Na straży polskości – kicz

Pomnik Jana Pawła 2 z głazem trzymanym nad głową przed Muzeum Narodowym. W basenie z czerwoną cieczą. Po prawej duża żółta kaczka dmuchana, którą próbuje wyciągnąć strażnik.
Zdjęcie: Twitter profilu lotna brygada

Od pewnego czasu z rosnącym zdumieniem obserwuję, jak kompleks niejasnej tożsamości narodowej ogarnia kraj. Bliżej nieokreślona „polskość”, której musimy bronić przed hordami wyimaginowanych wrogów, zapędza nas coraz to mocniej w syndrom oblężonej twierdzy. To zaś, z jednej strony, rodzi agresję, a z drugiej patos, który dawno już przekroczył granicę kiczu.

Tak, mówię o tym nieszczęsnym pomniku Jana Pawła II. Ale nie tylko o nim. Wszak pomnikomania niczym nowym w kraju nad Wisłą nie jest, a nawet sam pan Kalina, któremu obecność papieża przed muzeum narodowym zawdzięczamy, odpowiedzialny jest za kilka innych popełnień twórczych porównywalnej wartości. Rzecz tak naprawdę nie w tym, że jakiś pomnik postawią lub zburzą (choć, tak między nami, jestem sobie w stanie wyobrazić kilka lepszych sposobów na wykorzystanie tych pieniędzy). Rzecz w tym, co ciskający głazami papież ma symbolizować dla nas jako narodu.

A postawiono go jakoby na straży polskości, bezustannie atakowanej przez zbrodnicze ideologie o nieodmiennie komunistycznym rodowodzie. Co to tak naprawdę znaczy? Tego nie wie najpewniej nikt. Podobnie jak nikt nie wie, czym ta cała „polskość” jest. Po prawdzie istnieją jakieś konotacje – wiara, rodzina, Chrystus narodów i skrzydła husarskie na plecach. I ciągłe zagrożenie ze strony „innych” i „obcych”, którzy chcieliby tę biedną, bezbronną polskość zadeptać. Na szczęście na jej straży stanął papież Polak z głazem w rękach. Chciałbym, żeby zabrzmiało to mniej ironicznie i być może w tym właśnie cała ironia.

Nie pomagają słowa dyrektora muzeum o tym, że dzieło sztuki można interpretować na wiele sposobów. Nie pomaga trwający rok papieski poświęcony Janowi Pawłowi II. Naród swoje wie i nie zdradza chęci poszerzenia perspektywy o teorię krytyki artystycznej. Okrutny kicz na straży niepewności. Kicz na straży kiczu. Wielki Polak na straży wielkiej Polski. Symbol przejaskrawiony po to, żeby odwrócić uwagę od tego, że to, co symbolizuje, kompletnie już oderwano od rzeczywistości.

Na pocieszenie powtarzam sobie jak mantrę słowa Lwa Tołstoja: „A zatem nic nie było wyłączną przyczyną wydarzenia, a wydarzenie to musiało się dokonać tylko dlatego, że musiało się dokonać”.  No i się dokonało. I pomnik powstał i będzie tak stał i bronił tej naszej nieszczęsnej polskości przed nieistniejącymi atakami z zewnątrz… aż w końcu go zburzą i postawią na jego miejsce nowy (taki wszak los większości pomników) – miejmy nadzieję, że tym razem wyrażający coś poza niepewnością.