Nie ma się czego bać, czyli rzecz o osobach z niepełnosprawnościami. Część 2. Pomoc

Biała przestrzeń pełna różnokolorowych ludzi, którzy ustawiają się w centrum kadru. Widok z lotu ptaka; ludzie ustawili się, tworząc prosty obrazek: po lewej stronie symbol osoby na wózku inwalidzkim, zaś po prawej stronie podająca jej rękę druga, stojąca osoba. Dookoła "ludzkiego, żywego obrazku" kręcą się kolejni ludzie, przyglądający się lub zmierzający, by dołączyć.
Zdjęcie: Shutterstock

Czy wiecie, co zrobić, gdy spotkacie na ulicy, w sklepie czy tramwaju na przykład osobę poruszającą się na wózku?
Jak pomoglibyście znajomej osobie niewidomej, z którą jedlibyście posiłek w restauracji?
W jaki sposób staralibyście się porozumieć ze świeżo poznanym Głuchym?

Wstęp

Dziś, jak zresztą wskazuje tytuł tej części, jej motywem przewodnim chciałabym uczynić hasło „pomoc”. Nie mam jednak na myśli pomocy w rozumieniu wsparcia zapewnianego osobom z niepełnosprawnościami przez państwo czy organizacje (to, dlaczego, przynajmniej na razie, pomijam wspomniany kontekst, uzasadniłam we wstępie do tekstu inaugurującego ten cykl). Chodzi mi natomiast o pomoc na najbardziej podstawowym poziomie. Co to właściwie oznacza? Może zamiast odpowiedzi postawię kilka kolejnych pytań, które skieruję bezpośrednio do Was:

Czy wiecie, co zrobić, gdy spotkacie na ulicy, w sklepie czy tramwaju na przykład osobę poruszającą się na wózku?

Jak pomoglibyście znajomej osobie niewidomej, z którą jedlibyście posiłek w restauracji?

W jaki sposób staralibyście się porozumieć ze świeżo poznanym Głuchym?

Nie mam ambicji, aby stworzyć w tym miejscu poradnik, który wyczerpałby wszelkie wątpliwości, jakie mogą dotyczyć pomagania osobom z niepełnosprawnościami — byłoby to, jak mi się wydaje, zadanie dość trudne. Wiele jest przecież rodzajów niepełnosprawności, ich stopni, sytuacji, w których pomoc może być potrzebna, a ponadto różne są preferencje tych, do których może być ona kierowana. W niniejszym tekście zamieszczę wskazówki, dotyczące pomagania osobom z niepełnosprawnością fizyczną. O tym, o czym warto pamiętać w kontaktach z osobami z niepełnosprawnościami innych typów, postaram się napisać w przyszłości osobny tekst, gdy sama odpowiednio zgłębię tę problematykę.

Niewykluczone, że niektórzy z Was zastanawiają się teraz, dlaczego właściwie podejmuję ten temat — instrukcje z zakresu udzielania pomocy osobom z niepełnosprawnościami można przecież znaleźć w Internecie, nie jest to zatem wiedza niedostępna, a moje spostrzeżenia nie będą najprawdopodobniej szczególnie odkrywcze. Aby zapoznać się z tymi informacjami trzeba jednak, co oczywiste, chcieć do nich dotrzeć, a zatem wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarkę. Mam nadzieję, że mój tekst trafi przede wszystkim do tych, którym nie przyszło dotychczas do głowy, by dowiedzieć się, co mogą zrobić, by w codziennych sytuacjach wspierać osoby z niepełnosprawnościami.

Jak pomóc?

Poniżej postaram się choćby w kilku zdaniach opisać, w jakich przypadkach mogą potrzebować pomocy osoby z różnymi niepełnosprawnościami oraz jak tej pomocy można im udzielić, przy czym, jak wspomniałam, nie jestem w stanie wyczerpać wszystkich aspektów tego tematu. W oparciu o moje własne doświadczenia najwięcej mogę w tym kontekście powiedzieć o potrzebach osób z dysfunkcją wzroku i to właśnie od tego pozwolę sobie zacząć.

Osoby niewidome i niedowidzące

Wydaje mi się, że kwestią, która może budzić najwięcej wątpliwości, jest pomoc osobom niewidomym w przemieszczaniu się. Chyba powszechnie wiadomo, że poruszają się one z wykorzystaniem białej laski, dzięki której są w stanie chodzić samodzielnie, omijając przeszkody. Może się jednak zdarzyć, że na jakiejś trasie lub jej odcinku niewidomy będzie potrzebował asysty kogoś widzącego (na przykład wówczas, gdy dana trasa z jakiegoś powodu będzie dla niego trudna do samodzielnego przejścia lub wtedy, gdy idzie nią pierwszy raz). Jeśli osoba widząca chce wesprzeć napotkanego niewidomego w dotarciu z punktu A do punktu B, a więc zamierza w danym momencie zostać jego przewodnikiem, powinna zaoferować mu łokieć lub ramię i pozwolić, by niewidomy złapał się go na czas drogi. Absolutnie niewskazane jest łapanie niewidomego towarzysza za dłoń, a także za torbę czy plecak (tak, z tym ostatnim też się zetknęłam). Warto informować go o wszelkich przeszkodach, na przykład krawężnikach czy schodach dodając przy tym informację o ich kierunku (w górę czy w dół). Skoro już wspominam o schodach, podzielę się moją obserwacją. Zauważyłam bowiem, że wielu widzących obawia się wprowadzania osób niewidomych na schody i najchętniej szuka wówczas innej drogi. Tymczasem niewidomi mogą bez problemu poruszać się po schodach (oczywiście zakładając, że dysfunkcji wzroku nie towarzyszy na przykład niepełnosprawność ruchowa), dobrze byłoby jedynie pamiętać o wskazaniu poręczy, której taka osoba mogłaby się chwycić. Najczęściej większych trudności nie nastręcza również wsiadanie do pojazdów. Piszę o tym nie bez powodu — zdarzyło mi się bowiem, że przy wchodzeniu do samochodu ktoś próbował chwytać moje nogi i wkładać je do auta. Oczywiście doceniam dobre intencje, ale nie było to konieczne i czułam się przy tym dość niekomfortowo. Jeśli niewidomy porusza się z psem przewodnikiem, absolutnie nie wolno rozpraszać psa, zabawiając go czy w jakikolwiek inny sposób odwracając jego uwagę.

Wskażę jeszcze kilka sytuacji, w których osoby niewidome mogą potrzebować dodatkowego wsparcia, a, jak się okazuje, można im go udzielić w naprawdę prosty sposób. Przypuśćmy, że jedlibyście obiad w towarzystwie kogoś niewidomego. Spokojnie, takiej osoby nie trzeba karmić. Warto natomiast opisać jej umiejscowienie jedzenia na talerzu, odnosząc się do układu godzin na zegarze, na przykład: Na trzeciej jest kotlet, na szóstej ziemniaki, a na dziewiątej surówka. Jeśli Wasz niewidomy towarzysz ubrudzi się, a sam tego nie zauważy, możecie bez skrupułów mu o tym powiedzieć — chyba sami nie chcielibyście chodzić z ubrudzoną twarzą czy w poplamionym ubraniu, prawda? Wskazując niewidomemu miejsce, na którym może usiąść, powinno się położyć jego dłoń na oparciu krzesła. Informując taką osobę o położeniu jakiegoś obiektu lub o tym, w którą stronę ma się udać, nie używa się takich słów jak „tu”, „tam”, czy innych, które nie niosą ze sobą jasnego komunikatu — instruować trzeba konkretnie i precyzyjnie. Z pewnością nie zwróciłam tu uwagi na wszystkie możliwe sytuacje, chciałam jednak przede wszystkim uczulić Was na to, co wydaje mi się najistotniejsze, a nie dla każdego może być całkiem oczywiste. Jest jeszcze kilka kwestii, o których warto pamiętać, aby osoby z dysfunkcją wzroku w kontaktach z Wami czuły się komfortowo, ale najprawdopodobniej poświęcę im osobny tekst.

Osoby Głuche i niedosłyszące

Specyfika potrzeb osób Głuchych w zakresie niezbędnego im wsparcia ma inny charakter, niż ma to miejsce w przypadku niewidomych. Nie zaproponuję Wam zatem listy wskazówek podobnej do tej, jaką zamieściłam powyżej. Przy okazji zwrócę jednak Waszą uwagę na pewne istotne zagadnienie.

W kontaktach z Głuchymi największe zakłopotanie budzi z reguły to, co wiąże się z jedną z najważniejszych sfer, czyli z komunikacją. No bo jak porozumieć się z kimś, kto nas nie słyszy? Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby każdy znał choćby kilka podstawowych zwrotów w języku migowym, używanym przez Głuchych w naszym kraju — nie ma bowiem jednego uniwersalnego języka migowego. Mogę Was w tym miejscu zachęcić do zapoznania się z podstawami polskiego języka migowego (nie mylić z systemem językowo-migowym, gdyż jest on sztuczny i został opracowany przez osoby słyszące). To, że nie potraficie migać, nie oznacza jednak, że nie będziecie w stanie porozumieć się z osobą Głuchą. Może ona na przykład odczytywać to, co chcecie jej powiedzieć z ruchu Waszych ust. Musicie jednak wówczas pamiętać, by mówić powoli i wyraźnie. Warto również stosować przy tym wyrazistą mimikę i mowę ciała. Jeśli w międzyczasie jecie lub palicie papierosa, zrozumienie Waszego przekazu staje się bardzo trudne. Taka możliwość komunikacji nie jest jednak jedyną. Większość z Was zapewne zazwyczaj ma przy sobie kartkę czy długopis, a już z pewnością telefon komórkowy. To właśnie z użyciem tych narzędzi obie strony mogą zapisywać to, co mają do powiedzenia. Należy jednak pamiętać, by posługiwać się prostymi zdaniami — dla Głuchych naturalnym językiem jest wspomniany już polski język migowy (PJM), posiadający inną strukturę, niż foniczny język polski, zatem niektóre używane przez nas bardziej skomplikowane sformułowania mogą być dla Głuchych niezrozumiałe.

Osoby z niepełnosprawnością ruchową

W tym przypadku sformułowanie uniwersalnych wskazówek jest praktycznie niemożliwe — istnieje bowiem wiele rodzajów niepełnosprawności ruchowej i każda z nich może wymagać innego podejścia. Inaczej mówiąc, nawet kilka osób poruszających się na wózku, a więc, jak mogłoby się wydawać, mierzących się z podobnymi trudnościami, może potrzebować wsparcia w różnym zakresie. Być może jedna z form pomocy, jaka w tym przypadku przyjdzie Wam do głowy, polega na przenoszeniu wózka przy pokonywaniu różnego typu przeszkód. Tymczasem takie rozwiązanie to ostateczność. Zawsze należy zapytać, czy i jak można chwycić wózek — jeśli zrobi się to nieumiejętnie, można uszkodzić nie tylko wózek, ale również narazić na niebezpieczeństwo siedzącą na nim osobę. Ponadto wózka nie należy traktować jak półki czy podpórki, co oznacza, że nie powinno się na jego elementach kłaść nóg, czy opierać jakichkolwiek przedmiotów. Nie wolno bez pytania przestawiać wózka z siedzącą na nim osobą. Jeśli potrzebujemy zwolnienia zajmowanego przez niego miejsca, kierujemy prośbę o przesunięcie do osoby z niepełnosprawnością, przy czym oczywiście w razie potrzeby możemy jej w tym pomóc. Z kolei komuś poruszającemu się na przykład o kulach czy balkoniku najlepiej pomożemy, jeśli ustąpimy mu miejsca na przykład w kolejce czy autobusie.

Zasada dwóch pytań

A teraz napiszę coś, co być może sprawi, że dotychczasowa lektura tego tekstu wyda się Wam bezsensowna. Tak naprawdę większości rzeczy, o których pisałam powyżej, właściwie nie musicie wiedzieć. Nie zdziwiłabym się, gdybyście pomyśleli teraz, że coś jest ze mną nie tak, skoro przekazałam Wam garść informacji, zasugerowałam, że są one istotne, by następnie temu zaprzeczyć. Spokojnie, już wyjaśniam.

Zarówno mnie, jak i innym osobom z niepełnosprawnościami będzie z pewnością bardzo miło, jeśli zapamiętacie przedstawione przeze mnie sugestie i postaracie się do nich stosować. Rzecz w tym, że możecie o którejś z nich zapomnieć bądź znaleźć się w sytuacji niemieszczącej się w obrębie żadnej z nich i co do której będziecie mieć wątpliwości, jak powinniście się zachować. I właśnie wtedy z pomocą przychodzi zasada dwóch pytań. Przypuszczam, że zastanawiacie się teraz: Cóż to za pytania? Pewnie jakieś skomplikowane. Moim zdaniem wręcz przeciwnie — są one proste i dość podstawowe. A brzmią następująco:

  • Czy Ci/Panu/Pani pomóc?
  • W jaki sposób mogę pomóc?

(Nie muszę chyba dodawać, że drugie pytanie należy zadać tylko wówczas, gdy odpowiedź na pierwsze będzie twierdząca).

I już, naprawdę tyle wystarczy zapamiętać.

Przede wszystkim szacunek

Często zdarza się, że żadne z dwóch powyższych pytań nie zostaje zadane. Nieraz osobom z niepełnosprawnościami pomaga się na siłę, wbrew ich woli. Nawet jeśli pełnosprawnemu wydaje się, że zrobiłby coś lepiej czy szybciej, zdecydowanie nie powinien udzielić pomocy, jeśli osoba z niepełnosprawnością nie da wyraźnie znać, że jej potrzebuje. Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom pełnosprawnym trudno będzie to zrozumieć — mają przecież dobre intencje, zatem niepełnosprawni nie powinni mieć do nich zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i inne osoby z niepełnosprawnością doceniamy to, że ktoś chce dla nas jak najlepiej, jednak taka postawa niejednokrotnie może prowadzić do naruszenia naszej godności, często połączonego z wywołaniem u nas odczucia dyskomfortu i zakłopotania. Już kilkakrotnie znalazłam się w sytuacji, gdy ktoś próbował pomagać mi w czynności, w której tej pomocy absolutnie nie potrzebowałam, ponieważ mój brak wzroku w żaden sposób mi jej nie utrudnia (na przykład w odpakowaniu burgera z papierka). Bywa, że osoby pełnosprawne reagują w takich przypadkach dość emocjonalnie — odbierają moją odmowę jako odrzucenie ich troski. Jeśli ktoś interpretuje w ten sposób moje postępowanie, rzecz jasna czuję się głupio. Nigdy nie towarzyszy mi jednak zła wola — jeśli jestem w stanie zrobić coś samodzielnie mam do tego takie samo prawo, jak wszyscy inni. Mogę również zapewnić, że jeżeli będę potrzebowała pomocy, z pewnością o nią poproszę. Oczywiście niektóre osoby z niepełnosprawnościami mogą, z różnych przyczyn, odczuwać niechęć przed samodzielnym proszeniem o pomoc, dlatego tym bardziej w każdym przypadku warto po prostu zapytać. W kontaktach z osobami z niepełnosprawnościami nie należy wzorować się na słynnym dialogu między Witią i Jadźką z filmu „Sami swoi”:

– Pomóc ci?

– Nie. Dam se radę!

– Jak chcesz, to ci pomogę!

– Nie trzeba!

– No to ci pomogę…

Pytanie, czy pomóc, jest niemniej istotne od drugiego pytania o to, jak to zrobić. Naprawdę nie musicie się martwić, jeśli nie wiecie, jak możecie udzielić wsparcia drugiej osobie. Rzecz jasna dobrze jest mieć świadomość dotyczącą tego, jak można zadziałać w konkretnych sytuacjach z udziałem osób z różnymi niepełnosprawnościami. Nie ma jednak przecież niczego wstydliwego w niewiedzy. Rzecz w tym, że to właśnie osoby z niepełnosprawnościami najlepiej wiedzą, jaka pomoc jest im potrzebna — źle udzielone wsparcie może stanowić ingerencję w ich osobistą przestrzeń lub nawet zagrażać ich bezpieczeństwu. Lepiej zatem nie wiedzieć i zapytać, niż pomóc niewłaściwie. Mówiąc w skrócie: osoby z niepełnosprawnością mogą w licznych codziennych sytuacjach potrzebować dodatkowego wsparcia, jednak jego udzielanie musi odbywać się z szacunkiem do nich, ich woli i potrzeb.

Zakończenie

Na koniec pozwolę sobie wspomnieć jeszcze o kilku kwestiach. Po pierwsze mogę Was zapewnić, że nie musicie mieć wyrzutów sumienia, jeśli chcecie pomóc osobie z niepełnosprawnością, ale nie macie takiej możliwości, bo, na przykład, właśnie się dokądś spieszycie lub mogłoby to skutkować uszczerbkiem na Waszym zdrowiu (jeśli macie problemy z kręgosłupem nie musicie oferować noszenia osoby na wózku). Kolejne zagadnienie wynika z generalizowania, które, jak wiemy, charakteryzuje podejście społeczeństwa do wszystkich mniejszości (z pewnością w przyszłości jeszcze rozwinę ten wątek). W sytuacji, gdy osoba z niepełnosprawnością odmówi czyjejś pomocy, zdarza się, że ten ktoś zniechęca się do pomagania i kolejnemu napotkanemu niepełnosprawnemu pomocy już nie zaoferuje. Tymczasem, jak starałam się zasygnalizować w tym tekście, osoby z niepełnosprawnościami posiadają różne potrzeby i preferencje, zatem może się okazać, że w bardzo podobnych sytuacjach jedna z nich będzie chciała skorzystać z pomocy, a druga jej odmówi. Nie warto więc zniechęcać się na podstawie jednostkowych przypadków.

I już ostatnia refleksja. Zauważam, że udzielanie mi pomocy jest dla niektórych ludzi bardzo stresujące — zachowują się oni wówczas dość nienaturalnie. Oczywiście rozumiem, że może być to silniejsze od nich i wynika z chęci, by pomóc jak najlepiej i nie zrobić przy tym niczego złego. Ze swojej strony mogę Was jednak zapewnić, że obawy są tu właściwie zbędne. Rzecz jasna konieczna jest ostrożność, ale w wielu przypadkach nie ma potrzeby, by była ona naprawdę szczególna. Jeżeli będziecie stosować się do zasady dwóch pytań, istnieje bowiem niewielkie prawdopodobieństwo, że zrobicie coś niewłaściwie, urazicie osobę z niepełnosprawnością lub za Waszą sprawą stanie się jej krzywda. Widać zatem, że i tu dobrze pasuje hasło, stanowiące tytuł mojego cyklu — „Nie ma się czego bać”.

Pracując nad niniejszym tekstem odwoływałam się do własnych doświadczeń, oraz do następujących źródeł:

O osobach z niepełnosprawnościami:

https://www.humanityinaction.org/wp-content/uploads/2019/11/19_pl_o-osobach-z-niepelnosprawnosciami.pdf?fbclid=IwAR2eJGIK4ZZmmSPkXgLuGKiZJEOcrFiGoSFFHShZAIvdBrbbNX4fMvfqdjM

Zaniczka — blog: https://zaniczka.pl/ (można tu znaleźć krótkie poradniki, dotyczące zachowania wobec osób z różnymi niepełnosprawnościami oraz udzielania im pomocy)