Bilans zysków i strat, czyli kto z tarczą a kto na tarczy

Słowo „tarcza” ostatnimi czasy kojarzy się raczej z szerokimi pakietami ustaw mających zredukować straty gospodarcze spowodowane pandemią koronawirusa. Dziś jednak, posługując się określeniami nawiązującymi do starożytności, na półmetku (choć i tu trudno o konkretne określenie ram czasowych, w których się znajdujemy) batalii o termin wyborów można wyróżnić postacie, które mogą czuć się wzmocnione, ale i te, które poniosły straty wizerunkowe i polityczne.

Z TARCZĄ: Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty

Celowo pominąłem tu Adriana Zandberga, który w koalicji lewicowej jest osobą sprawniej poruszającą się w tematach gospodarczych niż politycznych. Duet lidera Wiosny i szefa SLD był odpowiedzialny za stricte polityczny ogląd Lewicy i po środowej wolcie Gowina potwierdza się to o czym to środowisko mówiło od początku: z politycznymi szulerami się nie negocjuje. Trzecie ugrupowanie w Sejmie nie dało się wkręcić w polityczne gierki szefa Porozumienia i wyszło na tym dobrze politycznie jak i (w mojej ocenie) moralnie.

Z TARCZĄ: Szymon Hołownia

Kryzys polityczny spowodowany niezdecydowaną postawą Porozumienia w sprawie wyborów pozwolił Szymonowi Hołowni narzucić narrację państwa z dykty zjadanego kawałek po kawałku przez skostniały establishment. Miało to odzwierciedlenie w sondażach, w których bezpartyjny kandydat urósł na tyle, że można go traktować jako potencjalnego rywala Andrzeja Dudy w drugiej turze. Pytanie, na ile ten efekt się utrzyma, gdyż tłok pośród kandydatów opozycji jest spory.

NA TARCZY: Jacek Sasin

Jeden z najbardziej wyszydzanych polityków Prawa i Sprawiedliwości dziś…jest wyszydzany jeszcze bardziej. Minister aktywów państwowych dostał bardzo odpowiedzialne i niewykonalne pod względem prawnym i technicznym zadanie przeprowadzenia wyborów w sposób korespondencyjny wysługując się Pocztą Polską, która wobec braku kompleksowych instrukcji była bezradna. Złość lidera PiS jest teraz skierowana właśnie na Sasina, który w wywiadach wielokrotnie kluczył i doprowadził do pogłębienia chaosu. Niewykluczone, że w przyszłości odpowie przed Trybunałem Stanu, wśród wielu polityków partii rządzącej wydaje się być do tego najpoważniejszym kandydatem.

NA TARCZY: Małgorzata Kidawa-Błońska

Nie jest to specjalnym zaskoczeniem. Znaczna większość kandydatów wyrażała jasne stanowisko wobec uczestnictwa w wyborach prezydenckich, zaś kandydatkę Koalicji Obywatelskiej na każdej konferencji dopytywano, czy aby na pewno będzie kandydować. Punktem kulminacyjnym było ogłoszenie przez nią bojkotu, choć oglądając coraz to nowe spoty wyborcze, można było odnieść wrażenie, że Kidawa-Błońska czynnie angażuje się we własną kampanię. Decyzję o umieszczeniu jej w tym zestawieniu przypieczętowała komedia w wykonaniu właśnie wicemarszałek Sejmu oraz Borysa Budki, którzy to ogłosili że fakt, że wyborów nie będzie, to wygrana Platformy i jej kandydatki.