Nie ma się czego bać, czyli rzecz o osobach z niepełnosprawnościami. Część 4: Postrzeganie

Rysunek. Do zdjęcia ustawia się grupa osób z niepełnosprawnościami. Jest kobieta wspierająca się o chodzik na kółkach, jest osoba bez nóg, chłopak bez nogi na wózku, obok niego na wózku dziewczyna, która - sądząc po opartej o wózek kuli - jest osobą z niepełnosprawnością narządów ruchu. Jest wysoki mężczyzna z trąbką do nasłuchiwania, jest niewidomy w ciemnych okularach i wystawiający język chłopak bez ręki. Wszyscy poza starszą kobietą opartą o chodzik są bardzo weseli: uśmiechają się, śmieją, machają. Fotograf, stojący tyłem do widza, wychyla się zza statywu z aparatem, trzymając w zębach kiepa i mówi: "Proszę trochę poważniej i smutniej... Jesteście państwo w końcu niepełnosprawni".
© Phil Hubbe, from: „Das Leben des Rainer – Behinderte Cartoons 3 (link is external)“ (2009) (The Life of Rainer - Disabled Cartoons 3)

Jak, według Waszych obserwacji, odbierane są osoby z niepełnosprawnościami? Jakie cechy im się przypisuje? A jak Ty, drogi Czytelniku, je postrzegasz?

Wstęp

Społeczna świadomość w dziedzinie niepełnosprawności wciąż pozostaje na dość niskim poziomie. Oczywiście nie należy się temu dziwić — wiadomo przecież, że przez wiele lat osoby z niepełnosprawnościami były praktycznie niewidoczne w przestrzeni publicznej. W ostatnim czasie nastąpiła wprawdzie wyraźna poprawa tej sytuacji, jednak do ideału brakuje jeszcze sporo. W związku z tym, że niepełnosprawność pozostaje dla wielu ludzi czymś zupełnie nieznanym, nie zaskakuje liczba stereotypów i uogólnień, które narastają wokół tej tematyki. Ich obecność, oględnie mówiąc, nie ułatwia osobom z niepełnosprawnościami funkcjonowania w społeczeństwie i niejednokrotnie stanowi barierę dla ich podmiotowego traktowania. Nie pomagają również media, dość powierzchownie podchodzące do problematyki niepełnosprawności, do czego z pewnością jeszcze nawiążę. Dziś postaram się zatem odczarować kilka założeń, które, jak mi się wydaje, nie zawsze są artykułowane wprost, lecz tkwią w podświadomości ludzi pełnosprawnych, a także postaw, które z tych przekonań wynikają.

Po trzech tekstach wiecie już, czego się po mnie spodziewać. Tak, również i tym razem będą pytania do Was:

Jak, według Waszych obserwacji, odbierane są osoby z niepełnosprawnościami?

Jakie cechy im się przypisuje?

A jak Ty, drogi Czytelniku, je postrzegasz?


Tylko przez pryzmat

Wyobraźcie sobie, że znaczna większość ludzi, których spotykacie na Waszej drodze, dostrzega w Was wyłącznie jedną cechę — na przykład kolor oczu czy włosów. To właśnie z taką postawą otoczenia muszą dość często mierzyć się osoby z niepełnosprawnościami. Nie podlega dyskusji, że niepełnosprawność jest najczęściej ich najbardziej charakterystyczną cechą. Rzecz jednak w tym, że, jak ktoś kiedyś słusznie zauważył, wszyscy niepełnosprawni w umysłach ludzi „sklejają się” w jedną osobę.

Na pewno przynajmniej kilka razy w życiu zdarzyło się Wam, że zostaliście z kimś pomyleni. Mnie takie przypadki zdarzają się co jakiś czas, przy czym zawsze pomyłka wychodzi od kogoś, kto ma lub miał wcześniej styczność z kimś niewidomym. Uznacie zapewne, że nic w tym dziwnego, skoro, jak już podkreśliłam, dysfunkcja wzroku to coś, co odróżnia mnie od innych. Przytoczę Wam jednak pewien przykład: Kiedyś ktoś próbował przekonywać mnie, że znamy się i widujemy bardzo często już od kilku lat, podczas, gdy byłam pewna, że to moje pierwsze spotkanie z tą osobą. Okazało się, że ten ktoś przez wspomniane kilka lat istotnie znał kogoś niewidomego, lecz nie byłam to ja. Wybaczcie nieco egzaltowany ton, ale w takich momentach czuję się, jakbym nie miała twarzy, „nie wyglądała” czy zachowywała się w niedostrzegalny sposób i składała się wyłącznie z okularów i białej laski.

Uściślając, nie mam na myśli tego, by niepełnosprawność stała się dla ludzi niewidoczna — byłby to nierealny, a przy tym dosyć niemądry postulat, ale by w osobach z niepełnosprawnościami dostrzegać to wszystko, co widzi się w ludziach pełnosprawnych, a nie tylko dysfunkcje czy ograniczenia.


Wszyscy jak jeden

Wrócę jeszcze do porównania, jakie zasugerowałam Wam w poprzednim fragmencie. Wyobraźcie sobie, że spotykani przez Was ludzie w większości zakładają, że niczym nie różnicie się od osób, które mają taki sam kolor oczu czy włosów, jak wy. Byłoby to dziwne, prawda?

Ktoś kiedyś powiedział mi, że osoby z niepełnosprawnościami postrzega się jako „bardzo grzeczne”, takie, które nie przeklinają, nie piją alkoholu i cechuje je ponadprzeciętna religijność. Jeśli o mnie chodzi, dość często (może nawet za często) zdarza mi się używać słów uznawanych za nieparlamentarne, chętnie spożywam niektóre trunki, a poza tym jestem ateistką — wychodzi więc na to, że stanowię zaprzeczenie wszelkich stereotypów. Nie chodzi tu jednak o mnie i to konkretne przekonanie, nie wiem zresztą, na ile rzeczywiście rozpowszechnione (choć wierzę, że drzemie ono w umysłach niektórych ludzi). Zmierzam bowiem do wskazania problemu, polegającego na zakładaniu, że wszystkie osoby z niepełnosprawnościami są takie same. Stwierdzenie, że każdy człowiek jest w jakichś kwestiach inny od pozostałych wydaje się oczywiste. To jednak jedynie teoria, w praktyce ów ujednolicający sposób myślenia charakteryzuje, jak wiadomo, podejście nie tylko do osób z niepełnosprawnościami, ale również do innych mniejszości — na przykład do osób LGBT. Niestety skoro dana grupa różni się pod jakimś względem od reszty społeczeństwa, wielu ludziom umyka to, że może się ona różnić także wewnątrz siebie. Cóż, wszyscy chyba lubimy generalizować.

Warto więc podkreślić, że każda osoba z niepełnosprawnością, tak samo, jak osoby pełnosprawne, posiada własne zainteresowania, predyspozycje, cechy charakteru czy poglądy. Skutkiem niezdawania sobie sprawy z powyższego faktu jest wyciąganie wniosków na temat wszystkich osób z niepełnosprawnościami, czy też z konkretną niepełnosprawnością, na podstawie jednostkowych przypadków. Często zdarza się, że pełnosprawni, spotykając na przykład osobę niewidomą, która funkcjonuje w określony sposób, potrafi coś bardzo dobrze, a z czymś innym radzi sobie gorzej, zakładają, że takie właśnie są wszystkie osoby z dysfunkcją wzroku. Efekty takiej postawy mogą być bardzo niekorzystne — jeżeli ktoś trafi na osobę z niepełnosprawnością, która zrazi go do siebie swoim zachowaniem, może nabrać uprzedzeń do całej grupy. Powstaje więc absurdalne wrażenie, że wszystkie osoby z niepełnosprawnościami wzajemnie pracują na swój wizerunek. A właściwie dlaczego ktoś inny ma odpowiadać za to, jak będę odbierana przez ludzi i odwrotnie, tylko z tego powodu, że podobnie, jak ja, jest niewidomy? Choć z osobami z niepełnosprawnościami, zwłaszcza z dysfunkcją wzroku, łączy mnie z pewnością wiele, jestem jednak całkowicie odrębną jednostką i mam nadzieję, że kiedyś będę jako taka postrzegana.


Ableizm

A cóż to za trudne pojęcie pojawiło się w tytule tej części? Jest to termin o tyle istotny, że charakteryzuje stosunek większości pełnosprawnych do osób z niepełnosprawnościami. Oznacza on przekonanie, że niepełnosprawni są z założenia gorsi od reszty społeczeństwa i stoją niżej w hierarchii społecznej. Źródłem ableizmu są fałszywe, szkodliwe przekonania i stereotypy na temat niepełnosprawności i ma on, jak mi się wydaje, ścisły związek ze wspominanym już postrzeganiem ludzi wyłącznie przez jej pryzmat. Ten sposób myślenia stanowi przyczynę upokorzeń osób z niepełnosprawnościami, upokorzeń pozornie małych, lecz często dotkliwych, bo pojawiających się w licznych codziennych sytuacjach. Mogą one dotyczyć wielu dziedzin. Bardzo jaskrawym przykładem jest tu sfera seksualności, która w przypadku osób z niepełnosprawnością, szczególnie intelektualną, wciąż pozostaje tematem tabu i wielu ludziom, nawet, o zgrozo, lekarzom, nie mieści się w głowach, że osoby z niepełnosprawnościami mają potrzeby seksualne, a nawet, że tworzą związki. Jako dowód, że nie zmyślam, mam dla Was w tym miejscu cytat z artykułu, będącego relacją z badań dostępności gabinetów ginekologicznych dla kobiet z niepełnosprawnościami: „Usłyszałam kiedyś od pana, który twierdził, że jest lekarzem: »Po co w ogóle szuka pani gabinetu? Przecież niepełnosprawne tego nie robią!«. Powiedział, że może lepiej by było, gdybym zajęła się szukaniem sobie turnusu rehabilitacyjnego, a nie lekarza tej specjalizacji” (materiał, z którego pochodzi cytowany fragment, zamieszczam na końcu tekstu, tam również znajdziecie kilka podobnych, równie smutnych historii).


„Ojej, jaki ty biedny!”

Kolejna tendencja w postrzeganiu osób z niepełnosprawnościami opiera się na założeniu, że ich życie naznaczone jest głównie cierpieniem. Oczywiście stwierdzenie, że nie ma w tym ani krzty prawdy, byłoby nadużyciem — nie można bowiem udawać, że niepełnosprawność to właściwie pestka i wszelkie powstałe w jej wyniku niedogodności można pokonać bez większego trudu. Wiele osób z niepełnosprawnościami stara się jednak w miarę możliwości żyć tak, jak reszta społeczeństwa i nie potrzebuje od przypadkowo poznawanych ludzi otrzymywać kolejnych licznych wyrazów współczucia. Tymczasem zdania typu: „Jaka ty biedna!”, „Jak musi ci być ciężko!”, a także inne przejawy litości to coś, z czym niepełnosprawni stykają się nagminnie, co, szczerze mówiąc, bywa dosyć irytujące.


Lepszy rodzaj człowieka

Scharakteryzowany przeze mnie powyżej ableizm jest, jak wspomniałam, najczęstszą postawą wobec osób z niepełnosprawnościami. Na przeciwnym biegunie znajduje się jednak inny typ myślenia, zgodnie z którym takie osoby są ludźmi lepszymi od pozostałych. Co jakiś czas czytam lub słyszę, że niepełnosprawni cechują się szczególną wrażliwością, widzą i rozumieją więcej, niż pełnosprawni. Może to tylko moja obsesja, ale takie słowa wydają mi się ckliwe, a nawet nieco kiczowate. No bo właściwie dlaczego miałabym być „lepsza” od kogoś innego tylko dlatego, że nie widzę? Podkreślę to, co sugerowałam tu już wielokrotnie, aczkolwiek może niewystarczająco wyraźnie: Osoba z niepełnosprawnością to człowiek jak każdy inny, nie musi zatem postrzegać świata w jakiś szczególny sposób i może postępować dobrze lub źle. Ale przecież \mało komu przyszłoby chyba do głowy, że taki ktoś mógłby być, dajmy na to, oszustem czy złodziejem.


„Jak ja Cię podziwiam!”

 Tytułowe zdanie, jak również podobne do niego sformułowania, osoby z niepełnosprawnościami słyszą dość często. Czy jednak istotnie jest je za co podziwiać? Zapytam może inaczej: Czy w sytuacjach, w których padają takie komentarze, niepełnosprawni rzeczywiście robią coś godnego podziwu? Będę teraz nieco złośliwa, ale cóż poradzić, gdy odnoszę wrażenie, że ludzi może zachwycać nawet to, że oddycham, mówię czy stawiam kroki.

Wyróżniłabym tu dwa rodzaje działań, za które osoby z niepełnosprawnościami bywają podziwiane. Jedne z nich to te, mające związek z ich codziennym funkcjonowaniem — mam na myśli czynności, które większość ludzi uważa za zupełnie prozaiczne. Ów podziw rozciąga się jednak również na drugi obszar, a więc na to wszystko, czym zajmują się osoby z niepełnosprawnościami, na przykład na ich aktywność zawodową czy artystyczną. W obu przypadkach reakcje ludzi pełnosprawnych w zasadzie nie dziwią — należy bowiem zrozumieć, że trudno im sobie wyobrazić, jak sami radziliby sobie, gdyby na przykład nie widzieli lub nie byli w stanie ruszać rękami. Skupię się jednak na drugiej z wymienionych kwestii. Co jakiś czas w mediach pokazywane są utalentowane w jakiejś sferze osoby z niepełnosprawnościami, które, obiektywnie rzecz ujmując, nie są, przynajmniej na dany moment, wybitnie dobre w swojej dziedzinie. Postawmy sprawę jasno: Gdyby jakaś osoba pełnosprawna prezentowała podobny poziom, żadne medium by się nią nie zainteresowało i nikt nie wzruszałby się jej poczynaniami. Nie podam w tym miejscu konkretnych przykładów, bo nie jest moim celem, by kogokolwiek piętnować. Jeśli jednak po lekturze tego tekstu zobaczycie w telewizji, a może spotkacie na swojej drodze osobę z niepełnosprawnością, która czymś Wam zaimponuje, zastanówcie się, czy zaimponowałaby Wam tym samym, gdyby była pełnosprawna.

Pozwolę sobie jeszcze przez chwilę popastwić się nad tym problemem, ponieważ jest on dla mnie dość dotkliwy, wybaczcie więc osobiste akcenty. Kilkakrotnie, w odniesieniu do mojej działalności artystycznej czy naukowej, zdarzyło mi się usłyszeć komentarz w rodzaju: „Jaka pani jest dzielna”. Przyznam, że nie umiem się cieszyć takimi pochwałami. O wiele bardziej wolałabym zostać doceniona konkretnie za to, co robię, a więc na przykład usłyszeć, że jestem dobrą badaczką czy, jeszcze do niedawna, studentką. Gdy występuję publicznie nie chcę być nagradzana owacjami dłuższymi od tych, które otrzymują inni pojawiający się na scenie. Wiem, zdaniem wielu powinnam być wówczas wdzięczna, ale to tak nie działa. Krótko mówiąc: Podziwiajcie osoby z niepełnosprawnościami, kiedy rzeczywiście zrobią coś godnego podziwu, a nie wtedy, gdy zrobią cokolwiek.


„Nie jestem Twoją inspiracją”

Tytuł tej części pozwoliłam sobie zaczerpnąć z wystąpienia dziennikarki i komiczki z niepełnosprawnością — Stelli Young. Nie to, żeby brakowało mi własnej inwencji, ale zdanie to koresponduje z moimi licznymi przemyśleniami. Wśród pełnosprawnych można czasem trafić na pogląd, według którego osoby z niepełnosprawnościami, jako te, które „dzielnie” stawiają czoła niełatwym wyzwaniom, są wzorem do naśladowania, mogą stanowić inspirację i można się od nich nauczyć tego, jak radzić sobie z codziennością. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że przeszkadzałoby mi, gdyby ktoś rzeczywiście się mną zainspirował i pod moim wpływem zmienił swoje życie. Wydaje mi się jednak, że postrzeganie osób z niepełnosprawnościami wyłącznie w tych kategoriach jest szkodliwe i wprowadza coś nienaturalnego do relacji pełnosprawnych z niepełnosprawnymi. Nie chcę być uznawana za bohaterkę, nie żyję po to, by być czyjąś inspiracją, by coś komuś udowadniać. Jestem naprawdę zwyczajna i jako taka chciałabym być odbierana — to, że nie widzę, nie jest przecież moją „zasługą”, nie ma więc nic szczególnego w tym, że, lepiej lub gorzej, ale radzę sobie z tą sytuacją, bo każdy na moim miejscu musiałby sobie z nią poradzić.


Zakończenie

We wstępie obiecałam, że odniosę się jeszcze do wątku medialnego i chyba właśnie teraz nadszedł na to odpowiedni moment. Problem polega na tym, że osoby z niepełnosprawnościami w telewizji i prasie są przedstawiane jednowymiarowo. Wiem, taka jest specyfika dzisiejszych mediów — w natłoku wiadomości, gdy daną informację trzeba przedstawić w skondensowany sposób, trudno o jej dogłębną analizę. Osoby z niepełnosprawnościami z telewizyjnych reportaży są zatem odbiciem dwóch przedstawionych przeze mnie skrajności: Albo widzimy kogoś potrzebującego pomocy, całkowicie bezradnego wobec życia, albo bohatera, który mimo przeciwności losu zawsze idzie przez świat z podniesioną głową. Nie zobaczymy natomiast człowieka z mocnymi i słabymi stronami, który w jednej dziedzinie owszem, potrzebuje wsparcia, a w drugiej radzi sobie świetnie, który przeżywa zarówno chwile zwątpienia, jak i radości, a więc takiego, który jest człowiekiem jak wszyscy. Takie spłycanie wizerunku osób z niepełnosprawnościami na pewno nie ułatwia dążenia do tego, aby były one normalnie traktowane przez społeczeństwo.

Co prawda w tekście tym skrytykowałam niektóre ckliwe sformułowania, używane w kontekście niepełnosprawności. Pozwólcie jednak, że postąpię trochę wbrew moim zwyczajom i zakończę moje dzisiejsze refleksje takim właśnie, chyba nieco ckliwym przekazem, ale wydaje mi się on esencją tego, co chciałam Wam dziś przekazać:

Jeśli nie wiecie, jaką postawę przyjąć wobec osoby z niepełnosprawnością, starajcie się dostrzegać w niej najpierw człowieka, a dopiero potem jego niepełnosprawność i wynikające z niej ograniczenia. To chyba nie takie trudne, prawda? A zatem, wiem, znowu się powtarzam, ale jak widać także i tym razem potwierdza się, że nadałam temu cyklowi właściwy tytuł, bowiem również i w tym przypadku „Nie ma się czego bać”.

_________________________________________

Pracując nad niniejszym tekstem opierałam się o własne doświadczenia oraz następujące źródła:

O osobach z niepełnosprawnościami:

https://www.humanityinaction.org/wp-content/uploads/2019/11/19_pl_o-osobach-z-niepelnosprawnosciami.pdf?fbclid=IwAR2eJGIK4ZZmmSPkXgLuGKiZJEOcrFiGoSFFHShZAIvdBrbbNX4fMvfqdjM

Lekarz powiedział, że on takich jak ja to nie bada”. Co spotyka kobiety z niepełnosprawnością u ginekologa:

https://oko.press/lekarz-powiedzial-ze-on-takich-jak-ja-to-nie-bada-co-spotyka-kobiety-z-niepelnosprawnoscia-u-ginekologa/

I’m not your inspiration, thank you very much | Stella Young: