Polityka otwartych drzwi wobec uchodźców – sukces czy porażka?

Angela Merkel w tłumie pozuje do selfie z uchodźcą.
Zdjęcie: Getty

W 2015 roku wniosek o azyl w państwach Unii Europejskiej złożyło dwa razy więcej osób niż w poprzednim roku – 2014. Obawa przed kryzysem spowodowała, że w Polsce na wielką skalę rozpoczęła się kampania przeciw przyjmowaniu uchodźców, którzy swoją obecności w krajach europejskich mieli przyczyniać się do „niszczenia cywilizacji łacińskiej”. Krytycy otwierania granic dla uchodźców  wróżyli Zachodowi i Unii Europejskiej upadek zarówno ekonomiczny jak i kulturalny. Największą ofiarą krytyki stała się niemiecka kanclerz – Angela Merkel, która skomentowała kryzys uchodźczy słowami:  „Wir schaffen das”, czyli ‘damy radę’. Po latach okazało się, że Merkel miała rację.

Pomiędzy 2015 a 2019 w Niemczech aż 1 700 000 osób złożyło wniosek o azyl, co stawia Niemcy na 5. miejscu pod względem największej populacji uchodźców na świecie.

Jak dzisiaj wygląda życie uchodźców w Niemczech i czy faktycznie możemy  mówić o sukcesie polityki otwartych drzwi?

Ponad 10 000 uchodźców, którzy przybyli do Niemiec od 2015 roku, opanowało język niemiecki wystarczająco dobrze, żeby aplikować na niemieckie uczelnie wyższe. Więcej niż połowa uchodźców pracuje i płaci podatki. Ponad  80% dzieci uchodźców czuje silną przynależność do niemieckich szkół i czuje się lubiana przez rówieśników. Te fakty argumentują sukces optymistycznej polityki prowadzanej przez Angelę Merkel.

Słowa Wir schaffen das wypowiedziane przez Merkel w szczytowym momencie kryzysu, zapadły wszystkim w pamięć, ponieważ wielokrotnie były przytaczane przez jej oponentów i interpretowane jako zachęta dla  uchodźców do podejmowania śmiertelnie niebezpiecznej podróży przez Morze Śródziemne.

The Spectator pisał, że: „Merkel pogorszyła problem, który będzie z nami przez lata, a może dekady”, Donald Trump powiedział, że „jest to najgorsza decyzja naszych czasów podjęta przez europejskiego lidera, a Nigel Farage głosił, że „Merkel jest skończona”.

Dzisiaj Merkel nadal jest kanclerzem kraju szczycącego się  najbardziej rozwiniętą gospodarką w Unii Europejskiej. Wysokie notowania poparcia dla niej i jej partii- Unii Chrześcijańskich Demokratów (CDU) wróciły do poziomu sprzed 2015 roku, a w dobie pandemii osiągnęły rekordowe wyniki. Z kolei poparcie dla prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), która dzięki silnej antyuchodźczej polityce w 2015 roku świętowała szczyty poparcia, obecnie maleje.

Okres wzmożonego napływu uchodźców do Europy to bezsprzecznie czas pełen wielu obaw ze strony europejskich rządów o bezpieczeństwo swoich obywateli.

Istniały obawy, że terroryści wykorzystają chaos administracyjny, co ułatwi zamachowcom przybycie do Europy. Kolejne obawy o wzrost zagrożenia terrorystycznego związane były z faktem, że wśród uchodźców istotną grupę stanowili młodzi mężczyźni, którzy teoretycznie mogli być najbardziej podatni na radykalne poglądy.

Dzisiaj wiemy, że poziom zagrożenia terrorystycznego okazał się niższy niż ten prognozowany przez sceptyków polityki uchodźczej Angeli Merkel i od trzech lat nie odnotowano żadnych ataków o podłożu  islamistycznym.

Podobnie nie sprawdziły się obawy co do wzrostu przestępczości z udziałem uchodźców. Faktycznie zanotowano wzrost przestępstw w Niemczech  pomiędzy 2014 a 2016, jednak w  większości były to zdarzenia mające miejsce w obozach dla uchodźców i nie dotyczyły szkód wyrządzonych bezpośrednio obywatelom niemieckim.

W 2017 roku, kiedy to  Donald Trump oznajmił, że w Niemczech  nastąpił znaczny wzrost przestępstw spowodowany przyjęciem nielegalnych uchodźców, odnotowano spadek liczby przestępstw, zaś w ostatnim roku przestępczość w Niemczech spadła do najniższego poziomu od 18 lat.

Oskarżanie Merkel za kryzys uchodźczy okazało się absurdem, co ostatecznie przyznał Gerard Knaus, przewodniczący European Stability Initiative (EIS), thinktanku, który doradzał państwom UE w polityce migracyjnej. Oznajmił on, że nie ma dowodów na to, żeby polityka Merkel Wir schaffen das, przyczyniła się do wzrostu liczby uchodźców do Europy. Co więcej, jest zdania, że to było jedyne słuszne rozwiązanie kryzysu uchodźczego dla Europy.

Przykładowo, Francja, która ograniczyła napływ nielegalnych imigrantów po zamachach w Paryżu w listopadzie 2015 roku, również nie uniknęła napływu uchodźców i w 2019 roku liczba osób wnioskujących o azyl do Francji była 2 razy większa niż w 2015.

W Niemczech, pomimo otwartej polityki wobec uchodźców, nadal natrafiają oni na wiele problemów.  Z  powodu pandemii odwołane są obecnie wszystkie zajęcia z nauki języka niemieckiego, którego znajomość jest niezbędna do podjęcia pracy. Ponadto niemieccy przedsiębiorcy, nie akceptują kwalifikacji zawodowych uchodźców zdobytych w ich ojczystych krajach,  co często zmusza ich do podjęcia kilkuletniej praktyki od nowa.

Częstym zjawiskiem wśród uchodźców jest tzw. marnotrawstwo mózgów (brain waste). Uchodźcy pomimo kierunkowego wykształcenia i wysokich kwalifikacji zawodowych często podejmują prace w zawodach znacznie poniżej ich kompetencji np. w gastronomii czy pracach porządkowych.  Z reguły są to dość niepewne miejsca zatrudnienia narażone na wahania koniunkturalne w gospodarce. Obrazują to statystyki pokazujące np. ze w maju 2020 roku, na skutek pandemii COVID-19,  liczba bezrobotnych w Berlinie bez niemieckiego obywatelstwa wzrosła o 40% w porównaniu z rokiem 2019.

Merkel nigdy nie odwołała swoich słów z sierpnia 2015 roku i nie zmieniła wyznaczonego kierunku pomimo wielu nacisków, także od ludzi z jej partii.

Niestety Niemcy poniosły też swoisty koszt polityki pro uchodźczej. Obawy związane z napływem uchodźców w 2015 roku zmobilizowały prawicowych ekstremistów i wzmogły ruch neonazistowski. W efekcie tego Niemcy doświadczyły największej w Europie serii ataków prawicowych radykałów, wymierzonej głównie w schroniska dla uchodźców.  Nienawiść do polityki Angeli Merkel, propagowana przez grupy ekstremistyczne, doprowadziły do śmierci jednego z polityków CDU – Waltera Lübecke, który w 2019 roku został zamordowany przez jednego z członków ugrupowania neonazistowskiego.

Pomimo niechlubnych dla Niemiec zdarzeń, jak choćby te opisane powyżej, dzisiaj możemy stwierdzić, że decyzje Angeli Merkel były dobre, a obrana przez nią strategia  okazała się  słuszna. Największe wątpliwości związane ze wzrostem terroryzmu, nie spełniły się, Niemcy uniknęły wzrostu przestępczości, większość uchodźców pracuje legalnie, płacąc podatki lub się uczy, a „europejska cywilizacja łacińska” nadal trwa.

Z pełną świadomością można stwierdzić, że Deutschland hat es geschafft (‘Niemcy dały rade’).

Źródła: