Kandydat Trzaskowski – strzał w ciemno czy światełko w tunelu?

Telenowela zatytułowana „Czy Małgorzata Kidawa-Błońska kandyduje?” zakończyła się piątkowego popołudnia, kiedy ostatecznie i nieodwołalnie kandydatem Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Polski został Rafał Trzaskowski, włodarz Warszawy.

Nowy kandydat PO, jest już politycznie ograny. Był eurodeputowanym, posłem, wiceministrem spraw zagranicznych. Różne zakulisowe gry nie są mu obce. Ze strategicznego punktu widzenia można dwojako postrzegać to posunięcie. Trzaskowski jest młody, energiczny i twardy, jeśli chodzi o kontakty na linii stolica-rząd. Mieszanka wieku i doświadczenia wydaje się być dobrym miksem. Z pewnością miałby dobre wyniki w dużych miastach, w których ma sprzymierzeńców w postaci ich prezydentów.

Powyższa sytuacja może być jednak problemem dla Rafała Trzaskowskiego. Mniej przychylni mu traktują go jako wielkomiejskiego polityka, niezaznajomionego z problemami zwykłych ludzi. Prócz tego były poseł Platformy Obywatelskiej nie ma szczególnie dobrych notowań na stanowisku prezydenta stolicy, jest regularnie krytykowany przez TVP oraz prawicowe środowiska, choćby za zbytnie „zaangażowanie” w sprawy społeczności LGBT. Jest to jednak mało trafny argument, gdyż po dziś dzień nie zrealizował żadnego założenia słynnej Karty.
Nie podjął również walki o nadanie numeru PESEL i wydanie dowodu osobistego urodzonemu w Wielkiej Brytanii synowi dwóch Polek, mimo że miał do tego podstawę w zeszłorocznym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Kandydatura Rafała Trzaskowskiego może być próbą odbicia bardziej progresywnego elektoratu Roberta Biedronia. Jako młody, waleczny i wielkomiejski polityk jest też zagrożeniem dla notowań sondażowych Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni.
Wydaje się jednak postacią, która nie ma szans na zwycięstwo z Andrzejem Dudą. Kandydatowi opozycji w drugiej turze trzeba dodatkowych wyborców, musi poszerzyć swój elektorat. Obecny prezydent Warszawy wydaje się niezdolny do tego. Trudno go rozgryźć, gdyż nie widać w nim tej charyzmy, żyłki lidera, której zabrakło Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Czas pokaże, czy i jak ta decyzja odbije się na przyszłości zarówno Rafała Trzaskowskiego jak i Platformy Obywatelskiej, której jest wiceszefem.