Poznań: atak z nożem za trzymanie się za ręce. Rozmowa i komentarz

Zdjęcie splecionych dłoni dwóch osób. W tle jest flaga LGBT+ oraz ich nogi.
Zdjęcie: pexels.com

Poznań to jedno z najbardziej przyjaznych osobom LGBT+ miejsc w Polsce, jak nie najbardziej przyjazne. Nasza queerowa stolica. Niestety, po serii pobić latem znów mamy dowód, że mowa nienawiści w mediach bezpośrednio skutkuje agresją werbalną i fizyczną także w tym mieście. 21 grudnia wieczorem doszło do gróźb i ataku z nożem na jednopłciową parę. Na szczęście nic się nie stało dzięki szybkiej reakcji ochrony dworca, ale ta sytuacja jest jak kubeł zimnej wody dla wielu osób z Poznania.

Zaatakowane osoby to Kacper Nowicki, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Poznania, oraz jego partner Mikołaj Włodarczyk. Być może znacie już sytuację z tweetów samego Kacpra oraz jego znajomej, Zuzy.

Miałam przyjemność porozmawiać z Kacprem oraz Mikołajem i usłyszeć o wydarzeniach z pierwszej ręki. Poniżej przedstawiam Wam zapis naszej rozmowy.

Karolina Stachowiak: Czy możecie opowiedzieć, co się dokładnie stało i jak się zaczęło?

Kacper Nowicki: 21 grudnia wieczorem byliśmy na spacerze i wracaliśmy do domu przez dworzec. Wychodziliśmy przez Dworzec Zachodni, żeby skrócić sobie drogę do domu i przy samym wejściu do dworca, pomiędzy jednymi a drugimi drzwiami, jeden facet się za nami obrócił i zaczął krzyczeć “p***ły, l**by, ku**y, j***ć was”. Zatrzymałem się na chwilę w odległości mniej więcej pięciu metrów od niego, żeby mu się przyjrzeć. Na w razie czego, żeby wiedzieć, jak wygląda. Jak zobaczył, że się zatrzymałem zamiast pójść sobie, to ruszył na mnie, wyszedł z budynku dworca.

Po chwili powiedział “za**bię was”. Wyciągnął jakiś multi-tool, w którym był nożyk. Chciał na nas ruszyć, ale po chwili wyleciała przed budynek ochrona dworca. Ochroniarze go oddzielili od nas, nie widzieli wtedy, że ma nóż. Dowiedzieli się o tym od nas, jak on już odszedł, ponieważ ja wtedy od razu dzwoniłem na 112. Więc wtedy tylko go odcięli i powiedzieli, żeby się zamknął i odczepił. On odszedł na chwilę do budynku dworca, po czym wrócił, jeszcze trochę pobluzgał, a następnie już odszedł na dobre. Gdy tylko powiedzieliśmy ochronie dworca, że miał nóż, to panowie natychmiast za nim poszli do tunelu pod torami. Ja czekałem na policję. Ochroniarze wrócili, powiedzieli, że nikogo nie ma i że szkoda, że wcześniej im tego nie powiedzieliśmy, to by go skuli.

Zadzwoniłem od razu na policję, jak on jeszcze był przy nas, natomiast policja przyjechała dokładnie – sprawdziłem sobie to – po 32 minutach od telefonu na 112. To było 25 minut od momentu, gdy dostałem informację, że na komendzie na Chłapowskiego została przekazana informacja. Ta komenda jest około 900 metrów od dworca, a nie w odległości, którą pokonuje się w 25 minut. Przyjechało dwóch panów w nieoznakowanym radiowozie, wysiedli, zadali nam kilka pytań o tym, co się stało, poprosili o dokument i telefon kontaktowy – ja byłem zgłaszającym. W zasadzie na tym się skończyło.

Powiedzieli, że w razie czego będą dzwonić, nie sporządzili przy mnie żadnej notatki. Nie powiedzieli mi, że mogę to zgłosić na policję, tylko potem Rzecznik wielkopolskiej policji powiedział, że mi to powiedzieli. Mam interwencję nagraną, nic takiego nie padło. Policjanci stwierdzili, że nas już nie potrzebują, bo skończyli czynności. Poszliśmy więc do domu. Wszystko, co się działo, opisywaliśmy na mediach społecznościowych. Zaraz po rozmowie z tobą idziemy zgłosić to na Chłapowskiego, jesteśmy po konsultacji z prawnikiem.

Karolina Stachowiak: Brzmi, jakby ta ochrona dworca rzeczywiście chciała wam pomóc, świetna reakcja z ich strony. Czy zaoferowali na przykład nagranie z monitoringu?

Kacper Nowicki: Tak! Jak policja przyjechała, to od razu zapytała ochronę, co z monitoringiem. Ochrona powiedziała, że możemy zaraz iść sprawdzić. Tam była o tyle dobra sytuacja, że tam są światła skierowane z dołu, z ziemi, bo ten dworzec jest odremontowany, więc o godzinie 22 było jasno. Co więcej, tam są kolorowe kamery. Powiedzieli to nam ochroniarze przy policji. Są kolorowe kamery i jest światło, a facet wbiegł do dworca, więc wszystkie kamery, które są na dworcu, musiały go złapać. Na peronach też jest monitoring.

Karolina Stachowiak: To bardzo dobrze, nie spodziewałam się, że aż tak dobrze ochrona dworca zareaguje.

Kacper Nowicki: Też się nie spodziewaliśmy, my ich mijaliśmy dosłownie pięć sekund wcześniej, przechodziliśmy przez halę i oni nas widzieli. Zawsze sobie tam chodzą. Ale że tak sprawnie zareagują, to się nie spodziewaliśmy.

Karolina Stachowiak: A jak dzwoniłeś na policję, to im powiedziałeś, że to była sytuacja z nożem?

Kacper Nowicki: Tak, tak. Przekazałem to wszystko i nawet zacytowałem epitety, jakimi nas nazwał i powiedziałem, że szedłem z partnerem pod rękę. Powiedziałem, że napastnik wyjął narzędzie ostre, najprawdopodobniej nóż. Pani, która odebrała telefon, mnie spytała, jaki to był nóż, czy jakaś katana, czy inna broń, stwierdziłem, że mały nóż, ale nie jestem pewien. Potem dopiero zdałem sobie sprawę, że faktycznie to był nóż, bo jeszcze potem go widziałem przez chwilę. Pani wszystko przekazała, ale jak mówiłem, czekaliśmy jeszcze pół godziny.

Karolina Stachowiak: Wiesz zapewne, że Poznań uchodzi za miasto bardziej queerowe i przyjazne osobom LGBT+, niż reszta Polski. Czy to pierwsza taka sytuacja, jaka wam się zdarzyła?

Kacper Nowicki: Bardzo symptomatyczne jest to, że żyję w Poznaniu całe życie i nigdy takie rzeczy mi się nie przytrafiały, a dzień przed tą akcją jechaliśmy z Mikołajem tramwajem na wernisaż sztuki i facet zjechał mnie w tramwaju. Był to pewnie imigrant, miał mocno rosyjski akcent. Darł się na cały tramwaj “jebani p***raści” i w ogóle, nawet splunął na nas z odległości, mówił do pasażerów. I to się przytrafiło dzień po dniu, więc to było dosyć symptomatyczne. Nie zdarzyło się nic więcej. Drugie zdarzenie było przy dworcu, ten facet miał plecak, więc mam wątpliwości, czy to był ktoś stąd. Poznań jest świetnym miastem pod tym kątem, o czym świadczy, że mamy pomoc prawną od Grupy Stonewall.

Karolina Stachowiak: Tak, słyszałam, że od razu ją wam zaoferowano.

Kacper Nowicki: Tak, i o to chodziło. Czujemy się tu o wiele bezpieczniej, niż gdybyśmy byli w innym mieście.

Karolina Stachowiak: Mam nadzieję, że Poznań będzie nadal takim miastem. Rozumiem, że nadal czujecie się bezpiecznie w Poznaniu, pomimo tego, co się wydarzyło?

Mikołaj Włodarczyk: Mimo wszystko, zostało to zachwiane przez tę sytuację. Ja nie jestem z Poznania, mnie się częściej zdarzały takie sytuacje, bo jestem z mniejszego miasta w Wielkopolsce. A w Poznaniu po raz pierwszy spotyka mnie taka sytuacja, tak poważna i zagrażająca mojemu bezpieczeństwu. Odpowiadając na to pytanie, trochę zostało zachwiane nasze poczucie bezpieczeństwa. Czujemy się w porządku, ale jeszcze są z nami te emocje.

Kacper Nowicki: Zdawałem sobie sprawę, gdzie ja żyję, i jeśli jednego dnia ktoś cię opluwa w tramwaju, a wcześniej słyszysz, jak ktoś cię wyzywa w telewizji od pedofili, to zgodnie z piramidą Allporta spodziewasz się, że za tydzień, miesiąc, rok, ktoś cię na ulicy uderzy, zakrzyczy, wbije kosę w żebra. Ja się tego trochę spodziewałem. “Afiszuję się z tym” moimi bluzami, skarpetkami, mam długie włosy.

Karolina Stachowiak: Mam ogólnie takie same odczucia, bo też mieszkam w Poznaniu. Dziękuję Wam za rozmowę i chęć podzielenia się tym, co się stało.

Kacper Nowicki, Mikołaj Włodarczyk: Również dziękujemy, miłego dnia.

Jak zapowiadał, Kacper poszedł zgłosić zdarzenie i opisał to na Twitterze:

Obaj otrzymali ogrom wsparcia od licznych urzędników i radnych Rady Miasta Poznania na social mediach. Szybko zareagowały także poznańskie media.

Posłowie i posłanki także wspierają parę, na Twitterze znajdziemy wsparcie od posła Śmiszka i posłanki Ueberhan, a w Gazecie Wyborczej wypowiadała się europosłanka Sylwia Spurek. I oczywiście – o czym była mowa w rozmowie – otrzymali pomoc prawną od Grupy Stonewall. Jedna z najbardziej zaangażowanych posłanek, Katarzyna Ueberhan, zapewniła o gotowości do pomocy i komentuje dla nas sytuację:

To niestety kolejny w ciągu ostatnich miesięcy przypadek napaści na tle homofobicznym w naszym mieście. W mieście, które my, mieszkańcy i mieszkanki, lubimy uważać za jedno z najbardziej tolerancyjnych w naszym – coraz jawniej – homofobicznym kraju. Na początku mnie to zaskakiwało, ale czy można się dziwić? W kraju, w którym uczłowiecza się zarodki a odczłowiecza grupę osób, sprowadzając ją do nieistniejącej ideologii. Gdzie ze szczytów władzy słyszymy homofobiczne wypowiedzi i przyzwolenie na nienawiść oraz nietolerancję? Czy można coś z tym zrobić?

Na początek, nie możemy pozostawać obojętnymi na zło. Przede wszystkim jednak musimy wreszcie wprowadzić w polskich szkołach edukację antydyskryminacyjną i zmienić prawo tak, aby przestępstwa z nienawiści motywowane homofobią były ściganie. Tak długo jak tego nie zrobimy, tak długo nic się nie zmieni i nie będziemy mogły i mogli czuć się bezpiecznie we własnym kraju.

Z jednej strony, wcale mnie i rozmówców czy komentującej posłanki nie dziwi to, co się stało. Zgodnie z piramidą Allporta, najpierw jest mowa nienawiści, potem unikanie, dyskryminacja, przemoc i na końcu eksterminacja. Kto nie wierzy, niech przeczyta ten artykuł jeszcze raz i zastanowi się, co się dzieje w Polsce.

Z drugiej strony, brak zdziwienia nie oznacza zgody. Nie możemy spokojnie funkcjonować w kraju, gdzie trzymanie ukochanej osoby za rękę jest uznawane za powód do ataku z nożem, albo jakiegokolwiek innego ataku. Nie wolno nam urządzić się w tej rzeczywistości. Od służb musimy wymagać reakcji równie sprawnej, co poznańskiej ochrony dworca, a od siebie solidarności.

Zgłaszajmy podobne sytuacje do posłanek, na policję, do lokalnych organizacji działających na rzecz praw osób LGBT+. Głośno sprzeciwiajmy się odczłowieczaniu, gdy je widzimy i słyszymy. Pewne rzeczy w polityce i poza nią podlegają debacie, ale na pewno nie nienawiść ze względu na zwykłe cechy danej osoby, z którymi się urodziła. Miejsce takiej nienawiści jest na śmietniku historii.