Lewica może zaczynać się w domu.

Najpierw rzecz oczywista: wiele, bardzo wiele, zależy od tego, w jakich warunkach społecznych i ekonomicznych dorastamy. To, w jakich systemach politycznych i klasowych jesteśmy zatopieni, warunkuje w istotnym stopniu nasze zachowania, postawy i określa paletę możliwych do podjęcia wyborów; nie jest to kontrowersyjna teza – napisano na ten temat tysiące stron. Chcę zatem zająć się tutaj innym, komplementarnym, problemem.

Co, jako rodzice, możemy zrobić, aby rozwinąć u naszych maluchów myślenie równościowe, egalitarne i wrażliwe na innych? Jak sprawić, żeby dziecko okazywało otaczającym je osobom szacunek? Aby szanowało tych o innym kolorze skóry? Albo mniej zamożnych? Albo dotkniętych chorobą? Lub wyśmiewanych? Mówiąc krótko: dyskryminowanych.

Podczas gdy nasze dziecko ledwie nauczyło się obsługiwać łyżkę i widelec albo od niedawna uczęszcza do przedszkola, czytanie mu do poduszki Abramowskiego i de Beauvoir nie wydaje się być odpowiednią taktyką. Seans filmu dokumentalnego o karierze senatora Sandersa też raczej nie wchodzi w grę. Więc może jest zwyczajnie zbyt wcześnie na tego rodzaju nauki społeczno-obywatelskie? Nie, nie jest.

Zrozumiemy to przede wszystkim dzięki uświadomieniu sobie, w jaki sposób dzieciaki poznają świat oraz zdobywają wiedzę i umiejętności. Dzieci są doskonałymi obserwatorami. Bardzo chętnie powielają nasze zachowania. Eksperci używają pojęcia „uczenia się przez modelowanie”. Polega ono na obserwacji działań innych osób i rezultatów, jakie te działania przynoszą. Zwłaszcza działań rodziców, opiekunów, postaci „znaczących” (później ważne staną się autorytety rówieśnicze, ale to inny temat). Wbrew temu, co myśli wielu rodziców, to co mówimy, jakie polecenia wydajemy, jakie rady komunikujemy, ma relatywnie niewielkie znaczenie. Dziecko nie nabiera kompetencji wysłuchując listów pasterskich, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie. Kiedy malec będzie poszukiwał odpowiedzi na pytanie, jak postąpić, zapewne będzie posiłkował się najbardziej znanym i łatwo dostępnym wzorcem, czyli tym, jak zachowują się mama lub tata.

Praktyczne wnioski? Całkiem proste.

Weź swojego szkraba na sprzątanie parku, lasu, plaży – najlepiej częściej, niż raz na kilka lat. Pokaż, że śmiecącej osobie można zwrócić uwagę. To cenniejsze doświadczenie niż kartkowanie albumu pt. „Kochaj kwiaty i zwierzątka”.

Zabierz kilkulatkę na marsz, na polityczną pikietę. Niech usłyszy wibrujące emocje, niech pozna okrzyki „solidarność naszą bronią”, „nigdy nie będziesz szła sama”, „nie wyrzucajcie ludzi z pracy”. Jeśli nie wszystko zrozumie, być może wieczorem zapyta: a co to jest ta somidalnoś? Albo też nie zapyta. Nie szkodzi.

Niech mali chłopcy zobaczą, jak tata szoruje łazienkę, wiesza pranie, obiera ziemniaki. Jeśli będą widzieć to często, nie trzeba będzie mówić im okrągłych zdań, że mamusia i tatuś powinni mieć równe prawa i obowiązki. Jeśli prowadząc samochód lubimy powrzeszczeć na kobietę kierującą innym pojazdem, że idiotka i durna baba, która nie powinna mieć prawa jazdy, to zapewne nie pomoże później sucha pogadanka o tym, że dziewczyny nie są gorsze od chłopaków.

Niech dzieciaki zobaczą, że potrafimy zdobyć się na odwagę i stanąć po stronie osoby słabszej, wykorzystywanej. Nawet jeśli będzie to prozaiczna sytuacja, w której prosimy kogoś w parku o to, żeby przestał bić swojego psa – ta scena zostanie w pamięci malca na długo, możecie być pewni.

Pokażmy małym ludziom, że pracą można i warto się dzielić, że wszystko idzie szybciej i sprawniej, kiedy pracujemy wspólnie i kiedy się uzupełniamy. Choćby, rozwieszając pranie.

I sądzę, że niezwykle ważne jest (może najważniejsze?), jak dorośli odnoszą się do siebie nawzajem. Czy rodzice spierając się, dopuszczają różnicę w poglądach czy agresywnie sobie ubliżają? Czy używają siły, kiedy braknie im argumentów? Czy mówią przepraszam, pomyliłem się, myliłam się? Czy zwierzają się sobie? Czy pozwalają na to, aby dziecko zobaczyło, jak płaczą?

Rodzina to miejsce, w którym dzieci chwytają pierwsze umiejętności społeczne. Kiedy ruszą w świat – do szkoły, na podwórko – zrobią z tych umiejętności użytek. I będą postępowały z grubsza tak, jak my. Pokażą nam nas.