Czterech muszkieterów Platformy – czy i kto zastąpi Kidawę-Błońską?

PAP / Jan Graczyński

Zamieszanie wokół terminu wyborów prezydenckich różnie wpływa na nastroje w opozycyjnych partiach oraz sztabach kandydatów. Lewica, Koalicja Polska, Konfederacja twardo oświadczają, że nie mają w planach wymiany kandydatów. Niezależny kandydat, Szymon Hołownia również zaznacza, że z wyścigu do Pałacu Prezydenckiego się nie wycofa. Wokół Platformy Obywatelskiej oraz jej kandydatki narastają plotki odnośnie zamiany Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na kogoś z czwórki Tusk-Trzaskowski-Sikorski-Grodzki. Przeanalizujmy więc możliwe warianty.

WARIANT NR 1: Małgorzata Kidawa-Błońska pozostaje kandydatką PO

To póki co najbardziej prawdopodobny wariant. Nie wiadomo, na jaki termin ostatecznie zdecyduje się partia rządząca. Jeżeli wybory będą w czerwcu, to nie ma się co łudzić, wicemarszałkini Sejmu pozostanie w boju. Operacja ponownego zbierania podpisów dla innego kandydata niż MKB byłaby wysoce karkołomna, nie mówiąc już o medialnym wydźwięku takiej sytuacji. Jeżeli ostatecznie nazwisko kandydatki PO znajdziemy na kartach wyborczych, to ciężko przewidzieć, czy jej elektorat dokona ponownej mobilizacji po bojkocie. W takim wypadku osiągnie na pewno 10-15%, tzn. najściślejszy i najwierniejszy elektorat.

WARIANT 2: Kandydatem PO zostaje Donald Tusk

Opcja mało prawdopodobna, ale w Platformie biorą ją pod uwagę. Donald Tusk jest traktowany w tym środowisku jak bóstwo, na którego mityczny powrót i zwycięstwo dobra (Tusk) nad złem (PiS) czekają najzagorzalsi zwolennicy. Były premier jest postacią która wzbudza niezwykle skrajne. Jedni go uwielbiają, inni nienawidzą. Przy tak dużym negatywnym elektoracie Tusk mógłby polec w drugiej turze. Fakt, jest politykiem wysokiego kalibru, ale nawet tacy mogliby dać się złamać poprzez machinę propagandy w postaci TVP, która specjalizuje się w stawianiu ludzi związanych z opozycją w złym świetle – Tusk znajduje się w czołówce tego grona. Poza tym trudno sobie wyobrazić poparcie choćby Konfederacji i Lewicy wobec Tuska. Gdyby wystartował, mógłby wejść do drugiej tury, ale w niej negatywny elektorat, będący przede wszystkim „betonem” PiS ruszyłby do urn – porażka w wyborach byłaby dla byłego szefa RE schyłkiem politycznej kariery.

WARIANT NR 3: Kandydatem PO zostaje Rafał Trzaskowski

Taka sytuacja mogłaby nieść za sobą nieciekawe konsekwencje, gdyż w razie rezygnacji Trzaskowskiego ze stanowiska prezydenta Warszawy, władzę w stolicy przejąłby komisarz z nadania premiera. Były poseł Platformy należy do bardziej progresywnego skrzydła tej partii. Niewątpliwie największe poparcie zyskałby w dużych miastach, w których traktowany jest jako „przyjaciel” innych prezydentów: Sutryka (Wrocław), Dulkiewicz (Gdańsk), czy Jaśkowiaka (Poznań). Problem polega jednak na tym, że trudno odnieść wrażenie, że Trzaskowski chciałby zostać kandydatem. Regularnie podkreśla siłę obecnej kandydatki i dementuje, jakoby miał ją zastąpić. Jest młody, ma polityczne doświadczenie, ale i nienajlepszą opinię dotyczącą jego rządzenia w Warszawie. Jest jednym z najczęściej hejtowanych po Tusku polityków z obozu PO, telewizja publiczna nie oszczędzałaby go. Silny kandydat do drugiej tury, ale po wejściu do niej minimalne szanse na zwycięstwo.

WARIANT NR 4: Kandydatem PO zostaje Radosław Sikorski

Niewątpliwie ma spore kompetencje do pełnienia tej funkcji. Był marszałkiem Sejmu, ministrem spraw zagranicznych, obecnie jest europosłem. Co prawda nie jest to polityk kalibru Tuska, ale ma spore doświadczenie, jest znany. Sikorski znany jest z ciętego języka wobec rządzących, czym niewątpliwie zyskałby wśród najwierniejszego elektoratu znanego ze swojej ogromnej niechęci do PiS. Jednakże i on ma spory elektorat negatywny. Jako że był jednym z „bohaterów” afery taśmowej, trudno spodziewać się, że TVP nie wspominałoby o jego udziale w niej za każdym możliwym razem. Sikorski nie wydaje się też atrakcyjną opcją dla postępowego elektoratu i mógłby mieć kłopot ze zdobywaniem nowych wyborców. Podobnie jak Tusk i Trzaskowski, jest silną osobowością, ale trudno zakładać, by miał szanse wygrać z Andrzejem Dudą. Po legendarnym już wejściu na konferencję kandydata Konfederacji nie liczyłbym na poparcie tej partii.

WARIANT NR 5: Kandydatem PO zostaje Tomasz Grodzki

Senator Bosacki (KO) wysnuł teorię, że w razie rezygnacji Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, najpoważniejsze nazwiska do jej zastąpienia to Grodzki i Sikorski. Marszałek Senatu cieszy się ogromnym poparciem swojego elektoratu, ten najwierniejszy jest zaś wzmocniony, ponieważ Grodzki od samego początku sprawowania funkcji trzeciej osoby w państwie jest obiektem ataków ze strony TVP,  która zarzuca mu popełnienie przestępstwa korupcyjnego podczas pracy chirurga. Grodzki, mimo aparycji zarządcy domu pogrzebowego wydaje się mieć charyzmę, co niewątpliwie wyborcom PO byłoby potrzebne po kandydatce, która tejże nie ma za grosz. Ma punkt wspólny z kandydatem Koalicji Polskiej, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Obaj prezentują narrację współpracy, dążenia do ogólnonarodowej zgody. Marszałek Senatu jest w podobnej sytuacji co inni potencjalni kontrkandydaci. Mają spory negatywny elektorat, który mógłby zmobilizować najzagorzalszych wyborców PiS, co wydawałoby się możliwie. Tak jak Tusk i Sikorski, miałby problem ze zdobyciem nowych wyborców.

Najbliższe tygodnie pokażą, co tak naprawdę dzieje się w Platformie. Największa partia opozycyjna nie jest jednoznaczna w kwestii osoby kandydującej z ich ramienia na najważniejszy urząd w państwie. Wokół tego narasta wiele plotek, co szkodzi nie tylko Kidawie-Błońskiej, ale i samej PO.