Katolicka sekta pod lupą – kulisy działań Ordo Iuris

beaded brown rosary
Zdjęcie: James Coleman / Unsplash

W chwili publikacji tekstu sąd umorzył proces wobec Kai Godek, która powiedziała, że „geje chcą adoptować dzieci, by je molestować i gwałcić”. To niestety potwierdza wpływy prawników Ordo Iuris wspierających Kaję Godek  i fakt, że ta katolicka sekta w Polsce ma się bardzo dobrze. Wszak związani z tą organizacją są choćby szef MEN Dariusz Piontkowski czy Rzecznik Praw Dziecka, Mikołaj Pawlak.

Współpracę z Ordo Iuris wielokrotnie nawiązywały takie postacie jak Kaja Godek – antyaborcyjna aktywistka, wielokrotna inicjatorka projektów zaostrzających prawo do usuwania ciąży czy Bogdan Chazan – sławetny profesor ginekologii, który, powołując się na klauzulę sumienia, odmówił dokonania aborcji nieodwracalnie uszkodzonego płodu.
Ordo Iuris opiera swoją działalność na programie Agenda Europe – tzw. „Przywracanie Naturalnego Porządku”. To wizja ekstremistów religijnych nakłaniająca społeczeństwa europejskie do odrzucenia praw człowieka w zakresie seksualności i reprodukcji. Wśród postulatów tej grupy jest sprzeciwianie się rozwodom, zakaz antykoncepcji, zakaz przerywania ciąży, napiętnowanie osób nieheteroseksualnych, czy
zakaz stosowania in vitro. Ordo Iuris jest powiązane z ruchem Tradycja, Rodzina i Własność. To brazylijska sekta katolicka, przed którą nawet przestrzegała Konferencja Episkopatu Brazylii, wydając specjalny dokument na ten temat w 1985 r.

Jednymi z największych wrogów Ordo Iuris są edukatorzy seksualni. Wiedza o seksualności jest na całym świecie uznawana za coś, co pomaga zapobiegać choćby chorobom wenerycznym i przemocy seksualnej czy niechcianej ciąży. Uczy także odpowiedzialności seksualnej oraz kontrolowania własnej płodności, co umożliwia dostępność antykoncepcji. Nie zbija to z tropu katolickich fundamentalistów z OI, którzy usilnie kreują przekaz sugerujący, że edukacja seksualna ma na celu naukę masturbacji od najmłodszych lat i rzekomą „seksualizację” dzieci, zaś osoby zajmujące się wiedzą o seksualności nazywa deprawatorami.

Kolejnym segmentem, z którym regularnie bój toczy Ordo Iuris, jest aborcja. Fundamentaliści z tej organizacji chcą wprowadzić do porządku prawnego „dziecko poczęte”, personalizować płód. Wynika to z przeświadczenia, że człowiek to dusza stworzona przez Boga w macicy ciężarnej kobiety – wszystko jest więc oparte na religijnym dogmacie, utrwalanym przez wieki.
Warto zauważyć, że „prawo naturalne” ma związek wyłącznie z religią. Konstytucja zaś wyklucza, aby prawo wyznaniowe było źródłem prawa stanowionego, co wyklucza możliwość prawnego powoływania się na tezy zawierające przesłania tożsame z narracją religijną. W boju z in vitro Ordo Iuris chętnie stosuje pojęcie „dziecka” wobec embrionu, choć nie ma do tego podstaw prawnych. Organizacja ta zaciekle walczy też z antykoncepcją. Konsekwentnie określa tabletkę wczesnoporonną jako prowadzącą do „unicestwienia życia” i szkodliwą „dla zdrowia matki i rozwoju dziecka”.

LGBT. Cztery litery, które dla środowisk skrajnie prawicowych, ultrakatolickich i fanatycznych są jak płachta na byka. Wojowanie z „ideologią LGBT” i swoista krucjata przeciwko społeczności osób nieheteronormatywnych, jest jedną z najbardziej widocznych cech Ordo Iuris. Postacie powiązane z tą organizacją promują tzw. „strefy wolne od LGBT”, które poskutkowały tym, że zachodnie miasta zaczęły zrywać współpracę z polskimi miejscowościami, które przyjęły uchwały o takim właśnie wydźwięku. Owe działania organów samorządowych potępiają m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Polskie Towarzystwo Antydyskryminacyjne. Podobnie sytuacja ma się w Rosji, gdzie zaczęło się od regionalnych zakazów „promocji homoseksualizmu” w obwodach riazańskim, archangielskim, kostromskim, magadańskim, nowosybirskim, krasnodarskim, samarskim, republice Baszkortostanu oraz w Petersburgu, co ostatecznie przypieczętowano ustawą, przyjętą w 2013 r.

W innym dokumencie Ordo Iuris, Samorządowej Karcie Praw Rodzin, zawarty jest tekst:

„Koalicja organizacji prorodzinnych zachęca wszystkie rodziny i samorządowców do wyraźnego opowiedzenia się po stronie zagrożonych konstytucyjnych wartości – rodziny, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, macierzyństwa i rodzicielstwa.”

Stowarzyszenie OI jest przeświadczone o tym, że społeczność LGBT tworzy jakąś horrendalną krucjatę, która ma na celu zniszczyć katolicyzm, zniszczyć polską rodzinę. Nic bardziej mylnego.

Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe są legalne w większości państw Europy (m.in. Holandia, Belgia, Hiszpania, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania, Niemcy czy Malta). Działaniom Ordo Iuris niestety sprzyja sytuacja polityczna. Coraz silniejszy głos w Polsce mają skrajnie prawicowe środowiska, z którymi partia rządząca jest dość blisko pod względem światopoglądowym, i przychylnym okiem patrzy na ich działania. To sprawia, że właśnie takie grupy jak OI mają otwarte drzwi do głoszenia tez, które budzą nastroje homofobiczne i są przyczyną tego, że Polska jest określana jako najbardziej homofobiczny kraj Unii Europejskiej.

Pisząc to, jestem zdania, że Ordo Iuris to szkodliwa organizacja, której działania są bliskie terroryzmowi religijnemu, a teza o rzekomym działaniu na rzecz rodzin to jedynie przykrywka dla prowadzenia szerokiej kampanii zmierzającej do zamienienia Polski w państwo wyznaniowe, w którym religia chrześcijańska jest źródłem prawa. Fakt, że prawnicy Ordo Iuris są traktowani jako autorytety przez środowiska Konfederacji, a postulaty OI są tożsame z programem kandydata na prezydenta w/w formacji politycznej, w mojej ocenie daje do myślenia i stawia pytanie: czy takiej Polski właśnie chcemy?