie „papierowej”, czy urzędowego pisma — w takim wypadku trzeba jednak uprzednio zeskanować dokument, co bywa czasochłonne. Analiza grafiki wykonana przez program z różnych przyczyn może być jednak obarczona błędami. W związku z tym, chociaż powyższa metoda czasem stanowi jedyną możliwość zapoznania się z daną treścią, należy pamiętać, iż osobom niewidomym wciąż najwygodniej jest, gdy mają do dyspozycji materiał w postaci tekstu, a nie grafiki.

Te z aplikacji wspominanego typu, które dostępne są na mobilne systemy operacyjne, posiadają także funkcję rozpoznawania tekstu „w locie”. Dzięki temu niewidomy może bez pomocy osoby widzącej sprawdzić na przykład, który konkretnie jogurt czy kosmetyk wziął właśnie z półki. Takie narzędzia, dzięki tym i innym dostępnym w nich opcjom, zapewniają nieocenioną pomoc w codziennym funkcjonowaniu bez wzroku. Podobną rolę odgrywają również, dosyć popularne wśród osób z dysfunkcją wzroku, przeznaczone dla nich aplikacje do nawigacji, stanowiące znaczne ułatwienie w samodzielnym poruszaniu się, również po nieznanych dotąd trasach. Jeśli osoba niewidoma chce z użyciem telefonu przeczytać książkę, musi dysponować jej wersją w formacie tekstowym, którą następnie importuje do odpowiedniej aplikacji. Książka jest wówczas odczytywana przez syntezator mowy (koniecznie należy nadmienić, że to tylko jeden z kilku sposobów, w jaki niewidomi mogą czytać książki, inne to na przykład słuchanie audiobooków, czy czytanie brajlem, a preferencje osób z dysfunkcją wzroku względem powyższych metod bywają różne).

Niektóre narzędzia, zawierające wspomniane powyżej funkcje, dostępne są na kilka systemów operacyjnych, a inne tylko na jeden. Bywają wśród nich programy darmowe, zaś pozostałe kosztują, czasem niewiele, a czasem całkiem sporo. Oczywiście istotna jest tu także kwestia upodobań samych użytkowników. Z tych powodów nie wymieniłam tu z nazwy żadnej aplikacji (gdyby ktoś z Was był jakąś zainteresowany, służę bardziej szczegółowymi informacjami), moim celem było raczej pokazanie Wam, do czego, rzecz jasna, poza dobrze znanymi wszystkim działaniami, może służyć osobie niewidomej komputer czy telefon.

Pozwolę sobie wspomnieć o jeszcze jednym, często stosowanym przez niewidomych rozwiązaniu, przy czym nie odpowiadają za nie żadne aplikacje, lecz ustawienia czytnika ekranu. Jestem pewna, że nie lubicie sytuacji, w których ktoś zagląda Wam przez ramię, chcąc dojrzeć, co znajduje się na ekranie Waszego telefonu. Oczywiście osoba niewidoma nie ma możliwości, by tego typu sytuacje kontrolować — mogłoby się przecież zdarzyć, że kogoś zainteresowałby wyświetlacz jej komórki, a ona nie byłaby tego świadoma. Jakie jest więc rozwiązanie tego problemu? Kiedy zobaczycie osobę z dysfunkcją wzroku korzystającą z telefonu, na którego ekranie nie będzie widać absolutnie nic, prawdopodobnie możecie być nieco zaskoczeni. Już kilka razy słyszałam o przypadkach osób niewidomych, które podczas podróży pociągiem spotykały się z przemożną chęcią, z reguły dość nachalnie oferowanej pomocy ze strony pasażerów, przekonanych, że skoro na ekranie nic się nie wyświetla, telefon na pewno jest zepsuty. Tymczasem owo przyciemnienie nie jest efektem awarii, lecz zamierzonego działania — włączenia tak zwanej kurtyny, dzięki której nikt niepowołany nie będzie mógł zobaczyć zawartości ekranu telefonu, zaś samemu niewidomemu użytkownikowi, jak zawsze, zawartość tę zaprezentuje screen reader.


Kilka przydatnych urządzeń

Osoby niewidome mają do dyspozycji kilka urządzeń, które zostały zaprojektowane specjalnie z myślą o nich. To, czy po nie sięgają i które z nich postanawiają wybrać, uzależnione jest od ich preferencji i potrzeb. Całkiem sporo tego rodzaju dodatkowych rozwiązań mają do dyspozycji ci, którzy cenią sobie korzystanie z brajla.

Jednym z nich jest linijka brajlowska. Po podłączeniu jej do komputera czy smartfona pokazuje ona w brajlu to, co wyświetla się na ekranie komputera. Niestety, jak wskazuje nazwa, jest to linijka, a więc może ona wyświetlać w danym momencie tylko jedną linię tekstu. Z tego powodu, choć dla wielu osób jest narzędziem bardzo pomocnym, nigdy nie będzie użyteczna w takim samym stopniu, jak tradycyjny monitor. W linijkę najczęściej wyposażone są notatniki brajlowskie — poręczne, a przy tym bardzo drogie urządzenia, służące do robienia notatek, a przy tym posiadające szereg innych funkcji, szczególnie popularne wśród niewidomych uczniów i studentów. Istnieją także drukarki brajlowskie, pozwalające na drukowanie tekstów w brajlu. Do pisania pismem punktowym na papierze nie jest jednak niezbędny sprzęt elektroniczny — w latach szkolnych byłam gorliwą użytkowniczką maszyny brajlowskiej, czyli mechanicznego sprzętu, z dość sporą głośnością wybijającego na kartkach wypukłe brajlowskie punkty.

W niektórych przypadkach, aby osoby niewidome mogły korzystać z dobrze znanych Wam wszystkim przedmiotów codziennego użytku, konieczne jest, by były one wyposażone w komunikaty głosowe, wydawały sygnały dźwiękowe bądź były jeszcze w inny sposób przystosowane do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku. Istnieją zatem mówiące termometry, czy wagi. Wielu niewidomych posiada także czujniki poziomu cieczy, które dzięki wydawanym przez nie sygnałom pozwalają uniknąć oparzenia przy nalewaniu wrzątku. Jakiś czas temu doszły mnie słuchy, że kwestią, która szczególnie zafrapowała kilka osób mających ze mną styczność było to, że noszę na ręku zegarek, właściwie nieróżniący się wyglądem od zegarków osób widzących. Skoro to takie interesujące, spieszę z wyjaśnieniem tej kwestii. Jednym z typów zegarków dla niewidomych są takie, które podają godzinę głosowo. Robią to jednak dość głośno, a zatem ich użytkowanie, dajmy na to, w miejscu publicznym, natychmiast zwraca uwagę otoczenia na osobę niewidomą i może być odczytane jako dość nieeleganckie. Poza tym wyglądem różnią się one od zegarków tradycyjnych. Ten rodzaj, który ja sama preferuję, z zewnątrz wygląda zupełnie zwyczajnie. Posiada otwierane wieko, a pod nim znajdują się wyczuwalne wskazówki oraz wypukłe punkty, odpowiadające poszczególnym godzinom na tarczy zegara. Dzięki temu mogę sprawdzać godzinę w miarę dyskretnie. Ponadto wśród osób niewidomych, nie inaczej, niż na całym świecie, popularność zyskują smartwatche.

Wspomniałam tu jedynie o kilku najpopularniejszych wśród osób niewidomych urządzeniach, podobnych rozwiązań jest zdecydowanie więcej. Warto podkreślić, że większości z nich nie da się kupić w zwykłym sklepie komputerowym. Ich dystrybucją zajmują się sklepy specjalistyczne, a ceny tych produktów, jak już sugerowałam, bywają naprawdę wysokie. Na szczęście osoby z dysfunkcją wzroku nie muszą pokrywać całości kosztów ich zakupu — mogą raz na kilka lat ubiegać się o dofinansowanie, które z reguły obejmuje większość potrzebnej kwoty. Niestety w ostatnim czasie wzrosły ceny niektórych sprzętów wspominanego typu. O tym, dlaczego tak się stało, prawdopodobnie napiszę jeszcze w osobnym tekście.


Co to jest dostępność?

No dobrze, skoro niewidomi mają do dyspozycji tyle przeróżnych narzędzi, czy oznacza to, że bez trudu mogą obsłużyć każdą aplikację czy poradzić sobie z każdą stroną Internetową? Tak byłoby w idealnym świecie, obecnie zaś, przynajmniej na razie, rzeczywistość jest inna. Zdarza się, że niewidomi nie są w ogóle w stanie użytkować jakiegoś programu lub mają problem z wykonaniem konkretnej akcji na danej witrynie Internetowej. Od czego to więc zależy? Kluczowe jest tu, przewijające się już zresztą przez mój tekst, pojęcie dostępności.

Dostępność to, ujmując rzecz najprościej, takie projektowanie rozwiązań, aby mogło z nich korzystać jak najliczniejsze grono użytkowników, niezależnie od ich stopnia sprawności, wieku i innych tego rodzaju czynników. Jak widać, dostępność jest istotna przede wszystkim dla osób ze specjalnymi potrzebami, termin ten nie odnosi się zatem wyłącznie do osób niewidomych i obejmuje zakres zagadnień znacznie szerszy, niż kwestie dotyczące Internetu czy oprogramowania, jednak to właśnie do tych aspektów będę odwoływać się poniżej.

To, jak powinien wyglądać serwis Internetowy dostępny dla wszystkich, określają wytyczne WCAG (ang. Web Content Accessibility Guidelines), wraz z objaśniającymi je dokumentami. Nie będę ich w tym miejscu referować — zainteresowani na pewno odnajdą potrzebne materiały w sieci. Skupię się jednak na pewnym bardzo istotnym zagadnieniu, związanym właśnie z dostępnością. Opowiem Wam o czymś, co może zrobić każdy z Was, aby treści, które zamieszcza w Internecie, stały się dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku.


Tekst alternatywny

Prawdopodobnie większość z Was, korzystając z mediów społecznościowych, nie zastanawia się nad tym, jak wiele pojawia się w nich graficznych treści. Zwróćcie na to uwagę przy kolejnym przeglądaniu Facebooka czy Twittera — obrazki, memy, screeny czy plakaty są właściwie wszędzie. Często wybór formy graficznej warunkowany jest jej atrakcyjnością wizualną, zaś w innych przypadkach po prostu wygodą. A teraz spróbujcie sobie wyobrazić, że scrollując media społecznościowe napotykacie szereg zdjęć, ale, z jakichś przyczyn, nie możecie sprawdzić, co się na nich znajduje? Czy wiecie, do jak dużej ilości informacji tracicie wówczas dostęp? Właśnie w takiej sytuacji znajdują się niewidomi użytkownicy Facebooka, Twittera, ale również innych serwisów.

Tu właśnie z pomocą przychodzi możliwość dodawania do grafik tekstu alternatywnego. Jest to, ni mniej, ni więcej, słowny opis tego, co znajduje się na zdjęciu czy obrazku, dodany w ten sposób, że jest on widoczny wyłącznie dla tych, którzy korzystają z programów odczytu ekranu. Opis musi być krótki (nieprzesadnie szczegółowy) i zawierać tylko te informacje, które wynikają z danej grafiki (żadnych dodatkowych faktów). Jeżeli na grafice znajduje się na przykład jakiś napis, powinien się on również znaleźć w tekście alternatywnym — przypominam bowiem, że programy odczytu ekranu nie są w stanie interpretować tekstów podanych graficznie. Zgodnie z zasadami dostępności, teksty alternatywne powinny towarzyszyć wszystkim grafikom publikowanym w Internecie, dziś jednak ograniczam się do tematyki social mediów.

Zarówno Facebook, Twitter jak i Instagram posiadają funkcję dodawania tekstów alternatywnych (przy czym ta ostatnia platforma, z powodu przewagi publikowanych na niej treści wizualnych, jest wśród osób niewidomych znacznie mniej popularna, niż wśród widzących). Celowo nie zamieszczam tu konkretnych instrukcji, jak dodać taki właśnie opis — na każdym portalu i każdej platformie może to wyglądać nieco inaczej, a poza tym po jakimś czasie mogłoby się okazać, że moje wskazówki straciły na aktualności, ponieważ któryś z serwisów wprowadził zmiany. Myślę, że nie będziecie mieć problemów z odnalezieniem tej opcji — z reguły nazywa się ona „Dodaj opis” lub „Dodaj tekst alternatywny” i najczęściej jest przy niej adnotacja, że chodzi o opis dla osób niewidomych. Uczulę Was jedynie na to, że na Facebooku można dodać i modyfikować tekst alternatywny nawet po opublikowaniu posta, natomiast w przypadku Twittera jeśli nie dodamy go od razu, później nie da się już tego naprawić. No i, co chyba najważniejsze w odniesieniu do tego ostatniego serwisu, dodany w ten sposób opis nie zabiera ani jednego z 280 cennych znaków, z których może składać się tweet.

Jeśli czytacie mój tekst uważnie, być może w Waszych głowach zrodziło się właśnie pytanie:
Po co właściwie dodawać teksty alternatywne, skoro istnieją aplikacje, dzięki którym niewidomy może poradzić sobie sam ze zinterpretowaniem grafiki?
Owszem, teoretycznie ma taką możliwość, przy czym, jak już wspominałam, aplikacje, choć bardzo pomocne, wciąż nie są doskonałe. Zdarza się, że w ogóle nie potrafią poradzić sobie z jakąś grafiką. Co ciekawe, od jakiegoś czasu na Facebooku działa mechanizm automatycznego opisywania zdjęć, dostępny dla użytkowników programów odczytu ekranu. Taki opis zawiera jednak wyłącznie informacje podstawowe. Można się z niego dowiedzieć na przykład, że na zdjęciu są dwie osoby, przyroda i woda. Oczywiście lepszy taki opis, niż żaden, ale przynajmniej na razie nie jest możliwe, aby sztuczna inteligencja przewyższyła człowieka w sztuce deskrypcji. Facebook próbuje także odczytywać tekst z memów czy obrazków i należy przyznać, że idzie mu to całkiem nieźle. Niestety wciąż funkcje te nie działają przy wszystkich grafikach. Dodając tekst alternatywny na Facebooku można sprawdzić, czy i jaki tekst został już wygenerowany automatycznie (powyższe rozwiązania zostały wdrożone jedynie na Facebooku i nie funkcjonują na Twitterze). Ponadto, na co już zwróciłam Waszą uwagę, wszelkiego rodzaju grafik jest w mediach społecznościowych naprawdę mnóstwo. Gdybym więc miała każdą z nich rozpoznawać przy pomocy aplikacji, całymi dniami nie robiłabym nic innego poza przeglądaniem tweetów czy Facebookowych postów.

Jeśli zatem cenicie czas mój oraz innych osób z dysfunkcją wzroku i chcecie, aby miały one taki sam dostęp do udostępnianych przez Was treści, jak inni Wasi znajomi, przy publikowaniu zdjęć, obrazków czy innych grafik, zaopatrujcie je w teksty alternatywne. Dotyczy to, oczywiście, nie tylko Waszych prywatnych profili, ale również fanpage’ów, jeśli takie prowadzicie.
Grono osób i instytucji, które opisują grafiki z myślą o niewidomych, wciąż niestety pozostaje niewielkie, choć, co bardzo mnie cieszy, praktyka ta w ostatnim czasie zyskuje na popularności wśród moich twitterowych znajomych. Będzie mi zatem bardzo miło, jeśli, inspirując się moim tekstem, postanowicie do tego grona dołączyć.


Zakończenie

Zdaję sobie sprawę, że w tym i poprzednim tekście zaopatrzyłam Was w całkiem spory zasób informacji. Być może uznacie mój tok myślenia za nieco dziwny, ale mam nadzieję, że, przynajmniej częściowo, za jakiś czas straci on na aktualności. Liczę bowiem, że rozwój technologii przyczyni się do powstania kolejnych aplikacji czy urządzeń, które, jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi, będą wspierały niewidomych w osiąganiu niezależności.

Zanim postawię ostatnią kropkę, ponowię moją wcześniejszą prośbę: Jeżeli tylko macie możliwości i chęci, opisujcie publikowane przez Was grafiki, dodając do nich teksty alternatywne — możecie w ten sposób dołożyć cegiełkę do budowania świata dostępnego dla wszystkich (to chyba również zabrzmiało górnolotnie, ale cóż począć…).

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości dotyczące tego, jak powinny wyglądać teksty alternatywne lub inne pytania o to, jak niewidomi radzą sobie z jakimś elementem pracy na komputerze czy telefonie — wiem, nie powiem nic nowego, ale śmiało pytajcie, bo przecież również i w tym przypadku „Nie ma się czego bać”.