Nie ma się czego bać, czyli rzecz o osobach z niepełnosprawnościami. Część 7. Niewidomi, technologie i dostępność – Odcinek 1

Zdjęcie przedstawia kobietę w szarym swetrze z długimi włosami pochyloną nad laptopem. Kobieta ma zasłonięte oczy czarną przepaską. Na zdjęciu znajdują się teksty: "Niewidomi, technologie i dostępność", a poniżej tekst: "odcinek 1".

Czy niewidomi używają specjalnych komputerów i telefonów? W jaki sposób piszą na klawiaturze i skąd wiedzą, co wyświetla się na ekranie komputera? I czy to możliwe, by osoba z dysfunkcją wzroku korzystała z dotykowego smartfona?

Wstęp

Dziś odpowiem na garść pytań i rozwieję szereg wątpliwości z dziedziny, która, jak wynika z moich obserwacji, wzbudza niemałą ciekawość wśród osób widzących, spotykających na swojej drodze kogoś niewidomego. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku innych zagadnień powiązanych z niewidzeniem, co już nieraz podkreślałam, owo zaciekawienie jest zupełnie naturalne — mało kto ma przecież okazję nawiązać bliższą znajomość z osobą z dysfunkcją wzroku, a co za tym idzie, chociażby zetknąć się z tą tematyką. W związku z tym postaram się możliwie najprościej, koncentrując się na najbardziej podstawowych kwestiach, opowiedzieć Wam, jak niewidomi funkcjonują w świecie nowoczesnych technologii. Zdobycze technologiczne są dla wielu z nich czymś więcej, niż dla osób widzących — służą bowiem nie tylko do wyszukiwania informacji, nawiązywania kontaktów czy realizacji innych, dobrze nam wszystkim znanych zadań, ale stanowią znaczącą pomoc w funkcjonowaniu bez wzroku. Nadmienię jeszcze, że przybliżę Wam tu przede wszystkim perspektywę użytkowników całkowicie niewidomych, gdyż, z uwagi na poziom mojego widzenia, jest mi ona najbliższa. Z tego względu trudno byłoby mi precyzyjnie i wiarygodnie opisać sytuację osób słabowidzących.

Spotkałam się już z różnymi hipotezami dotyczącymi tego, czy i w jaki sposób korzystam z urządzeń, będących w obecnych czasach atrybutami przeważającej części społeczeństwa. Ktoś przypuszczał na przykład, że obsługuję komputer wydając mu głosowe polecenia, ktoś inny, że mam widzącego asystenta, który odczytuje mi kierowane do mnie wiadomości i pod moje dyktando na nie odpisuje. A czy wy wiecie, jaka jest prawda? Jako że materiał dotyczący tej tematyki okazał się dość obszerny, postanowiłam podzielić go na dwa odcinki. Z pierwszego z nich dowiecie się między innymi:

  • Czy niewidomi używają specjalnych komputerów i telefonów?
  • W jaki sposób piszą na klawiaturze i skąd wiedzą, co wyświetla się na ekranie komputera?
  • I czy to możliwe, by osoba z dysfunkcją wzroku korzystała z dotykowego smartfona?

Komputer

Nie ma czegoś takiego, jak specjalny komputer dla osób niewidomych. Korzystają one z takich samych laptopów czy sprzętów stacjonarnych, jak wszyscy. Jedno z częstszych pytań, z jakim spotykam się w omawianym kontekście, dotyczy rzeczy chyba najbardziej podstawowej, jeśli chodzi o użytkowanie komputera — pisania na klawiaturze. Wątpliwości dotyczą najczęściej tego, w jaki sposób znajduje się klawisze przyporządkowane poszczególnym literom, nie mogąc tych liter zobaczyć. Niektórzy przypuszczają, że jest tu potrzebna specjalna nakładka na klawiaturę, z literami wydrukowanymi w alfabecie Braille’a. Prawda jest jednak taka, że osoby niewidome uczą się układu klawiatury na pamięć. Możecie mi wierzyć — nie jest to nic szczególnie trudnego ani czasochłonnego. Jeśli macie obecnie dostęp do komputera, spróbujcie znaleźć na klawiaturze klawisze, odpowiadające literom „F” i „J”. Czy udało się Wam wyczuć na nich niewielkie wypustki? To właśnie one stanowią punkt odniesienia dla osób, obsługujących komputer bezwzrokowo. Wielu niewidomych jest w stanie pisać na komputerze naprawdę szybko.

Klawiatura jest dla nich urządzeniem o tyle ważnym, że służy im nie tylko do pisania, lecz także, w dużo większym stopniu, niż ma to miejsce w przypadku widzących, do wykonywania wszelkiego typu akcji na komputerze. Dzieje się tak dlatego, że użytkownicy niewidomi nie korzystają z myszy, a jej zadania przejmuje właśnie klawiatura. Z tego powodu, aby być w stanie robić to samo, co osoby widzące, muszą oni opanować całkiem sporo skrótów klawiszowych. Niektóre z nich są dostępne dla wszystkich użytkowników, jednak wiele, w tym na przykład te, które pomagają w nawigowaniu po dokumentach tekstowych czy stronach Internetowych, jest zaimplementowanych w narzędziach absolutnie niezbędnych użytkownikom z dysfunkcją wzroku — programach odczytu ekranu.

Dochodzimy do kwestii, budzącej chyba najwięcej wątpliwości i największą ciekawość: Jak osoba niewidoma dowiaduje się, co znajduje się na ekranie komputera? Skąd w tym momencie wiem, jakie litery i wyrazy właśnie zapisuję i jak mogę przeczytać to, co już napisałam? Wszystko to zawdzięczam temu, że, ujmując rzecz najprościej, mój komputer do mnie mówi. Aby było to możliwe, konieczne są dwa elementy:

Pierwszym z nich jest, już wspomniany, program odczytu ekranu (‚screen reader’). Jego zadaniem jest rozpoznawanie i interpretowanie informacji wyświetlanych na monitorze komputera, a następnie przekazywanie ich użytkownikowi. Przez długi czas na rynku dostępne były jedynie czytniki płatne. Od kilku lat istnieje jednak darmowy program pod nazwą NVDA, działający pod systemem Windows, który w zasadzie nie ustępuje już niemal niczym swoim kosztownym odpowiednikom. Można go bez trudu pobrać z Internetu. Dzięki temu nie ma już właściwie przeszkód, by osoba niewidoma była w stanie samodzielnie skorzystać z dowolnego komputera, jeśli tylko zainstaluje się na nim wspomniane narzędzie, szczególnie że jest ono wyposażone w drugi istotny komponent, o którym opowiem za chwilę. W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, że system Windows nie jest jedynym, z którego są w stanie korzystać osoby niewidome. W komputerach firmy Apple dostępny jest wbudowany czytnik ekranu VoiceOver (o nim za moment jeszcze przeczytacie), użytkownicy graficznego Linuksa mają natomiast do dyspozycji program o nazwie Orca.
Sam program odczytu ekranu nie wystarczy, by komputer „zaczął mówić”.
Niezbędny jest bowiem drugi element:

Syntezator mowy, a więc, w skrócie – po prostu głos. Być może w głowach niektórych z Was zaświtało właśnie skojarzenie z pewnym kobiecym imieniem. Skojarzenie to jest poniekąd słuszne. Ivona, bo to ją mam na myśli, między innymi dzięki licznym, najczęściej jedynie w teorii śmiesznym filmikom, nagranym z użyciem jednego z głosów spod tego szyldu, zyskała rozpoznawalność wśród osób w żaden sposób niezwiązanych ze środowiskiem niewidomych. W efekcie, jak zaobserwowałam, wielu ludzi podświadomie traktuje Ivonę jako synonim syntezatora, czy też czytnika ekranu. Warto więc zaznaczyć, iż to nie jest tak, że każdy niewidomy używa głosów Ivony — jest to tylko jedna z możliwości dostępnych na rynku. Niewidomi użytkownicy mogą dokonać wyboru głosu zgodnie ze swoimi upodobaniami. Istnieją syntezatory o brzmieniu „robotycznym” oraz takie, które mają być, przynajmniej w założeniu, możliwie najwierniejszą kopią ludzkiego głosu i obu tym rodzajom nie brakuje zwolenników. Do preferencji użytkowników można także dostosować sam czytnik ekranu — każdy z nich posiada bowiem mnóstwo ustawień, wśród których najbardziej podstawowe dotyczą na przykład zakresu, w jakim program ma informować o pojawiających się znakach interpunkcyjnych i innych elementach, a także modyfikowania wysokości syntezatora czy prędkości mowy. Niemałe zdziwienie wśród osób, które widziały, jak pracuję z komputerem, budziło to, na jak wysoki poziom ustawiłam ten ostatni parametr. Owa tendencja, dość powszechna wśród moich niewidomych znajomych, może się wydawać dziwna, jeśli nie jest się przyzwyczajonym do słuchania mowy syntetycznej. Gdy człowiek oswoi się jednak z brzmieniem syntezatora, mowa, która wydawała się dotąd zbyt szybka, by można było ją zrozumieć, zaczyna być odbierana tak samo, jak mowa naturalna. Poza tym przy zapoznawaniu się z treściami wszelkiego typu można wówczas zaoszczędzić sporo czasu.
Przy okazji odpowiem jeszcze na pytanie, które, jak przypuszczam, mogłoby się tu potencjalnie pojawić: Czy programy odczytu ekranu oprócz tekstu są w stanie również odczytywać emotikony? Jak najbardziej są, możecie zatem wysyłać swoim niewidomym znajomym uśmiechnięte i smutne buźki, serduszka i inne tego typu symbole. Zwracam jednak Waszą uwagę, abyście nie przesadzali z ich ilością — wysłuchanie informacji o ciągu emotikon zajmuje znacznie więcej czasu, niż ogarnięcie ich wzrokiem, dlatego bywa dość irytujące. Warto również podkreślić fakt, iż użytkownik z dysfunkcją wzroku, choć jest w stanie uzyskać dzięki czytnikowi większość potrzebnych mu informacji, nie postrzega zawartości ekranu w taki sam sposób, jak użytkownik widzący. Wynika z tego, że jeśli poinformuje się osobę niewidomą, że coś znajduje się, dajmy na to, w lewym górnym rogu ekranu, to taka informacja jest dla niej właściwie bezużyteczna.

Telefon

Być może kilka lat temu natknęliście się w mediach na informację o powstaniu pierwszego polskiego telefonu dla niewidomych. Ten i podobne projekty najczęściej nie spotykają się ze zbyt wielkim zainteresowaniem środowiska osób z dysfunkcją wzroku — znajdują co prawda swoich odbiorców, ale jest to nieliczne grono. Znaczna większość niewidomych korzysta z takich telefonów, jakie znają wszyscy.

Mogłoby się wydawać, że osoba niewidoma nie jest w stanie poradzić sobie z dotykowym ekranem smartfona. Przyznam, że do pewnego momentu ja sama żyłam w podobnym przeświadczeniu. Na szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna — wiele nowoczesnych telefonów jest bardzo przyjaznych użytkownikom z dysfunkcją wzroku, aczkolwiek wciąż są tacy, którzy preferują modele z „klasycznymi” klawiszami.

W kontekście telefonów prawdziwe jest właściwie wszystko to, co pisałam powyżej o czytnikach ekranu i syntezatorach mowy. O ile jeszcze w erze „klawiszowych” telefonów należało takie oprogramowanie kupić za niemałe pieniądze, a następnie zainstalować, o tyle obecnie producenci implementują je w mobilnych systemach operacyjnych, a zatem niewidomi użytkownicy nie ponoszą już żadnych dodatkowych kosztów. Tak, wy też możecie sprawić, by Wasze telefony przemówiły — wystarczy, że poszperacie trochę w ich ustawieniach. Ci z Was, którzy są posiadaczami iPhone, mogą w tym celu włączyć VoiceOver, zaś ci, którzy dysponują smartfonami z systemem Android mają możliwość sprawdzenia, jak działa TalkBack (przy czym zdarza się, że niektóre telefony z tym drugim systemem operacyjnym, na skutek ingerencji producenta, nie posiadają TalkBacka i należy go wówczas zainstalować). Uczulam Was jednak na to, że obsługa telefonu z włączonym czytnikiem ekranu opiera się na zupełnie innych gestach, niż te, do których jesteście przyzwyczajeni, zatem najprawdopodobniej na dłuższą metę nie będziecie w stanie pracować z mówiącym smartfonem.

Jeśli chodzi o mnie, jestem posiadaczką iPhone (wiem, niektórzy powiedzą, że lewaczce nie przystoi). Telefony z nadgryzionym jabłuszkiem zyskały bardzo dużą popularność wśród niewidomych użytkowników — wielu z nich twierdzi bowiem, że są one dla nich znacznie wygodniejsze w obsłudze od smartfonów z innymi systemami operacyjnymi. Nie brakuje jednak również zwolenników urządzeń z Androidem.

Chociaż być może niektórym z Was trudno w to uwierzyć, jako osoba niewidoma jestem w stanie zarówno na komputerze, jak i telefonie zrobić znaczną większość tego, co robicie wy, jako użytkownicy widzący, przy czym niektóre z tych czynności wykonuję nieco inaczej. Czy poza programami odczytu ekranu i syntezatorami mowy potrzebuję do tego jeszcze jakichś specjalnych narzędzi? I w jaki sposób technologia pomaga mi w funkcjonowaniu bez wzroku? To właśnie z tymi oraz kilkoma innymi ważnymi i, mam nadzieję, interesującymi kwestiami, zapoznam Was w kolejnym odcinku, a zatem wypatrujcie go uważnie.