Libek i boomer to też wyborca. Dlaczego nie Twój?

people gathering on street during nighttime
Zdjęcie: Hasan Almasi

Jest mi przykro gdy patrzę i widzę co dzieje się na opozycji. Kurz po głosowaniu za podwyżkami nie opadł i nie opadnie jeszcze długo. Posłowie kłócą się między sobą, a w szeregach Lewicy trwa liczenie szabel.

Nie krytykuję, choć przyznam nie rozumiem decyzji Hanny Gill – Piątek o przejściu do Szymona Hołowni. Ubolewam jednak na tym, że klub Lewicy utracił ekspertkę od mieszkalnictwa, polityki miejskiej. A następców nie widać.

Jestem już zmęczony niemożnością opozycji, a zwłaszcza Lewicy. Nieudana kampania prezydencka, brak wizji jutra, czekanie na kongres zjednoczeniowy niczym na cud.

A w tle, wojny młodzieżówek Wiosny i SLD, targi ile znaczą ludzie Czarzastego, ile Biedronia, a ile Zandberga. Do tego dochodzi agresja i inkluzywny język części działaczy i działaczek Lewicy.

Bunt w państwie bezprawia, w państwie wykluczenia, w państwie nepotyzmu jest ważny i potrzebny. Jednak bunt w pełni przemyślany. Bunt, który zmienia rzeczywistość, ale nie tylko naszą własną. Czymże bylibyśmy bez gloryfikowania każdego na rympał, niezależnie co jeszcze głupiego zrobi byle było by to zgodne z naszą wizją świata? Czymże bylibyśmy bez aktywizmu, za którym często ukrywa się nihilizm? Brak wiedzy, zainteresowania czymkolwiek innym niż tylko zrobienie hałasu na złość PiSowi?

Boomer i libek to brzmi bardzo śmiesznie, bo możemy się poczuć lepiej, gdyż dopiekliśmy nielubianym przez nas starszym i liberałom, prawda?

Za tym wszystkim kryje się jednak jedno. Liczby. Osoby po 60 roku życia są w stanie przegłosować osoby do 30 roku życia. Rzeczywistość nie sprzyja młodzieńczej rewolucji.

Czas zmienić strategię.

Mam dość Lewicy, która nie jest sprawcza, nie ma tematów, albo chowa głowę w piasek, bo przecież „nie ma” kampanii więc nie ma pomysłów.

Mam dość Lewicy, która uznała, że 2% z wyborów prezydenckich to jest właśnie ten target docelowy, to towarzystwo klepania się po plecach i wzajemnej adoracji, bo albo ktoś bierze nas w całości, albo wcale.

Mam dość Lewicy, której się nie chce. A często się nie chce, bo jaką pracę wykonuje się na przekonanie nieprzekonanych? Jaka jest strategia na wyborcę Platformy Obywatelskiej czy Szymona Hołowni? Kolejna dawka pogardy czy wulgarność?

Zatraciliśmy się w braku wizji, jednego punktu zaczepienia, na którym będziemy budować coś ponad jeden obóz polityczny.

Niechże to będzie łazienka w każdym domu, tanie leki w aptece, czy propozycje zmian w kodeksie pracy. Powtarzane od rana do wieczora. Dla wszystkich. Lewicowców, prawicowców i bezideowców.

Uwolnijmy się  z łatki światopoglądowej, nie zapominając o tożsamości, z którą kojarzy nas większość głosujących.

Niech w końcu pojawią się wyborczy czy wyborczynie, którzy powiedzą: „nie jestem tak jak oni za aborcją, nie jestem za małżeństwami homoseksualnymi, ale ich program jest po prostu sexi na tyle, że to nie jest dla nas najważniejsze”.

Sam staram się działać w ten sposób, nie wykluczać językiem, rozumieć wątpliwości, nie tłumaczyć sobie, że mam prawo być agresywny, bo rzeczywistość jest „opresyjna”.

Może takich ludzi jak ja jest mało, bo dzisiejszy świat lubi krzykaczy, blichtr i skandale, ale wierzę, że to jedyna słuszna droga do budowania mostów.

A zbudowany most to wygrane wybory.

Wygrane z reżimem.

Pamiętajmy o tym.