Ja, 31-letnia pizda z agencji reklamowej, co się w życiu z nikim nie biła, szarpałem się dziś z psami

Młoda dziewczyna stoi twarzą w twarz z wkurzonym mężczyzną podczas demonstracji. W tle za nimi policjant

„Ja, 31-letnia pizda z agencji reklamowej, co się w życiu z nikim nie biła, szarpałem się dziś z psami” – o takiej treści tweeta napisałem w dniu 7 sierpnia roku pańskiego 2020, o godzinie 21:23. Po powrocie do domu z mojej pierwszej w życiu manifestacji ulicznej. Ten dzień i samopoczucie dnia kolejnego to mój osobisty najlepszy moment minionego roku, bo pierwszy raz od bardzo dawno czułem, że byłem tam, gdzie powinienem.

Przytrafiło się to w trudnym dla mnie okresie, kiedy to miałem sromotny bajzel w głowie. Byłem wtedy na kilkutygodniowym zwolnieniu lekarskim przepisanym mi przez psychiatrę i na nowych lekach antydepresyjnych, które zostały dodane do tych starych. Był środek słonecznego sierpniowego dnia i środek pandemii, a ja prawie gotowy do czegoś tak prozaicznego jak wyjście do apteki. Rzuciłem tylko okiem na fejsa; tak, rozumiesz, bez powodu. O Stop Bzdurom było już głośno od jakiegoś czasu – queerowe anarchistki coraz bardziej poruszały opinię publiczną, bo chyba jako pierwsze postawiły tak zdecydowany i zorganizowany opór obrzydliwym pogromobusom, sączącym na polskich ulicach niewiarygodne kłamstwa dotyczące osób LGBT+. Sam dołożyłem wtedy swój wdowi grosz do ich zbiórki i trzymałem za nie kciuki. Kiedy miałem wychodzić z domu, w moje oczy wpadł fejsbukowy post na peju Stop Bzdurom: policja jedzie po Margot, postawiono zarzuty, będziemy blokować, kto może niech wpada. 


I teraz robię tutaj taki myk, że tym razem cały tekst, jest na moim substacku, o właśnie tutaj:

https://zvbr.substack.com/p/ja-31-letnia-pizda-z-agencji-co-reklamowej

Polecam i zapraszam, elo!