Prezydent Biden – jakie perspektywy dla Polski? (OPINIA)

Joe Biden z lewą pięścią uniesioną do góry, w tle flaga USA

No i stało się. Kandydat Demokratów, 77-letni Joe Biden poprzez sobotnie zwycięstwo w Pensylwanii uzyskał kolejne głosy elektorskie i zebrał ich tyle, że może już rozplanowywać skład swojej przyszłej administracji. Wiemy już więc, kto przez najbliższe lata będzie lokatorem Białego Domu. A jak będzie wyglądała polityka nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wobec Europy, w tym Polski?

Sprzątanie po Trumpie
Nie ulega wątpliwościom, że Joe Biden ma zupełnie odmienną koncepcję polityki zagranicznej od tej, którą przez ostatnie lata fundował Ameryce Donald Trump. Były już prezydent wypowiedział porozumienie paryskie, porozumienie nuklearne z Iranem czy wypowiedział wojnę handlową Chinom. W swoich działaniach głównie górowały emocjonalne pobudki, aniżeli strategiczne myślenie przywódcy jednego z największych mocarstw na świecie. Oprócz tego próbował ocieplać relacje z czołowymi antydemokratycznymi przywódcami krajów, jak choćby z prezydentem Turcji, Recepem Erdoganem czy północnokoreańskim dyktatorem, Kim Dzong Unem. Trump opierał swoją politykę zagraniczną głównie na izolacjonistycznym podejściu do Europy. Teraz, gdy Joe Biden został prezydentem, można się zastanawiać, jak będą wyglądały stosunki Ameryka-reszta świata. Bidenowi w sprawach zagranicznych nie brak doświadczenia, wszak przez lata był szefem senackiej komisji ds. zagranicznych, był jednym z architektów polityki zagranicznej Baracka Obamy jako wiceprezydent w jego administracji.
Polska a Biden
Trudno jednoznacznie określić jeden scenariusz polityki Joe Bidena i jego przyszłej administracji wobec Polski. Z pewnością relacji tych nie ociepli na starcie fakt, że czołowi politycy partii rządzącej w trakcie wyborów w USA często i gęsto pokazywali swoje wsparcie dla Donalda Trumpa, jedna z europosłanek PiS posunęła się do użycia słów Józefa Stalina w kontekście procesu liczenia głosów w Stanach. Rządowa telewizja również będzie musiała zrewidować swoje podejście do prezydenta kraju, który za kadencji Trumpa był przez nią określany jako największy przyjaciel Polski.
Skupmy się jednak na podejściu USA do Polski. Trudno sobie wyobrazić by Joe Biden anulował decyzje dotyczące amerykańskich wojsk w Polsce. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że nowy prezydent będzie chciał pokazać, że ani Polska ani Stany nie stracą na zmianie lokatora Białego Domu. Nie oznacza to jednak, że Joe Biden będzie stawiał nas na pierwszym miejscu. Biden będzie chciał wzmocnić relacje z czołowymi mocarstwami Zachodu, przywrócić swój kraj do paryskiego porozumienia klimatycznego. Będzie stawiał głównie na kraje, z którymi Polska ostatnimi czasy dobrych relacji nie ma. Może to więc nas zepchnąć do drugiego rzędu partnerów Ameryki.
Kolejnym czynnikiem, potencjalnie osłabiającym Polskę w oczach Bidena jest jego postrzeganie rządów prawa, z którymi w Polsce jest poważny problem. Biden podkreślał również stosunek do społeczności LGBT+, która w Polsce jest obiektem nagonki ze strony najważniejszych polskich polityków. Jeżeli w tych sprawach nie dojdzie do jakiegoś pozytywnego ruchu ze strony Polski, to może być ciężko o prawdziwie przyjacieskie relacje naszego kraju z amerykańskim mocarstwem, które prezentuje zgoła odmienne podejście zarówno wobec społeczności osób nieheteroseksualnych, jak i praworządności.
Przyznam, że nigdy nie byłem wielkim entuzjastą Joe Bidena. Podczas śledzenia prawyborów w Partii Demokratycznej gorąco wierzyłem w sukces Berniego Sandersa, reprezentanta lewicowego, socjalistycznego i progresywnego skrzydła tego ugrupowania. Sam Sanders wymieniany jest jako kandydat na członka przyszłej administracji Bidena. Jeśli tak się stanie, mam wielką nadzieję, iż „przypilnuje” swojego pryncypała w kwestiach, które wielokrotnie podnosił, jak choćby kwestia dostępu do ochrony zdrowia, gruntowna reforma policji czy systemu podatkowego. Parafrazując przysłowie – po owocach pracy Bidena go poznamy.