Powiedzmy prawicy „dość!”

people holding shoulders sitting on wall

Mimo upływu lat, co jakiś czas daję się ponieść wizji, w której Polska przestaje być krajem tak silnie spolaryzowanym, a rodzi się jako społeczeństwo szanujące swą różnorodność. I, mimo że sam dopatruję się w tym lekkiej naiwności, to wizja ta pozwala mi pielęgnować w sobie motywację do choćby minimalnego zaangażowania na rzecz lepszego jutra. A lepsze jutro oznacza zaprzestanie prowadzenia polityki wykluczenia.

Oczywiste, że rządy Prawa i Sprawiedliwości dały przestrzeń do swobodnego głoszenia haseł skrajnie nieetycznych, pozbawionych elementarnej przyzwoitości i godności ludzkiej. Że dzięki cynizmowi partii Kaczyńskiego i zwiększeniu znaczenia starcia światopoglądowego, do sfery publicznej mocniej wkroczył nacjonalizm. PiS zresztą zrobił sobie w ten sposób krzywdę, bo wyhodował po prawej stronie rywala, który nie zawaha się uderzyć w pisowski walec, jednocześnie jeszcze bardziej zbliżając Polskę do państwa fundamentalistycznego.

Bo nie ulega wątpliwościom, że Wielka Polska Katolicka jest marzeniem smutnych chłopców zrzeszonych wokół środowiska Konfederacji. A Polska w ich wizji, jest Polską wąską, nieakceptującą mniejszości i ich praw, bo jakby to powiedzieli – nie daj Bóg! – zagroziliby przywilejom tradycyjnego modelu społeczeństwa. W jaki sposób? Tu już racjonalna i życiowa (bo w akademickich dyskusjach już byłoby łatwiej) odpowiedź nie jest taka prosta, więc najlepiej pójść na skróty i odwołać się do moralności chrześcijańskiej, co ponoć ma kończyć temat „zmasakrowaniem lewaka”.

Natomiast przyznać trzeba, że prawica w swym dążeniu do celu jest niezwykle wytrwała i skuteczna, bo mimo swej bezczelności, z roku na rok przesuwa się do przodu i to ona narzuca obecnie kierunek wspomnianego wcześniej sporu światopoglądowego. I oczywiste jest, że świętując co jakiś czas drobne sukcesy – nie zaprzestanie swej działalności dlatego, że ja czy ktokolwiek inny napisze o niej kilka gorzkich słów. I tu muszę poczynić kolejną przykrą dla siebie autorefleksję, bo o ile jeszcze całkiem niedawno wierzyłem, że można z prawicą ścierać się w sposób umiarkowany, to dziś już nie jestem tego taki pewien. Trudno z umiarkowania uczynić oręż w walce, gdy na froncie rozłożyła się prymitywna pogarda dla odmienności i potężna siła fake-newsów, która doprowadziła choćby do zwycięstwa Trumpa czy Brexitu.

Jednak wyrazistość poglądów i mocne słowa, nie muszą oznaczać gry na zasadach narzuconych przez fundamentalistów. Ich poglądy muszą natrafić na ścianę, od której się odbiją, bo środki, którymi chcą je realizować, są sprzeczne nawet z moralnością, do której się z umiłowaniem odwołują. A ścianą tą powinno być dobrze zorganizowane lewicowe środowisko, które zdecydowanie potrzebuje większej przestrzeni do prezentacji swej wizji. Bo choć pojawiają się oddolne inicjatywy, to wymagają one wsparcia czołowych lewicowych polityków, którymi dziś bez wątpienia są posłanki i posłowie Lewicy. Potrzebne jest wsparcie merytoryczne i finansowe – bo bez tych oddolnych inicjatyw Lewica nie będzie w stanie skutecznie odpowiedzieć na prawicową narrację. Nie potrzeba tu godzin analiz i kalkulacji – a umożliwienia rozwoju inicjatyw gromadzących i młodszych, i starszych sympatyków lewicowej myśli. Zdobyta popularność zobowiązuje, bo spoglądać trzeba dalej niż na odległość kilku lat.

Organizując się w stowarzyszeniach i fundacjach, tworząc i popularyzując media (internetowe i tradycyjne, bo czy nie byłoby miło wypić poranną kawę przy lekturze wpływowego lewicowego czasopisma?), wykorzystując energię i zapał młodych oraz doświadczenie i wiedzę starszych, wydając publikacje i prowadząc audycje radiowe – jesteśmy w stanie sprzeciwić się prawicowej agresji słownej i instytucjonalnej. Ale przede wszystkim trzeba zacząć działać wspólnie, konkretnie i na przekór tym, którzy powiedzą, że na takie działanie już za późno.