Edukacja postkolonialna

Zdjęcie: grafika autora

Myślę, że nie przesadzę stwierdzeniem, że w polskich szkołach podejście do nauki o kolonializmie jest co najmniej przedwojenne. Takie jest moje doświadczenie, takie są doświadczenia moich znajomych i rodziny – a w obliczu niedawnego, dokonanego przez Szkołę TVP porównania dobrych i złych stron kolonializmu, gdzie do „dobrych” zalicza się wprowadzenie europejskich języków czy europejskich zwyczajów i kultury – doświadczenie całego narodu.

Ze świecą szukać nauczyciela, który opowie o prawdziwym wpływie kolonializmu na kolonizowanych; niektórzy uważają je za cenę „ucywilizowania” tych „zacofanych” społeczności, niektórzy nawet o nich nie pamiętają. Efektem pominięcia – lub, co gorzej – potraktowania jako usprawiedliwione działań kolonizatorów będzie wykształcenie kolejnego pokolenia Polaków podatnych na nacjonalistyczne, narodowe hasełka. W głowach uczniów kiełkuje (nieuświadomione jeszcze) przekonanie o wyższości własnego kręgu kulturowego nad innymi, bo skoro to europejska kultura cywilizuje i uczłowiecza „dzikie” ludy, to musi być w jakiś sposób wyższa.

Przedstawiciele kultur Orientalnych zawsze byli w Europie postrzegani przez pryzmat poddaństwa. W wydanej w 1908 książce „Modern Egypt” Evelyn Baring, który przez ponad dwadzieścia lat w imieniu Imperium Brytyjskiego zarządzał Egiptem, opisuje swoje doświadczenia z rządzenia „ludźmi Orientu”. Baring uważał, że kultura islamska oraz egipska zawsze będzie gorsza od europejskiej, a przeznaczeniem „Orientu” jest bycie poddanym i zarządzanym przez zachodnie, kolonialne potęgi. Jednym z jego najbardziej destruktywnych posunięć było notoryczne, systemowe utrudnianie Egipcjanom dostępu do edukacji, nawet w szkołach podstawowych. Negatywnie wpłynął też na istniejące już kariery wykształconych, egipskich kobiet – dyskredytował ich umiejętności oraz niszczył zaufanie społeczeństwa do specjalistek, wykorzystując do tego swój autorytet.

Dlaczego przytaczam akurat Baringa? Jest on bardzo dobrym przykładem mentalności, jaka kierowała wieloma europejskimi przywódcami przez cały czas trwania kolonializmu, i która nadal w pewien sposób kieruje umysłami wielu Europejczyków. Nie mówię, że współczesny Europejczyk uważa się z automatu za lepszego od współczesnego Afrykańczyka, Araba czy Azjaty. Myślę, że jeśli nie został nauczony o wadach (i to nie w chętnie stosowanym w polskim szkolnictwie przy przedstawianiu zjawisk historycznych systemie, w którym każdemu minusowi odpowiada jakiś plus) kolonializmu, to będzie miał tendencję do postrzegania dawnej Europejskiej kultury jako lepszej od dawnej kultury afrykańskiej, arabskiej czy azjatyckiej. A przecież to właśnie europejskie imperia kolonialne odpowiadają za destrukcję i aktywne wymazywanie tych kultur.

Ostatnie wydarzenia przywracają jednak częściowo nadzieję. Uśmiecham się, gdy widzę, że „BLACK LIVES MATTER” namazane jest na pomniku Kościuszki. Uważam, że gdyby żył dziś, wspierałby protesty i nie przejąłby się grafitti. Z zadowoleniem czytam, że w Bristolu do rzeki wrzucono pomnik dawnego handlarza niewolnikami, a w Londynie na cokole pomnika Winstona Churchilla dopisano „BYŁ RASISTĄ”. Cieszę się, że w całej Belgii niszczy się wizerunki Leopolda II. Mam nadzieję, że nikt, kto identyfikuje się jako lewica, nie żałuje tych pamiątek po zbrodniarzach – a na takie właśnie miano zasługuje każdy handlarz niewolników, nieważne ile pieniędzy nie przeznaczyłby na swoje rodzinne miasto. Na takie miano zasługuje każdy przywódca i władca, który poświęca miliony ludzkich żyć. Nieważne, w jakim celu.

Dlatego właśnie potrzebujemy w polskim systemie edukacji jasnego przedstawienia konsekwencji kolonializmu. Potrzebujemy uświadamiać zapoznających się, chociażby z głośnym ostatnio „W pustyni i w puszczy”, że autor był częścią tego nurtu. Omawiajmy tę książkę i analizujmy ją – pokażmy jasno motyw Europejczyka jako przynoszącego cywilizację i postęp techniczny do zacofanej Afryki. Nikt nigdy nie każe uczniom czytać „Orientalizmu” E. Saida – sprawmy, żeby nigdy nie musieli tego robić. Pokażmy im, że można na obce kultury patrzeć inaczej, a wychowamy pokolenie, które będzie umiało spojrzeć na kolonialną przeszłość współczesnej Europy i jednoznacznie ją odrzucić.