Co o nas powie TVP Info?

Zdjęcie: twitter

Rafał Trzaskowski jest kandydatem Platformy na najwyższy urząd w państwie od niemal miesiąca. Liberalny i otwarty, jest przeciwieństwem konserwatywnych bonzów Platformy i przaśnej kościółkowatości zarówno Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, jak i poprzedniej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jest chyba pierwszym politykiem PO takiej rangi, który pojawił się na marszu równości, zaś swoim zastępcą mianował osobę otwarcie homoseksualną.

Zmiana kandydata przez największą partię opozycyjną wprawiła w ruch aparat propagandy reżimu, który wznowił nagonkę na mniejszości seksualne. Każda wpadka, każde niedociągnięcie, każdy problem, nawet ten nie do końca prawdziwy urastają w mediach publicznych do rozmiarów gigantycznych afer, które z pełnymi oburzenia twarzami komentują publicyści „DoRzeczy”, „wSieci” czy „Wpolityce.pl”. Jest to rzecz, której ani Platforma Obywatelska, ani jej służebni akolici nie potrafią nie tylko stawić czoła, ale wprost się jej podporządkowują, o czym napiszę w dalszej części tekstu.

Dzień przed katolickim świętem Bożego Ciała urzędujący prezydent Andrzej Duda podpisał nowy dokument programowy o nazwie „Karta Rodziny”, który w swych założeniach akcentuje tradycyjne wartości polskiej prawicy, jak pomoc seniorom, ochrona samotnych matek oraz szczucie przeciw mniejszościom seksualnym. Zrozumiała więc chęć protestu przeciw nagonce na osoby nieheteronormatywne, znalazła wyraz w akcji zorganizowanej wczoraj przez dwie aktywistki na rzecz praw osób LGBT.

Łagodne w formie wydarzenie, jakim był happening przed Pałacem Prezydenckim, zbiegło się ze świętem Bożego Ciała. Czy gdyby wypadło ono w zwykły dzień wolny od pracy, też wywołałoby tak wielkie oburzenie u neoliberalnej opozycji? Niestety tak. Dla krótkiego kontekstu: organizatorki tej akcji zostały przez polityków KO wyzwane od pisowskich prowokatorów, od akolitów i pseudo-dziennikarzy Platformy lewica dowiedziała się, że bezmyślnie działa w interesie PiS, natomiast same osoby homoseksualne zostały poinstruowane, jak powinny walczyć o swoje prawa, a w ogóle to w katolickie święto mogły nie prowokować i siedzieć cicho w domach.

Zwykle wiem, na co mogę liczyć ze strony Platformy Obywatelskiej, jednak wczorajsza ich akcja przeszła nawet moje (niskie) oczekiwania wobec tej partii. Jeżeli media reżimowe próbują wtłoczyć Polakom obraz genderowego potwora do głów, to Pereira otrzymał wczoraj od pałkarzy neoliberalnej opozycji setki wpisów, które może wykorzystać, aby ten obraz potwierdzić.

Wczorajsza akcja prawicowej opozycji uwypukliła szereg wcześniejszych moich obserwacji. Nie zamierzam oczywiście stawiać kategorycznych tez, czy Trzaskowski przegra najbliższe wybory czy nie, ale to właśnie nadgorliwi akolici Platformy są dla niego większym obciążeniem niż cała propaganda skrajnie prawicowych ośrodków opinii. Platforma – o czym już pisałem – wystawiła Trzaskowskiego nie dlatego, że jest osobą o poglądach liberalnych, ale mimo tego. Jeżeli PO tak bardzo boi się, że ktoś może pomyśleć, że ich kandydat ma cokolwiek wspólnego z gejami, to dlaczego nie wymieniła MKB na konserwatywnego reakcjonistę chodzącego w każdą niedzielę z rodziną do kościoła?

Perspektywa Platformy i jej twardego elektoratu jest w tej chwili perspektywą Antoniego Macierewicza – doszukuje się wszędzie prowokacji, widzi wszędzie agentów PiS. Prawda jest jednak taka, że największym agentem PiS, jest sama Platforma Obywatelska. Przeciętnych Polaków kompletnie nie interesuje czy ktoś tańczy przed Pałacem Prezydenckim w Boże Ciało, Boże Narodzenie czy w Światowy Dzień Żółwia. TVP Info przez 5 ostatnich lat utwardziło kogo mogło, a Platforma wciąż zachowuje się dokładnie w taki sposób, jakby skrajnie prawicowy homofob był niezdecydowanym między Trzaskowskim a Dudą umiarkowanym wyborcą. Zamiast stawiać czoła tępej, pisowskiej propagandzie, albo ją ignorować i obśmiewać, Platforma po prostu jej ulega i co więcej – widząc wroga teraz już wszędzie – zaczyna atakować lewicę i dzieciaków, które przyszły pod Pałac Prezydencki, nie zaś faszystowski aparat reżimowej propagandy.

Wygranej Dudy w nadchodzących wyborach winni będą uczestnicy wczorajszego happeningu w dokładnie takim samym stopniu, jak niemieccy Żydzi byli winni antysemityzmowi NSDAP, a bogatsi chłopi stalinowskiej kolektywizacji. Traktowanie lewicowców jak „wyborczego śmiecia” (tak jedna z wyborczyń PO określiła wczoraj wyborców Partii Razem), to strzał nie tyle w stopę, ile w głowę. Platforma wciąż nie potrafi wziąć sobie do serca jednej ważnej prawdy – arogancja kosztuje.

Jeżeli Dudzie nagle zaczną rosnąć słupki sondażowe, to nie dlatego, że ktoś z tęczową flagą przyszedł w Boże Ciało pod Pałac Prezydencki, ale dlatego, że Trzaskowskiemu rośnie w sondażach. Miliony osób w Polsce nie przepadają za PiS, ale powrót do władzy liberałów-aferałów z PO jest dla nich na tyle nie do zaakceptowania (i to nie z powodu gejów), że wolą zagłosować na Dudę. Platforma natomiast, nie potrafi sama narzucać tematów w tej kampanii wyborczej. Również afer tego rządu znajdzie się przecież tyle, że bez problemu można byłoby zepchnąć PiS do narożnika. Do tego jednak trzeba zerwać z mentalnością oblężonej twierdzy, koniunkturalizmem i poczuciem wyższości. Tego jednak ani Platforma, ani jej akolici nie zrobią, a nam pozostaje tylko obserwować, jak główna partia opozycyjna będzie próbowała utrzymać pozycję moralnego zwycięzcy, zniechęcając do siebie kolejnych wyborców.