Lewica nie powinna popierać pornografii

Przymknięty laptop na czarnym tle, poświata ekranu oświetla klawiaturę
Zdjęcia: Tianyi Ma / Unsplash

„Panie Premierze, z radością zapoznam się z Pana przemyśleniami na temat poniższego tekstu. Słusznie szczyci się Pan swoimi feministycznymi zapatrywaniami i wsparciem udzielanym kobietom na całej ziemi. Jednak mimo to Kanada pozostaje gospodarzem dla przedsiębiorstwa Pornhub, które udostępnia sceny gwałtu całemu światu. Czy przyjrzy się Pan tej kwestii?“.

UWAGA: materiał nie jest przeznaczony dla osób niepełnoletnich i wrażliwych

Takiego tweeta do premiera Kanady Justina Trudeau wysłał Nicholas Kristof, dziennikarz The New York Times i autor głośnego artykułu „Dzieci Pornhuba”. Opisał w nim historie kilku dziewcząt, które w wieku 14-18 lat zostały seksualnie wykorzystane i nagrane. Zapisane sceny gwałtu zostały opublikowane na serwisie najpopularniejszej strony pornograficznej, gdzie były dostępne dla użytkowników całego świata. Tak jak nagrania tortur. Po publikacji materiału wszystko potoczyło się w szybkim tempie. Mastercard i Visa zablokowały płatności dla serwisu, a sam Pornhub pod ciężarem dowodów w sprawie udostępniania na swojej stronie nielegalnych filmów, zdecydował się usunąć ok. ¾ treści. 

Potrzeba było jednego dziennikarza i jednego artykułu w znanej gazecie, żeby świat dowiedział się o patologiach kryjących się na największym serwisie dla dorosłych. Temat ten jednak był znany już wcześniej ludziom, którzy badali zjawisko handlu ludźmi i wykorzystywania seksualnego.

W lutym tego roku media opisały historię Rose Kalemba z USA, która w wieku 14 lat została uprowadzona przez obcych mężczyzn, gwałcona przez 12 godzin, pobita i raniona nożem. Nagrania z napaści seksualnej zostały wysłane na Pornhub, gdzie pod tytułami „nastolatka zemdlała”, „policzkowana płacząca nastolatka” czy „niszczenie nastolatki” zostały wyświetlone ponad 400 tysięcy razy. Ofiara gwałtu w przeciągu pół roku kilkukrotnie kontaktowała się z administratorami strony z prośbą o usunięcie nagrań gwałtu. Nie dostała nawet odpowiedzi. Filmy ostatecznie usunięto, gdy Rose podała się za prawnika. 

Podobna sytuacja miała miejsce w zeszłym roku w stanie Floryda, gdzie 30-letni mężczyzna uprowadził i zgwałcił piętnastolatkę. Zdarzenie zostało zarejestrowane i utrwalone na 58 nagraniach, które trafiły do serwisów pornograficznych. Również rok temu media zelektryzowała wiadomość, że na jednym z najpopularniejszych kanałów Pornhuba Girls Do Porn sceny seksu zostały wymuszone przez jego twórców, którzy podstępem, pod pozorem oferty pracy w modelingu zwerbowali dwadzieścia dwie kobiety oraz odurzyli je alkoholem i marihuaną. I chociaż zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego w San Diego kobiety uzyskały odszkodowanie, a Pornhub został zobowiązany do usunięcia kanału, to nagrania wciąż są udostępniane przez anonimowych użytkowników.

Piekło kobiet

Użytkownicy pornografii bardzo szybko znieczulają się obrazami, na które patrzą. Producenci bardzo dobrze o tym wiedzą, więc produkują coraz to nowsze filmy z jeszcze większym nagromadzeniem scen, które dotychczas uchodziły za nieakceptowalne. Stąd popularność takich kategorii jak „nastolatki”, „kazirodztwo”, „orgie” czy „anal” – niegdyś rzadkość i ekstrema, a obecnie obowiązkowy element każdego filmu. Dlaczego ten rodzaj seksu stał się tak popularny? Bowiem jego istotą jest poniżenie kobiet.

Gail Dines, socjolożka, feministka i działaczka antypornograficzna w swojej książce „Pornoland” przywołuje przykład Jenny Jameson, gwiazdy filmów dla dorosłych, która popadła w niełaskę wśród widzów z uwagi na jej niechęć do seksu analnego. Badaczka cytuje komentarze z forum poświęconego pornografii:

„Dzięki Bogu, że [Jameson] wycofała się z biznesu. Teraz ludzie mogą skupić się na dziwkach, które naprawdę lubią seks i lubią być dziwkami. Kiedy w ogóle Jenna James robiła anala? (…) Nie robiła, bo wcale nie jest dobrą dziwką”.

„Odpaliłem Jenna Ink i obejrzałem ostatnią scenę (wojskową). Zauważyłem, że kiedy nieco pochylona bierze od tyłu, facet wkłada i wyciąga całkowicie. W każdym razie, raz, kiedy chce włożyć znowu, «pudłuje» i wkłada jej w dupę. Jenna odpycha go i wydaje mi się, że coś mówi i się uśmiecha. Obejrzałem to na zwolnieniu u na pewno wkłada jej w dupę”.

Dines konkluduje, że „to, jak bardzo jest to dla nich ważne, wymownie świadczy o roli seksu analnego w pornografii, który często jest wykorzystywany, by zupełnie podporządkować sobie kobietę, dlatego wielu użytkowników tak bardzo drażni, że Jenna osiągnęła status megagwiazdy, a nie została w taki sposób wykorzystana”.

Konsekwencje seksu analnego dla zdrowia są łatwe do przewidzenia. Sharon Mitchell, aktorka porno i założycielka fundacji, której misją było niesienie pomocy medycznej pracownikom branży dla dorosłych, przyznała: „Siedziałam tam każdy dzień i widziałam pęknięcia i wypadanie odbytu. Warunki fizyczne, którymi muszą sprostać ludzie, oddalają się coraz bardziej od seksualności znanej nam dotychczas”. Ona sama w czasie swojej kariery zaraziła się opryszczką, chlamydią, rzęsistkowicą i wirusem zapalenia wątroby. Tymczasem to, co dla większości stanowi problem, w filmach XXX przeradza się w źródło podniety; w czeluściach porno, jak donosi Vice, rozwija się nowy obmierzły podgatunek filmów – skoncentrowany na fetyszu wypadającego odbytu. Wzmożona popularność seksu analnego w pornografii oznacza też większą presję angażowania się w nielubiany rodzaj zbliżenia wśród dziewcząt. Gazeta The Independent pisze, że Brytyjki w wieku 16-18 lat są często nakłaniane przez swoich partnerów do seksu, który widzieli na stronach dla dorosłych, choć one uważają go za bolesny, ryzykowny i nieprzyjemny. W zeszłym roku australijskie media informowały o tragicznym przypadku 16-letniej dziewczyny, która w czasie seksu doznała nieodwracalnego uszkodzenia jelita. Wraz z partnerami starała się powtórzyć scenę grupowego seksu analnego, którą zobaczyli w pornografii. W rezultacie poważnych obrażeń nastolatka jest zmuszona do korzystania z worka kolostomijnego.

Aktorki filmów XXX, czy to w profesjonalnych produkcjach, czy w amatorskich nagraniach, są często obiektem słownej pogardy. Jest to celowy zabieg. Jaki pisze Gail Dines, „najbardziej oczywistą techniką stosowaną przez branżę jest werbalna segregacja kobiet w pornografii przez nazywanie ich pizdami, zdzirami, worami na spermę, bobrami itd. W gonzo [gatunek porno pozbawiony fabularnej otoczki – przyp. TS] kobieta nigdy nie jest nazywana kobietą, dzięki czemu degraduje się ją do poziomu obiektu seksualnego”. Takie odczłowieczanie skutecznie niszczy przejawy empatii, które widz mógłby odczuwać w stosunku do oglądanej przez niego kobiety.

Gwiazdy grające w takich produkcjach są nie tylko stałym obiektem poniżenia czy pogardy ze strony użytkowników, ale ryzykują też własnym zdrowiem na planie. Według jednego z badań prawie co trzeci aktor filmów dla dorosłych w hrabstwie Los Angeles jest zarażony jakąś chorobą weneryczną. Pornografia to także ryzyko uszczerbku na zdrowiu psychicznym, które może prowadzić do śmierci. W ciągu siedmiu miesięcy na przełomie 2017/18 roku śmiercią samobójczą lub wskutek przedawkowania narkotyków odeszło pięć gwiazd filmów dla dorosłych. Wśród przyczyn wymienia się coraz większe wymagania ze strony producentów, znęcanie się i depresję. Jak przyznała jedna z aktorek, wielu pracowników branży dla dorosłych nie ma ubezpieczenia, przez co leczenie terapeutyczne jest poza ich zasięgiem. 

Reguła, nie wyjątek

Zwolennicy pornografii w konfrontacji z powyższymi przykładami rzekną: przedstawione sytuacje to anegdotyczne historie, które nie przesądzają o tym, że pornografia pozostaje moralnie neutralną rozrywką tworzoną przez dorosłych i dla dorosłych w ramach postępowania z własnym ciałem i życiem wedle własnego uznania. Tymczasem według badań dla czasopisma naukowego Violence Against Women spośród 304 przeanalizowanych scen z filmów dla dorosłych 88% zawierało przypadki przemocy fizycznej, a 48% – przemocy słownej wobec kobiet. Jeden z najpopularniejszych aktorów branży filmów dla dorosłych Rocco Siffredi, a obecnie celebrowany bohater filmu fabularnego i kultury popularnej, ma na swoim koncie scenę seksu analnego z kobietą, której głowę przytrzymuje w muszli klozetowej, spuszczając jednocześnie wodę. Gwiazdor ten znany jest z produkcji, w których policzkuje, opluwa i poddusza swoje partnerki z planu. Podduszanie w trakcie seksu jest zresztą jednym z ostatnich pornograficznych trendów, który zagościł w sypialniach i poskutkował ofiarami śmiertelnymi wśród kobiet, donosi The Guardian

Jakie są tytuły najpopularniejszych filmów na Pornhubie? „Napalony chłopak bzyka swoją macochę” (169 milionów wyświetleń), „Igraszki z gorącą przyrodnią siostrą” (142 miliony), „Nauczyciel z wielkim kutasem daje nauczkę młodej uczennicy” (142 miliony). Co o konsumentach pornografii mówi nam tak ogromna popularność filmów, w których aktorzy uprawiający seks udają członków rodziny albo gdzie młode dziewczyny są seksualnie dominowane przez o wiele starszych od siebie mężczyzn?

Użytkownicy stron dla dorosłych często argumentują, że treści przedstawione w tych produkcjach to jedynie fantazje, które nie rzutują na ich zachowanie w społeczeństwie. Jednak metaanaliza przeprowadzona dla oksfordzkiego The Journal of Communication wskazuje, że oglądanie pornografii prowadzi do nasilonej agresji na tle seksualnym i wzrostu liczby aktów przemocy słownej i fizycznej. Zaś duża cześć studentów, którzy regularnie oglądają pornografię, przyznała, że zgwałciłaby drugą osobę, gdyby miała pewność, że nie zostanie przyłapana. Częściej też wierzyła w mity na temat gwałtów.

Pornografia szkodzi użytkownikom. Badania wskazują, że do pierwszego kontaktu z pornografią dochodzi najczęściej już w wieku 11-15 lat, przy czym w większości przypadków młodzi ludzie trafiają na takie treści bez zamierzenia. Jaki wpływ na rozwijającą się psychikę mogą mieć takie drastyczne obrazy? Melinda Tankard Reist, australijska autorka, która zajmuje się problemem przemocy seksualnej, przyznaje, że obecnie chłopcy już w wieku 11 i 12 lat piszą do dziewczynek wiadomości o treści erotycznej, pytając na przykład o bondage i sadomasochizm. Australijskie służby wskazują, że liczba napaści na tle seksualnym wśród młodych ludzi zwiększa się; niepokojące zachowania zaobserwowano już u czterolatków.

Szacuje się, że osoby korzystające z pornografii są sześciokrotnie bardziej skłonne do agresji w codziennym życiu. Wiemy też, że dorośli widzowie filmów dla dorosłych mają większe predyspozycje do zdrady, zawyżone oczekiwania co do własnego ciała i ciała partnera, zniekształcony obraz normalnego zbliżenia seksualnego. Mężczyźni uzależnieni od porno borykają się z problemami z koncentracją, trudnościami w życiu zawodowym, a w życiu intymnym – z zaburzeniami erekcji. Te występują u 60% uzależnionych 25-latków. Oglądanie pornografii znieczula, dlatego użytkownicy, którzy korzystają z niej regularnie, muszą szukać coraz to nowych i bardziej brutalnych obrazów, żeby doznać seksualnego pobudzenia i chwilowej euforii. Zaobserwowano także, że u odbiorców filmów dla dorosłych następuje dezintegracja kory przedczołowej, która odpowiada za siłę woli, moralność i kontrolowanie emocji.

Znieczulenie, które pojawia się wraz ze wzmożoną konsumpcją filmów dla dorosłych, może popychać użytkowników do sięgania po produkcje z coraz bardziej brutalnymi scenami, a w końcu po nielegalną pornografię. Dines pisze o tzw. pornografii peudodziecięcej, czyli takiej, w której aktorki, choć metrykalnie pełnoletnie, są tak ucharakteryzowane (przy pomocy np. mundurków szkolnych), że przypominają dzieci. Użytkowanie takiego rodzaju pornografii, zdaniem Dines, zwiększa prawdopodobieństwo, że mężczyźni będą wkrótce szukać materiałów prawnie zabronionych. Przytoczę obszerny wyrywek rozdziału jej książki:

Dziennikarka Pamela Paul odkryła, że mężczyźni, z którymi rozmawiała, szybko stali się nieczuli. Wielu było zszokowanych, w jakim tempie ich preferencje zwróciły się ku coraz bardziej brutalnym i dziwacznym gatunkom pornografii – gatunkom, które wcześniej uważali za niesmaczne, a których teraz sami poszukiwali. W wielu występowały dorosłe kobiety – w scenach oddawania moczu, zoofilii lub brutalnego krępowania (bondage) – jednak dla niektórych mężczyzn to dzieci stały się przedmiotem pożądania. Ostatnio przytoczono słowa Davida G. Hefflera, psychoterapeuty pracującego ze skazanymi za posiadanie pornografii dziecięcej, który powiedział, że w swojej pracy klinicznej miał do czynienia z wieloma mężczyznami, którzy wyjawili, że «po oglądaniu pornografii dorosłych są znudzeni. Chcą czegoś innego. Zaczynają patrzeć na dzieci. A po jakimś czasie nie mogą przestać. (…)

Z wywiadów, które przeprowadziłam w marcu 2008 roku z siedmioma mężczyznami w więzieniu Connecticut, którzy trafili tam za ściąganie materiałów z dziecięcą pornografią (a w trzech przypadkach również za seksualne wykorzystywanie dzieci), wynikało, że ani jeden z nich nie pasował do profilu pedofila. Cała siódemka powiedziała mi, że wolała seks z dorosłą kobietą, ale zwykła pornografia zaczęła ich nudzić. Pięciu z nich najpierw zajrzało na strony z pornografią pseudodziecięcą, a potem przerzuciło się na prawdziwą – tę dziecięcą. (…)

Nadal trwająca i coraz większa popularność pornografii pseudodziecięcej będzie miała druzgocące konsekwencje, jeśli chodzi o seksualnie wykorzystywanie dzieci. Po pierwsze, wzrośnie zapotrzebowanie na prawdziwą pornografię dziecięcą, co oznacza,że większa liczba dzieci będzie wykorzystywana w przemyśle pornograficznym, a po drugie, większa liczba dzieci będzie narażona na wykorzystywanie seksualne przez mężczyzn, którzy korzystają z pornografii, by skojarzyć seks z dzieckiem.

Badania naukowe dotyczące związku między korzystaniem z pornografii i rzeczywistego kontaktu seksualnego z dzieckiem sugerują, że pewien procent mężczyzn po obejrzeniu pornografii dziecięcej odegra swoje pragnienia z prawdziwymi dziećmi. Quayle i Taylor, badając skazanych za przestępstwa seksualne wobec dzieci, odkryli, że «dla niektórych respondentów pornografia była substytutem rzeczywistego przestępstwa, zaś dla innych służyła jako strategia i bodziec do popełnienia faktycznego przestępstwa.

Wyuzdany kapitalizm

Najbardziej paradoksalne w dyskusji na temat pornografii jest to, jak ludzie o ponoć lewicowych poglądach, którzy w realnym świecie krytykują takie zjawiska jak mizoginia, rasizm czy wyzysk, zdają się nie mieć z nimi zupełnie żadnego problemu w świecie wirtualnym. Oglądają wtedy materiały, które propagują rasistowskie stereotypy, przedstawiają mniejszości etniczne w karykaturalny sposób oraz zawierają sceny przemocy wobec kobiet (media donosiły także o przypadkach maltretowania zwierząt w pornografii), generując przy tym zysk dla pornograficznych potentatów. 

A profit jest kluczowy dla porno-biznesmenów. Nawet bezpłatne materiały na popularnych witrynach dla dorosłych są źródłem ogromnego dochodu dla kapitalistów. Najpopularniejsze serwisy porno należą bowiem do jednego przedsiębiorstwa MindGeek. Spółka ta, choć z siedzibą w Kanadzie, jest oficjalnie zarejestrowana w Luksemburgu, czyli jednym z rajów podatkowych, co samo w sobie jest bardzo wymowne. Na uprzedmiotowieniu ludzi w samym tylko 2015 roku zarobiła niespełna pół miliarda dolarów. Wspomniane na początku Girls Do Porn przyniosło swoim twórcom zysk 17 milionów dolarów. Natomiast ogółem światowa branża filmów XXX jest warta 97 miliardów dolarów.

Użytkownicy, którzy konfrontują się z brutalną rzeczywistością przemysłu pornograficznego, często odwołują się do argumentu o „wolnym wyborze”. Powtarzają wówczas mantrę, że kobiety, które pracują w tak poniżającej dla nich branży, najwyraźniej nie mają żadnego problemu z bycia upokarzanymi słownie i fizycznie. W innym razie znalazłyby inne źródło utrzymania. 

Jednak, jak przyznał lewicowy filozof Noam Chomsky w wywiadzie na temat pornografii, „fakt, że ludzie się na to zgadzają i są opłacani, jest równie przekonujący jak fakt, że powinniśmy popierać system wyzysku robotników w Chinach, gdzie kobiety są zamknięte w fabryce i pracują piętnaście godzin dziennie, a potem fabryka płonie i wszyscy umierają. Tak, zapłacono im i zgodziły się na to, ale to nie sprawia, że muszę to aprobować. A jeśli chodzi o to, że niektórzy ludzie traktują to jak erotykę, cóż, to ich problem. Nie oznacza to, że muszę się do tego przyczyniać. Jeśli czerpią radość z poniżania kobiet, to mają problem, ja nie chcę do tego przykładać ręki”. Wcześniej zaś przyznał: „Pornografia to poniżenie i upodlenie kobiet. To haniebne zajęcie. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Mam na myśli to wulgarne przedstawienie kobiet jak obiektów seksualnych. Ludzie tak nie wyglądają. Nie wiem nawet, o czym tu rozmawiać”. Zapytany, jak można ulepszyć warunki pracy osób w przemyśle dla dorosłych, odpowiedział: „Eliminując poniżenie kobiet. To tak jak z maltretowaniem dzieci – nie chcesz, żeby było bardziej znośnym, ale żeby nie było go wcale. (…) Trzeba wyeliminować przyczyny, przez które kobiety nie mogą znaleźć godnej pracy, a nie pozwalać, by były one ofiarami agresywnych i destrukcyjnych zachowań”.

Gorsza niż Bełchatów

W obliczu pojawiających się zarzutów, które kompromitują najpopularniejszy serwis porno na świecie, jego ludzie od PR-u nie ustają w wysiłkach, aby wybielić swój wizerunek i zagłuszyć coraz częstsze skandale. Wymyślili w tym celu między innymi akcję ratowania pszczół, pand i wielorybów, edukowali w zakresie profilaktyki raka piersi, sadzili drzewa i sprzątali plaże. Zwłaszcza ten ekologiczny aspekt miał im przynieść reputację korporacji ekologicznie odpowiedzialnej. 

Jednak cała ta ostentacyjna troska o losy planety staje się iluzją, gdy uświadomimy sobie, że streaming filmów pornograficznych w olbrzymim stopniu przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych. Ekologiczny think tank The Shift Project oszacował, że w 2018 roku oglądanie i transmitowanie pornografii spowodowało wydzielenie do atmosfery 82 milionów ton dwutlenku węgla, czyli tyle, co Czechy lub Belgia i dwa razy więcej niż elektrownia Bełchatów

Co poniektórzy podejmują jeszcze starania obrony pornografii, powołując się na tzw. etyczne i „feministyczne” porno, które i tak cieszy się znikomą popularnością, a które z etyką ma tyle wspólnego, ile przymusowy tucz gęsi na foie gras z dożywianiem zwierząt. Zresztą nawet ten gatunek nie pozostaje odporny na skandale. Inny często podnoszony argument brzmi następująco: „a co w takim razie z gejowskim porno?”. Zwolennicy homoseksualnej pornografii starają się uzasadnić, że skoro w takich produkcjach nie ma kobiet, to siłą rzeczy struktura podporządkowania typowa dla tradycyjnej pornografii jest tam nieobecna, a relacje między aktorami są oparte na zasadach równości. W takiej optyce filmy dla dorosłych z udziałem samych mężczyzn mają być niewinną rozrywką, która nie wchodzi w konflikt z egalitarystycznym światopoglądem odbiorcy. Osobiście uważam, że nie jest to prawdą, i tematem tym zajmę się w osobnym tekście.

Powiedzieć NIE

Niekiedy ludzie o lewicowych poglądach wydają się niezakłopotani tym, czym pornografia w rzeczywistości jest. Uwiedzeni czarem rzekomej wolności i swobody celebrują pornografię jako rozrywkę godną człowieka współczesnego – wyzwolonego spod jarzma purytanizmu i uciskanej seksualności. W swoich żartach stosują terminologię z branży porno, w towarzyskich polemikach na Twitterze nawiązują do gwiazd filmów dla dorosłych oraz dzielą się memami o jednoznacznych aluzjach. Szokuje w tym wszystkim całkowita nieświadomość tego, jak z pozoru niezauważalne przejawy symbolicznej aprobaty pornografii przekładają się na cierpienie ludzi po obu stronach ekranu. Utożsamianie lewicowości z libertynizmem jest tragiczną pomyłką, która kładzie się cieniem na moralnej reputacji tych wszystkich osób, które starają się umocnić w świecie zasady sprawiedliwości i szacunku.

Pornografia to zaprzeczenie wszystkich wartości, którymi powinna kierować się lewica. Jest to biznes, który depcze godność kobiet i dzieci, niszczy więzi społeczne, wyzyskuje i okalecza ludzką psychikę. Oglądać pornografię to jak powiedzieć „tak” dla całej tej przemocy, degradacji i poniżenia i zaakceptować je w sobie.

Korzystałem z książki „Pornoland: Jak skradziono naszą seksualność” Gail Dines (Wyd. W Drodze, Poznań 2012) oraz rozdziału „Investigating Pornography: The Journey of a Filmmaker and Researcher” autorstwa Chyng Sun z książki „Big Porn Inc” pod redakcją Melindy Tankard Reist i Abigail Bray (Wyd. Spinifex Press, Melbourne 2011).