Kobiety wiodące lud na barykady

Obraz "Wolność wiodąca lud na barykady", przy czym na fladze umieszczono logo Strajk Kobiet

„Ogromna masa kobiet albo nie widzi jeszcze nic, patrząc przed siebie zamglonym wzrokiem noworodka, albo w najlepszym wypadku gapi się i milczy. Tak bym chciała być dobrego zdania o kobietach! Są zdolne, mają energię do życia. Cóż, kiedy wciąż jeszcze takie niedorosłe i takie tchórzliwe, takie nieporadne i takie posłuszne. Kiedy to minie? Za dziesięć lat? Za dwadzieścia? Dajcie znać, kiedy będzie się można z wami porozumieć.” – napisała w 1936 roku Irena Krzywicka, a my po 84 latach dajemy znać, że przestałyśmy już być posłuszne i nieporadne, nie gapimy się i nie milczymy, a krzyczymy razem i głośno (wiecie, co krzyczymy). 

Wyrok TK (Torturujących Kobiety)

Politycy Prawa i Sprawiedliwości od początku swoich rządów czerpali jakąś sadystyczną przyjemność ze straszenia Polek zerwaniem „kompromisu” aborcyjnego.  Z przymusowego donoszenia ciężko uszkodzonych płodów, ciąż z gwałtów oraz tych zagrażających zdrowiu i życiu matki rządzący zrobili sobie swoiste straszydło na „lewactwo” (wszystkich, którzy się z rządzącymi nie zgadzają) i „feminazistki” (kobiety, które chcą mieć prawo wyboru).

W zeszły czwartek straszydło przestało być straszydłem, a stało się straszną rzeczywistością – tylnymi drzwiami, w środku pandemii, za pośrednictwem zideologizowanego Trybunału Konstytucyjnego zapadł wyrok na kobiety – zakaz aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Wyrok pozostawia furtkę do dalszych modyfikacji ustawy antyaborcyjnej, bynajmniej jej nie liberalizujących. Kościół zaciera ręce, Kaja Godek mówi o zakazaniu usuwania ciąż pochodzących z gwałtu, a TVP zorganizowało na swojej antenie tydzień kina anti-choice. Kobiety natomiast wyszły na ulice, a za nimi wyszli mężczyźni. Licznie.

Polska MaterDolorosa

O co tak naprawdę toczy się walka? O utrzymanie kompromisu? Czy to w ogóle kiedykolwiek można było nazwać kompromisem? W 1993 roku Sejm przyjął jedną z najbardziej represyjnych ustaw w Europie, paradoksalnie transformacja demokratyczna pozbawiła ponad połowę społeczeństwa prawa do decydowania o sobie. Demokratyczna i wolna Polska założyła kobietom kajdany, kultywując bałwochwalczy kult poświęcającej się Matki Polki, sprowadzający się do prostego twierdzenia: celem kobiety jest dawanie życia, a celem mężczyzny życie samo w sobie.

Teraz idziemy o krok dalej, czy w mit matki poświęcającej się idealnie nie wpasowuje się kobieta rodząca dziecko nieuleczalnie chore? Poświęcająca na opiekę nad nim całe życie, nie dostając od państwa prawie żadnego wsparcia? A co dopiero kobieta, która nosi przez 9 miesięcy w swoim ciele uszkodzony płód, żeby po narodzinach patrzeć, jak jej dziecko w cierpieniu umiera! Przeciwników aborcji nie interesują kobiety, nie interesują ich osoby z niepełnosprawnościami, nie interesują ich dzieci, które przyjdą na świat tylko po to, żeby umierać w męczarniach. Jedyne, co ich interesuje, to zapłodnione komórki jajowe, bo dla przeciwników aborcji zapłodniona komórka jajowa jest jak Jan Paweł II.

„Kompromis” aborcyjny z 1993 roku dał rządzącym pole do zabierania nam praw. Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia w 2019 roku w Polsce przeprowadzono 1110 legalnych zabiegów przerywania ciąży. Dlaczego tak mało? Dlatego, że zdecydowana większość placówek ginekologiczno-położniczych odmawia wykonywania świadczenia terminacji ciąży. Województwo podkarpackie chwaliło się niewykonaniem żadnego zabiegu usunięcia ciąży w 2019 roku i nie, to wcale nie dlatego, że wszystkie mieszkanki województwa podkarpackiego są gorliwymi wyznawczyniami ideologii głoszonej przez Kościół Katolicki – po prostu nie ma tam ani jednego szpitala, który zabieg taki przeprowadza. Zasłanianie się przez lekarzy klauzulą sumienia, brak jednolitej procedury postępowania dla szpitali, nieinformowanie pacjentek o możliwości przerwania ciąży i kłamanie na temat stanu płodu czyni to świadczenie niemalże niedostępnym. Te 1100 kobiet, którym się to udało, pomimo osobistej tragedii, musiało znaleźć siłę, żeby walczyć o zrealizowanie swojego prawa do legalnej aborcji, tułać się od szpitala do szpitala, znosić krzywe spojrzenia „obrońców życia” i oglądać zakłamane zdjęcia poronionych płodów na furgonetkach pod szpitalami.  Chciałabym jeszcze dodać, że zapewne były to kobiety, które z powodów socjoekonomicznych nie miały możliwości wyjazdu za granicę, bo kto by chciałby coś takiego znosić? Te kobiety to dla mnie bohaterki.

Solidarność naszą bronią

Zadajmy sobie więc pytanie, czy to jest jakikolwiek kompromis? Nie, nie jest i nie będzie. Koniec kompromisów! Jedynym wyjściem jest legalna, bezpieczna aborcja do 12 tygodnia ciąży i wydaje się, że Polki właśnie to zrozumiały. To jest walka o naszą godność, o godność naszych sióstr i o prawo do całego życia. Wyszłyśmy masowo na ulice i zaczęłyśmy największe protesty społeczne od lat. Kolejne osoby zaczęły budzić się z letargu i do nas dołączać. Popierają nas osoby LGBTQIA, popierają nas mężczyźni, popierają nas osoby z niepełnosprawnościami, popierają nas starsi i młodsi, popierają nas ateiści i wierzący, popierają nas kibice, popierają nas kierowcy taksówek i autobusów, motorniczy tramwajów, popierają nas matki, ojcowie i dzieci. Kobiety poprowadziły lud na barykady, a rewolucja rzeczywiście przybrała kobiecą postać.  Te protesty nie dotyczą już tylko haniebnego wyroku TK. To wyraz społecznego niezadowolenia wobec polityki PiSu i stopniowego wprowadzania w Polsce państwa wyznaniowego, to sprzeciw wobec arogancji władzy, która wspina się na wyżyny. Wszyscy podświadomie czujemy, że jeżeli przegramy tę walkę, to przegramy walkę o wszystko, stracimy resztki złudnej kontroli, a politycy PiS będą mogli sobie pozwolić na to, co chcą. Dlatego walczmy, aktywizujmy się i angażujmy! Solidarność naszą bronią!