Przyczyna śmierci: toksyczna męskość

Mężczyzna w czarnym stroju nurka siedzi na plaży w płytkiej wodzie, zadumany.
Zdjęcie: Pixabay

Szykując się do poruszenia tematu toksycznej męskości w Polsce, zacząłem przeglądać różne strony tematyczne, rozważać różne metody zobrazowania czym jest i czym się ona kończy. W swoich poszukiwaniach trafiłem m.in. na stronę policji, gdzie widnieją zestawienia… samobójstw, podzielone wedle grupy wiekowej, miejsca, dnia tygodnia oraz (co istotne dla tego tekstu) płci. Co ma wspólnego policyjna tabelka dotycząca samobójstw z toksyczną męskością? Przeczytajcie!

 Z tabeli za lata 2017-2019 można się dowiedzieć między innymi, że w mojej rodzinnej Łodzi w 2019 z własnej ręki zginęło 345 osób. 15 z nich w grupie wiekowej 19-24, tak jak ja. Najwięcej – aż 48 – było między 45, a 49 rokiem życia. To też niechlubny rekord Polski jeśli chodzi o tę grupę wiekową. To na co chciałbym szczególnie zwrócić uwagę jednak to inna z tych tabeli, dotycząca stanu cywilnego, wykształcenia, pracy i płci – wynika z niej, że z 345 osób zmarłych śmiercią samobójczą w Łodzi, 302 to mężczyźni. W przybliżeniu – 87,5%. To kolosalna dysproporcja!

Dalej – w 2019 polscy mężczyźni zabijali się ponad 7 razy częściej niż kobiety, co stanowiło 4 najgorszy wynik w Unii Europejskiej. Na 100 tysięcy z własnej ręki ginęło w minionym roku średnio 23,9 mężczyzn. Tymczasem (również na 100 tysięcy) ginęło 3,4 kobiet – nawiasem mówiąc, jest to jeden z najbardziej pozytywnych wyników w Unii Europejskiej za rok 2019.

Dlaczego mężczyźni zabijają się w Polsce o tyle częściej niż kobiety? Taka różnica nie może brać się znikąd. Jak w rozmowie z Noizz.pl powiedział profesor Brunon Hołyst, członek Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego: „Mężczyźni w Polsce są wciąż o wiele bardziej zaangażowani zawodowo, mają wewnętrzne poczucie, że muszą zarobić na utrzymanie rodziny. Przy okazji nie zwracają wielkiej uwagi na swoje zdrowie, szczególnie psychiczne. Twierdzą, że jakoś się to ułoży”.

I tu dochodzimy do sedna problemu. Drodzy panowie, ile razy w życiu słyszeliście od innych, że „trzeba być twardym”? Ile razy, w żartach czy całkiem serio, spotykacie się ze społecznym wymaganiem utrzymywania domu i rodziny? O karierze, którą trzeba budować za wszelką cenę?  Ile razy słyszeliście, że leczenie się(zwykłe, bo leczenie psychiatryczne to praktycznie tabu) jest niepotrzebne, jest dla słabych? To właśnie tzw. toksyczna męskość!

Toksyczna męskość to termin, który znajduje swoje zastosowanie zarówno w nauce, jak i kolokwialnie – z niewielkimi różnicami. W powszechnym rozumieniu to zespół cech „męskich” w nadmiernym natężeniu. Rozwój tych cech u jednostek ma być efektem presji społeczno-kulturowych wymagań, rozumianych w określony sposób. To taka presja na bycie „prawdziwym facetem” (kimkolwiek on jest).

Nacisk na to, że mężczyzna ma być obrońcą, zdobywcą, ma być silny, zarabiać na dom i rodzinę, mieć bogate życie seksualne, ubierać się w określony sposób… Lista wymagań zdaje się nie mieć końca – i to właśnie pułapka! Ona nie ma końca! Dla ludzi, którzy stawiają przed innymi (a często też samymi sobą) takie wymagania, zawsze możesz być „bardziej męski”, robić więcej. Lista wymagań nigdy nie zostanie spełniona. Wzorcami osobowymi są często postaci fikcyjne, co czyni osiągnięcie ideałów nierealnym.

Stąd właśnie znaczna część samobójstw, jak i innych problemów – alkoholizmu, depresji, przemocy w rodzinie… Stąd, że ktoś próbuje coś udowodnić sobie i innym, bo czuje się niedowartościowany przez ten swoisty system wartości, wpajany większości mężczyzn w naszej kulturze od pokoleń. 

Chciałbym, żebyśmy zdali sobie sprawę z pewnych rzeczy – nie musimy być tacy, jak chcą inni, narzucający nam to, jakimi facetami mamy być.  Jeśli czujesz się dobrze z brodą drwala, chodząc w garniturach, ale lubisz balet i oglądasz tylko komedie romantyczne – to ok. Jeśli podobają Ci się kocie uszy i nosisz make up – to ok. Jeśli marzy Ci się wielka miłość, nie tylko seks – to ok. Jeśli lubisz tanie piwa i piłkę nożną – to ok. Jeśli jesteś domatorem i chcesz zajmować się dziećmi – to ok. Jeśli rozczulają Cię słodkie kotki – to ok. Wszystko, co czyni Cię zadowolonym z życia i nie krzywdzi innych, jest ok! Nie dawajmy sobą manipulować i narzucać, jakimi mężczyznami chcemy być. Bądźmy sobą.

P.S. Polecam film Jakuba Dębskiego (Dem3000) na Youtube – to pierwszy link w bibliografii. Mówi o tym skąd toksyczna męskość się wzięła oraz kto benefituje na toksycznej męskości w ciekawy i przystępny sposób!

BIBLIOGRAFIA:

https://www.youtube.com/watch?v=pzVuziR2DS4 – warte obejrzenia

https://www.medicalnewstoday.com/articles/toxic-masculinity#what-it-is

https://noizz.pl/not-just-a-mood/raport-who-polscy-mezczyzni-w-czolowce-samobojstw-w-europie/nrdf05r 

https://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/zamachy-samobojcze/63803,Zamachy-samobojcze-od-2017-roku.html