Młoda lewica to nie dogmatyczni terroryści – polemika z wywiadem Z. Szczerka

Zdjęcie: Jakub Szymczuk/Foto Gość

Czy da się w kilkuset słowach napisać, że lewica to gówniarze pijący na zbawixie sojowe latte? Wywiad Szczerka dla Onetu pokazuje, że się da. Klisze, które pojawiały się już pięć lat temu, tutaj wciąż służą jako gotowy materiał do opisania polskiej lewicy. Nasze oderwanie od rzeczywistości, dogmatyzm, populizm to zarzuty, które często podnoszą nieprzychylni lewicy komentatorzy, politycy prawicy, a także profesorowie z TVN. Zarzuty tego typu to też nie nowość wśród samych lewicowców. Najdobitniej słychać je od ludzi, którzy najlepiej wiedzą co jest dla tejże lewicy dobre i chętnie powiedzą, dlaczego obecni lewicowcy są tak beznadziejni nie korzystając z ich rad. To na razie jednak zostawmy na boku.

Krytyka polskiej polityki z punktu lewicowego intelektualisty musiała być mocna, a wśród niej krytyka lewicy musiała wybrzmieć najgłośniej. Tak też się stało. Nie będę ukrywał, że daleko mi do zachwytu nad wywiadem, jaki wzbudził on wśród najbardziej pragmatycznej części lewicy. Młoda Lewica, z którą sam się identyfikuję, oberwała tutaj wyjątkowo mocno, ale w moim odczuciu niesłusznie. Najbardziej nieprawdziwy jest zarzut o dogmatyzm, na co najlepszym dowodem jest to, że przedstawiciele nowej lewicy znaleźli się w Sejmie. Chyba nikt z działaczy Razem nie ukrywał w 2015 roku, że celem jest budowa socjaldemokracji na trupie SLD, a podanie ręki Czarzastemu było czymś dosłownie wykluczonym. Dzisiaj młoda lewica ma klub parlamentarny razem z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, a więc partią, która słowo pragmatyzm powinna wpisać sobie na sztandarach. W końcu brak „dogmatyzmu” w Sojuszu i chęć otwarcia na nielewicowe środowiska, poskutkował oszałamiającymi karierami na prawicy Magdaleny Ogórek oraz Moniki Jaruzelskiej.

Słowa Szczerka wypowiadane przeciwko lewicy są o tyle przewrotne, że najbardziej dogmatyczny jest tutaj sam ich autor. Określając Bodnara i Trzaskowskiego, a więc dwie postaci najbardziej uwielbiane przez centrowo-liberalny komentariat „powiewem świeżości”, jednocześnie zarzucając lewicy elitaryzm i przeintelektualizowanie opisuje sam siebie. Zestawia współczesną lewicę z fantazmatem z lat 90-tych, a gdy lewica nie działa w 100% tak, jak w mniemaniu Szczerka działać powinna, dostaje łatkę hiperlewicowej i pseudorewolucyjnej.

Niezrozumienie aktualnej pozycji startowej polskiej lewicy przez Szczerka, widać też w jego anegdocie, w której wspomina o wyjściu na piwo z czeskim politykiem. Truizmem jest twierdzenie, że lewica nie ma metody jak przekonać do siebie miliony ludzi, którzy głosują na skrajnie prawicowy PiS, albo neoliberalną Platformę. Nie oznacza to jednak, że lewica zamyka się w swojej bańce i nie próbuje przełamać swojej niemocy – w końcu sam Szczerek przyznaje, że Razem organizuje jakieś akcje, mają miejsce blokady eksmisji, jednocześnie stawia pytanie, czy to „można nazwać czymś, co szeroko idzie w lud i wzbudzi falę lewicowych nawróceń”. Złośliwy mógłby zapytać, czy to nie idzie w lud dlatego, że na tych akcjach nie ma ekip Polsatu albo TVN. Ważne jest też, aby podkreślić, że „radykalny” komentariat lewicy z internetu, to często ci sami ludzie, którzy takie akcje organizują.

Lewica w Polsce to nie jest banda inkwizytorów i politpoprawnych terrorystów. To dorośli ludzie, którzy muszą wiecznie mierzyć się z komentarzami o swoim gówniarstwie, niedojrzałości politycznej, chęci wskrzeszenia truposzki komuny. Nie dziwi mnie więc lewak, który nazwie mającego „serce po lewej stronie” wolnorynkowca, chwalącego program gospodarczy konfederacji prawicowcem. Tak jak nie powinno dziwić nazwanie tak homofoba, który jest zwolennikiem państwa dobrobytu. Traktowanie w podobnym kontekście antysystemowości młodej lewicy dziwi najbardziej, ponieważ w mojej opinii lewica niekontestujaca III RP nie ma racji bytu. Mimo wpisania w konstytucję hasełek o sprawiedliwości społecznej, to współczesna Polska jest tworem balcerowiczowsko-kościółkowym. Podniesienie jakiegokolwiek socjalnego postulatu przez lewicę kończy się każdorazowo ze strony neoliberałów wrzutkami o komunizmie i PRLu i koniecznością toczenia bitwy na polu, na którym lewica nie jest w stanie wygrać. Stąd też wynika nieprawdziwy zarzut Szczerka o tym, że młoda lewica w pewnym stopniu idealizuje miniony system. Prawda jest taka, że jeżeli chcesz mówić o realizacji art. 2 naszej konstytucji, to nie licz, że przyciągniesz elektorat, który chciałaby mieć liberalna lewica.

Szczerek łatwo też przechodzi od trafnego określenia Platformy jako pustej ideowo skorupy, gdzie prym wiodą Misiewicze do stwierdzenia, że PO może przesunąć się na pozycje socjaldemokratyczne, skoro zaakceptowali program 500+. Zamiana kompletnie nieudolnej Kidawy-Błońskiej na Trzaskowskiego, oraz chwaląca „rozdawnictwo” Lubnauer wynikają nie tyle z uświadomienia sobie wśród prawicowej opozycji pewnych spraw, ile z wyrachowania. Trzaskowski to najinteligentniejszy i najbardziej obiecujący polityk Platformy. Zamiana MKB na innego bezbarwnego polityka byłaby całkowicie bezcelowa, więc Trzaskowski był jedyną opcją – pomimo swoich liberalnych społecznie poglądów, a nie dzięki nim. Natomiast o poparciu dla 500+ przez Platformę, niech świadczą wypowiedzi jej najbardziej zagorzałych zwolenników, którzy sami przyznają, że jest to konieczność i przynęta dla „leniwych nierobów, których przekupił PiS”.

Stan sondażowy lewicy na dziś, jaki jest, każdy widzi. Całkowite pomijanie czynników, na które środowiska progresywne nie mają wpływu to najbardziej widoczny błąd poznawczy wśród osób, którzy z lewicowych pozycji starają się krytykować obecną lewicę. To niestety daje błędną percepcję i przekonanie, że lewica jest słaba, bo jej działacze są zbyt dogmatyczni, zbyt elitarni, albo nie odpowiadają ideałowi socjaldemokraty z lat 90-tych, nie zaś dlatego, że budowa lewicy w Polsce to po prostu orka na ugorze.