Ile osób w Polsce zarabia więcej niż 10 tys. złotych brutto miesięcznie?

man wearing white top looking at projector graph screen
Zdjęcie: Frank Busch / Unsplash

Kilka procent. Jedynie kilka procent.

Pisałem o tym w marcu [1], teraz temat powrócił, gdy Zjednoczona Prawica przedstawiła swój nowy plan gospodarczy, Polski Ład. Dziś piszę ponownie, wykorzystując duże fragmenty tamtej notki, ale z wieloma skrótami i uzupełnieniami.


Chyba najczęściej przywoływanym tutaj źródłem jest raport GUS pokazujący strukturę wynagrodzeń w Polsce w październiku 2018 roku. Wskazuje on, że w tym czasie dochód większy niż 10 tys. zł brutto wykazywało ok. 6% zatrudnionych [2].

Raport ten dotyczy tylko pracownic i pracowników tych podmiotów gospodarczych, które zatrudniają przynajmniej 10 osób. Ponadto uwzględniane są m.in. osoby z podpisaną umową o pracę, ale już nie te, które np. pracują na umowie zlecenia lub umowie o dzieło [3]. W tym wymiarze dochody w wyodrębnionej grupie są zapewne wyższe niż wśród ogółu zatrudnionych w społeczeństwie (nie sprawdzałem tych danych, ale spodziewałbym się, że małe firmy oraz umowy cywilnoprawne w skali całej gospodarki wiążą się z gorszymi warunkami płacowymi). Czyżby więc rzeczony odsetek miał być nawet mniejszy niż 6%?

Niekoniecznie. Wspomniany raport nie pokazuje bowiem dochodów właścicielek i właścicieli firm (w tym i osób prowadzących fikcyjną działalność gospodarczą dla uniknięcia drugiego progu podatkowego), nie obejmuje zysków z kapitału ani też nie bierze pod uwagę szarej strefy. A te czynniki mogłyby – znów mówię to bez dokładnej analizy – podwyższyć odsetek osób, które zarabiają ponad 10 tys. zł, do wartości wyższej niż 6%.
Jeszcze inną kwestią jest relacja dochodów z października 2018 roku i dochodów obecnych. Nie całkiem oczywista, biorąc pod uwagę pandemię.

Na podstawie tych danych trudno jednoznacznie określić, na ile interesujący nas odsetek w rzeczywistości odbiega od poziomu 6%. Niemniej bezpieczne wydaje się stwierdzenie, że 10 tys. zł miesięcznie brutto to zdecydowana czołówka zarobków w Polsce – kilka, najwyżej kilkanaście procent.
*
Ale to jeszcze nie koniec obliczeń. Mamy też bowiem inne informacje, nieco starsze, za to pełniejsze. Mówię tu o dokumencie „Wybrane aspekty systemu podatkowoskładkowego na podstawie danych administracyjnych 2017”, powstałym na bazie deklaracji podatkowych zbieranych w Ministerstwie Finansów oraz deklaracji składkowych udostępnionych przez ZUS.

Co wynika z tego opracowania? Otóż to, że w 2017 roku próg 10 tys. zł brutto miesięcznie osiągało 4–5% osób w Polsce (zależnie od tego, czy rozpatrujemy tzw. dochód skorygowany, czy nieskorygowany) [4].
Dla dalszych obliczeń posłużmy się skalą roczną. W całym 2017 roku mówimy o sumie 120 tys. zł brutto; dane dla nieskorygowanego dochodu wskazują, że było to jakieś 7 tys. zł więcej niż rok wcześniej. Przyjmijmy roboczo, że między 2017 a 2021 rokiem wzrost ten zachodził ciągle w podobnym tempie (mimo pandemii) i wyniósł 25–30 tys. zł.
Aby znaleźć odpowiednik dzisiejszych 120 tys. złotych w 2017 roku (czyli w okresie, dla którego mamy dokładne dane), odejmijmy więc owe 25–30 tysięcy. Uzyskamy wtedy kwotę 95 tys. zł brutto – odpowiada ono górnym 6% dochodu nieskorygowanego i 8% skorygowanego.
Z tego źródła wydaje się więc wynikać, że przynajmniej 10 tys. zł brutto miesięcznie zarabia dzisiaj około 6–8% Polek i Polaków.
*
W poprzedniej części wpisu nie uwzględniłem jeszcze szarej strefy. W oszacowaniu jej rozmiarów (przynajmniej częściowym) pomóc może raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Skala płacenia pod stołem w Polsce”. Aneta Kiełczewska, Marek Kośny i Jakub Sawulski szacują tam, że tytułowe zjawisko dotyczy przede wszystkim najmniejszych firm, branż ze stosunkowo niskimi wynagrodzeniami, osób o niskim i średnim formalnym wykształceniu, a także młodszych pracownic i pracowników [5].

Na tej podstawie byłbym skłonny przypuszczać, że u osób najlepiej zarabiających płacenie pod stołem jest rzadkością. A więc udział tej grupy w populacji – owe kilka procent – po uwzględnieniu szarej strefy prawdopodobnie by się nie zwiększył.
*
Przejdźmy do części bardziej publicystycznej.

Nie twierdzę tutaj, że osoby zarabiające 10 001 zł brutto w miesiącu to najwięksi krezusi w naszym kraju. To szczytne miano należy się komu innemu i w pełni zasadne są pytania o to, w jakiej mierze Polski Ład zobowiąże do większej solidarności osoby i firmy z samych szczytów finansowej hierarchii. Nie można też pominąć pytań o całościowe źródła jego finansowania.

Rozumiem też, że w dużym mieście łączny koszt kredytu mieszkaniowego, prywatnego przedszkola dla dzieci czy też kosztów ochrony zdrowia na dobrym poziomie (dentysta, psychoterapia etc.) bywa znaczący również przy tym dochodzie. Zwłaszcza gdy w całej rodzinie tylko jedna osoba ma taką pensję.
Mimo to dane pokazują, że ogromna większość społeczeństwa – ponad 90% – nie może sobie pozwolić na porównywalne koszty życia i musi sobie radzić bez tego, co lepiej zarabiającym może wydawać się niezbędne. Według „Wybranych aspektów…” w 2017 roku 80% ludzi w Polsce zarobiło mniej niż 53 tys. zł, co oznacza najwyżej trochę ponad 4 tys. zł miesięcznie (cały czas brutto!). Zdecydowana większość raczej nie miała znacznych dochodów w szarej strefie.

Przywołajmy tu przykład stolicy. W styczniu 2021 roku GUS wydał raport „Stratyfikacja dochodowa mieszkańców miast”. Wynika z niego, że w roku 2018 połowa pracowników najemnych w Warszawie zarabiała mniej niż ok. 55 tys. zł (według kwot z deklaracji PIT, a więc – jak rozumiem – jeszcze przed odliczeniem podatków i składek). Do tego także trzeba doliczyć szarą strefę, a dodatkowo w tym zbiorze danych gubimy właścicieli firm czy osoby uzyskujące zyski z kapitału. Wciąż jednak widać, że nawet w Warszawie zarobki sięgające 10 tys. zł brutto są udziałem wyraźnej mniejszości.
*
Wszystko to jeszcze samo z siebie nie oznacza, że trzeba zwiększyć obciążenia podatkowo-składkowe dla najlepiej zarabiających. Można argumentować, że ważniejsze jest np. zlikwidowanie fikcyjnych firm, których liczbę w 2017 roku Jakub Sawulski szacował na 166 tysięcy, a dzięki którym wiele osób o wysokich dochodach płaci bardzo niskie podatki [8]. Można – jak Marcin Wroński – apelować o przywrócenie podatku spadkowego i wyższe opodatkowanie zysków z kapitału, czyli np. odsetek od papierów wartościowych i dochodów z wynajmu mieszkań [9]. Można zwrócić uwagę, że osoba, która właśnie przyjechała do Warszawy i zarabia 10 tysięcy złotych brutto, ale wynajmuje mieszkanie i nie ma społecznej sieci wsparcia, nie musi być w lepszym położeniu życiowym niż ktoś, kto ma znacznie niższą płacę w mniejszym mieście, posiada natomiast dom wart setki tysięcy złotych i w razie czego może liczyć na swoje więzi [10]. I tak dalej.

Ja skłaniam się do pewnego podwyższenia wspomnianych obciążeń, ale najlepiej przy jednoczesnym wprowadzeniu rozwiązań takich jak podatek spadkowy. Mogę jednak rozmawiać o innych priorytetach.
Tak czy inaczej, trzeba zaznaczyć, że zgodnie ze wstępnymi szacunkami (wciąż nie znamy wielu szczegółów, konkretne projekty ustaw mają zostać przyjęte przez rząd we wrześniu [11]) zwiększenie obciążeń w Polskim Ładzie nie będzie zbyt dotkliwe. Według firmy doradczej Grant Thornton osoby samozatrudnione zaczną tracić dopiero po przekroczeniu miesięcznych wynagrodzeń w kwocie ok. 7,5 tys. zł brutto (wcześniej będą zyskiwały). Na poziomie 12 tys. zł strata wyniesie 462 zł miesięcznie [12]. Z kolei Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich oszacował, że w przypadku umów u pracę wzrost obciążeń będzie dotyczył głównie osób zarabiających więcej niż 12 tys. zł [13].

A przede wszystkim chciałbym podkreślić kwestię podstawową. Jeśli ktoś zarabia pieniądze większe niż 10 tys. zł brutto, jeśli w dodatku podobne kwoty zarabiają jego znajome i znajomi – niech nie ulega złudzeniu, że to sytuacja typowa. Ktoś taki w pewnym stopniu może odczuwać wysokie koszty życia w Polsce. Pamiętajmy jednak, że przytłaczająca większość populacji musi sobie z nimi radzić przy znacznie niższym poziomie dochodów, często pracując podobnie ciężko (albo i ciężej) w bardzo potrzebnych społecznie zawodach. Jeżeli zaś nasz bohater lub bohaterka ma dodatkowo własne mieszkanie i dostęp do wsparcia bliskich osób w razie konieczności, to tym bardziej nie zaszkodzi czasem pomyśleć: „Kurczę, faktycznie ogromna liczba ludzi w Polsce ma gorzej”. I tym bardziej te – umowne i przykładowe – 462 złote z 12 000 stają się kosztem, który chyba można odżałować, aby dorzucić się do wiejskiej szkoły, nowego chodnika we własnym mieście lub podwyższenia czyjejś głodowej emerytury.
Czy wobec tego nie należy krytykować Polskiego Ładu? Otóż należy, za niejedno. Na przykład za dalsze ulgowe traktowanie przysłowiowego jednego procenta – wąskiej grupy ludzi, którzy mają i zarabiają już naprawdę bajońskie sumy. Albo za brak realnej odpowiedzi na kluczowe wyzwania, od mieszkaniowych po klimatyczne [14]. Ale to już trochę inna dyskusja.

PRZYPISY:

[1] https://www.facebook.com/StaszekKrawczykFanpage/posts/2868195450121779
[2] https://stat.gov.pl/…/struktura-wynagrodzen-wedlug… (zob. informację sygnalną w PDF-ie, wykres 4, strona 5)[3] http://stat.gov.pl/…/Zasady_metodyczne_stat_rynku_pracy…, s. 24
[4] https://www.gov.pl/…/no-4-2020-pchrostek-j-klejdysz…, s. 26 w załączonym pliku PDF
[5] https://pie.net.pl/…/PIE-Raport_placenie_pod_stolem-2.pdf (s. 20–22 i 29–33)[6] https://www.facebook.com/StaszekKrawczykFanpage/posts/2868195450121779https://www.facebook.com/staszek.krawczyk/posts/10156737763147325
[7] https://stat.gov.pl/…/stratyfikacja-dochodowa… (streszczenie raportu, s. 7; pełny raport, s. 69)[8] https://www.facebook.com/JakubSawulskiBlog/posts/2026189254158295/
[9] https://krytykapolityczna.pl/…/podatek-majatkowy…/
[10] Podobny przykład podał dziś na Twitterze Dominik Zając: 
https://twitter.com/zajacdm/status/1393908076055613444
[11] https://gfx.biznes.radiozet.pl/…/ee224d6607f84e804948b5…, s. 25
[12] https://wyborcza.biz/…/7,177151,27087412,polski-lad… (skądinąd pytanie: „Własna firma już się nie będzie opłacać?” jest dość zastanawiające, skoro aż do poziomu 7,5 tys. zł wynagrodzenia mają rosnąć), https://twitter.com/galopujacy…/status/1393840848102625282
[13] https://twitter.com/LKKozlowski/status/1393496942634733569https://twitter.com/LKKozlowski/status/1393526444698087426
[14] https://krytykapolityczna.pl/…/polski-lad-kaczynski…/

Tekst ukazał się na profilu autora na Facebooku: [link]