Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi publicznemu deweloperowi!

Zdjęcie przedstawia ciekawy pod względem projektu architektonicznego dwu piętrowy budynek mieszkalny, po lewej stronie, a w centrum zdjęcia chodnik z innym budynkiem w tle, po prawej stronie drzewo i zieleń.
Zdjęcie autorskie

Powołamy publicznego dewelopera, który w ciągu dziesięciu lat wybuduje w Polsce milion mieszkań o umiarkowanym czynszu – zapowiada Robert Biedroń, kandydat na prezydenta. Temat polskiego głodu mieszkaniowego przemycają do debaty publicznej lewicowi aktywiści i politycy od Jana Śpiewaka po Biedronia. Ale w kraju, w którym przywykliśmy do radzenia sobie samemu, pomysły wspólnotowego rozwiązywania problemów spotykają się z ostrą krytyką liberałów, którzy rządzą opinią publiczną. Lewicowy program jest demonizowany porównaniami do projektów znanych z PRL. Czy naprawdę jest się czego bać?

Od początku III RP nie mieliśmy w Polsce niczego, co moglibyśmy nazwać polityką mieszkaniową. TBS-y (Towarzystwa Budownictwa Społecznego) miały potencjał, ale zaniedbane i pozbawione środków pozostały narzędziem marginalnym.

Program „Mieszkanie dla Młodych” zaserwowany przez Platformę Obywatelską to blisko 3 mld złotych wpompowanych na wsparcie popytu na mieszkania. 3 mld złotych, których największymi beneficjentami były banki oferujące kredyty i deweloperzy korzystający na drastycznych wzrostach cen.

Pisowskie „Mieszkanie Plus” miało zapewnić tanie mieszkania na wynajem. Szkoda tylko, że PiS rozbił się o własny niedasizm. Ze społecznej gałęzi programu rząd wycofał się rakiem, zostało tylko oddawanie państwowych gruntów deweloperom. Liczba mieszkań oddanych w Polsce przez cztery lata „Mieszkania Plus” jest bliska liczbie mieszkań, jakie w czasie prezydentury Roberta Biedronia oddano do użytku w samym Słupsku. Wielki niewypał.

Lewica zaproponowała program budowy miliona mieszkań, a ten wzbudza skrajne emocje. I dobrze. Tę debatę musimy przepracować jak najszybciej i przejść do działania, bo bez dostępnych mieszkań nie zbudujemy nowoczesnego państwa dobrobytu. Z każdym rokiem ludziom wchodzącym w dorosłość będzie coraz trudniej zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. A to będzie wzmagać społeczny gniew i frustrację kolejnych pokoleń.

Zanim krzykniesz , że państwowe mieszkania to oferta dla wybranych.

Dzisiaj w Polsce 40% społeczeństwa tkwi w luce czynszowej. To znaczy, że 4 na 10 Polek i Polaków zarabia zbyt mało, by wynajmować lub zakupić mieszkanie po cenach rynkowych, a jednocześnie zbyt dużo, żeby załapać się na mieszkanie komunalne. Polskie państwo nie oferuje im dzisiaj nic. 40% to nie żadni „wybrani”. 40% to niemal co drugi z nas. 40% społeczeństwa to grupa bardzo różnorodna, dlatego powszechny program budowy mieszkań na wynajem musi być zróżnicowany, adresowany i do młodych singli startujących w dorosłe życie, i do rodzin z dziećmi, i do seniorów.

Przez ostatnie 7 lat w 45% polskich powiatów nie wybudowano ani jednego mieszkania komunalnego. Znowu niemal połowa. Niemal połowa polskich samorządów nie radzi sobie z zapisanym w konstytucji obowiązku prowadzenia polityki mieszkaniowej. Dla nich powszechny, ogólnopolski program mieszkaniowy jest światłem w tunelu.

Odpowiedzialność.

Ulubioną dyscypliną sportową obecnie rządzących jest trójbój polegający na snuciu spektakularnych wizji, spychaniu odpowiedzialności za ich realizację na samorządy, a następnie krytyce tychże za mizerne efekty. Ten schemat widzieliśmy przy okazji nieudanego programu „PKS Plus”, ten sam schemat zobaczymy wkrótce, gdy okaże się, że samorządów nie stać na „Kolej Plus”.

„Koszt budowy mieszkań będzie wynosić nie więcej niż dwadzieścia złotych za metr kwadratowy i zrobi to publiczny deweloper. Nie będziemy tego zrzucać na samorządy” – mówią politycy Lewicy. W świecie wszechobecnej spychologii taką deklarację należy uznać za twarde zobowiązanie. Publiczny deweloper jest gwarancją, że socjaldemokraci wezmą polityczną odpowiedzialność za swój projekt. A jest o co walczyć, bo państwo może budować nawet 30% taniej niż deweloperzy komercyjni, którzy chwalą się zwiększeniem marży brutto do ponad 30% i rekordowymi zyskami netto w 2019 roku.

Pomysł powołania państwowego dewelopera rodzi obawy, że nowe przedsiębiorstwo wygeneruje nowe posady, a te miałyby się stać łakomym kąskiem dla partyjnych nominatów. Obawy jakkolwiek zrozumiałe, nie są podstawą do przekreślenia projektu. Takich posad jest wiele i bez publicznego dewelopera, a mistrzem świata w obsadzaniu ich politykami jest PiS. Robert Biedroń pokazał w Słupsku, że lewica wie jak uczciwie organizować konkursy i oddawać zarządzanie w ręce profesjonalistów.

Nakreślony przez lewicę kierunek jest jasny, ale pozostawia otwarte pole do doprecyzowania szczegółów. Partia Razem proponowała w swoim programie przekształcenie TBS-ów w PPM-y (Publiczne Przedsiębiorstwa Mieszkaniowe), które miałyby realizować politykę mieszkaniową państwa. „Publiczny deweloper” zapowiadany przez Biedronia może w praktyce stanowić zrzeszenie lokalnych PPM-ów – i tutaj strach przed państwowym molochem pryska! Zresztą, milion mieszkań w skali kraju to żaden moloch, skoro Wiedeńskie przedsiębiorstwo mieszkaniowe (Wiener Wohnen) posiada mieszkań około 220 000.

Szybciej, taniej, a przede wszystkim lepiej.

Podstawowe zadanie, z którym prywatni deweloperzy nie uporają się sami w ciągu najbliższych lat, to luka mieszkaniowa – brakuje dziś około 2,1 – 2,7 miliona mieszkań. Szczególnie w świetle nadchodzącego kryzysu widać, że takiej luki deweloperzy nie zasypią w dającej się przewidzieć przyszłości. Dlatego tak potrzebna jest polityka budowania podaży mieszkań, która spowoduje presję i wywoła spowolnienie wzrostu lub spadek cen mieszkań na wolnym rynku.

Ale problem ilościowy to nie jedyny problem polskiej mieszkaniówki. Kryzys klimatyczny stawia nas w sytuacji, w której szczególny nacisk musimy położyć na zrównoważony rozwój miast – organizację terenów mieszkaniowych z dostępem do transportu publicznego i dogęszczanie centrów. Tak się składa, że atrakcyjnymi z tego punktu widzenia terenami dysponuje Skarb Państwa. W przeciwieństwie do prywatnych deweloperów, którzy w ramach optymalizacji kosztów najchętniej inwestują w tanie grunty na obrzeżach miast.

Powszechny program mieszkaniowy da też szanse dla rozwoju nowych standardów pod kątem dostępności mieszkań dla osób z niepełnosprawnościami i osób starszych, inwestycji w ekotechnologie czy stworzenia infrastruktury społecznej i zielonej, której tak mocno brakuje dzisiaj na osiedlach deweloperskich.

Potencjalne szanse publicznego programu budowy mieszkań na wynajem są ogromne. Z pewnością będzie cieszył się coraz większym zainteresowaniem wśród młodych, którzy nie będą mieć do stracenia nic prócz kuli u nogi w postaci kredytu hipotecznego na pół życia.


Źródła:

A. Twardoch, System do Mieszkania, Fundacja Bęc Zmiana, 2019

J. Erbel, Poza własnością, Wysoki Zamek, 2020

https://rownosc.eu/wp-content/uploads/2020/02/R%C3%B3wno%C5%9B%C4%87-4.2019_www.pdf

https://infonajem.pl/2019/07/31/ile-mieszkan-czynszowych-buduja-najbogatsze-i-najwieksze-miasta-w-polsce/

https://partiarazem.pl/2019/09/polityka-mieszkaniowa-razem/

http://regiodom.pl/portal/wiadomosci/analizy-raporty/luka-czynszowa-problem-nawet-40-proc-polakow-jak-chce-go-rozwiazac-bank-g

https://wyborcza.pl/7,155290,25150908,fasadowy-program-dla-pks-ow-dlaczego-samorzady-nie-biora-pieniedzy.html

https://inwestor.domd.pl/pl/podstawowe-dane-finansowe/

https://businessinsider.com.pl/firmy/wyniki-dom-development-rekord-zysku-czolowego-dewelopera/yz1h5qn