Bezczelność Ministerstwa Kultury

Zdjęcie z Auschwitz podczas Marszu Żywych w 2016 roku. Zdjęcie autorskie

Jestem w szoku, że absolutnie nikt nawet nie zareagował na to, co wyprawia Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Na ichniejszej stronie internetowej opublikowali list rodzin ofiar Auschwitz, które „mają nadzieję”, że była premier Polski Beata Szydło zasiądzie w radzie muzeum Auschwitz-Birkenau.

Dlaczego mnie to tak oburza? Pozwolę sobie zacytować fragment artykułu z Onetu.

99-letnia była więźniarka niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz Halina Urbaszek–Litwiniszyn oraz rodziny innych więźniów – w tym potomkowie bohaterskiego rotmistrza Witolda Pileckiego – protestują przeciwko powołaniu Beaty Szydło do Rady Naukowej Muzeum Auschwitz. Napisali oni list do premiera Mateusza Morawieckiego. Onet poznał jego treść. „Pamiętamy wypowiedzi wykluczające uchodźców, podważanie osiągnięć badaczy Holokaustu, tolerowanie organizacji jawnie faszystowskich, czy wreszcie negowanie sojuszy unijnych” – czytamy. „Nie ma na to naszej zgody”.

Tymczasem strona ministerstwa na nagłówku pisze: Byli więźniowie Auschwitz z nadzieją o powołaniu Premier Beaty Szydło do Rady Muzeum. Innymi słowy, robi się z tego bitwa o byłą panią premier. Czyżby ministerstwo chciało ją wszcząć? No bo jak to wygląda? Są protesty przeciwko pani premier. Zamiast pochylić głowę i odpuścić wybór tak kontrowersyjnej postaci, MKDNiS szuka jej zwolenników i twierdzi, że więźniowie mają nadzieję, że Beata Szydło w tej radzie zasiądzie. To jest tak absurdalne. Nie obchodzi ich głos ofiar, które są wobec nich sceptyczne. Interesują ich tylko zwolennicy. Kolejny etap wojny polsko-polskiej. Absolutnie wszędzie musi być PiS i przychylni partii, bo ci, którzy są jej przeciwni, to w końcu gorszy sort, jak to mówił szanowny prezes. Zgroza!