Uczucia pod ochroną? Nie wszystkie.

Dziewczyna, niebieskie włosy, tęczowe okulary, obroża z świekami na szyi, smutna. W tle mur z jasnych cegieł.
Zdjęcie: Sharon McCutcheon

Pojawienie się tęczowych flag na różnych polskich pomnikach doprowadziło w ostatnim czasie do dyskusji o tym, gdzie leży granica pomiędzy ochroną uczuć religijnych a wolnością do ekspresji własnych przekonań. Spór ten nie jest w żadnym wypadku czymś nowym w debacie publicznej. Temat powraca za każdym razem, gdy dochodzi do konieczności ograniczeń ludzkiej wolności. Problem wydaje się być jednak rozstrzygany na gruncie aksjologicznym, gdy dyskutanci starają się zdecydować, co jest większą wartością – uczucia religijne czy wolność ekspresji.

Odnoszę wrażenie, że dyskusja rzadziej dotyka kwestii tego, czym uczucia religijne są i – co będzie dla mnie w tym tekście kluczowe – czemu to właśnie te stany emocjonalne podlegają szczególnej ochronie prawnej. 

Artykuł 196 Kodeksu karnego mówi o obrazie uczuć religijnych, która to obraza jest wynikiem publicznego znieważenia obiektu czci religijnej lub miejsca, w którym dokonuje się obrzędów religijnych. Druga część tego artykułu jest stosunkowo prosta do zobrazowania. Mamy jakąś osobę, która w miejscu publicznym bierze do ręki obiekt czci religijnej i go znieważa (kwestię tego, co można uznać za znieważenie, zostawmy na boku). Obiekt został znieważony, ale co z tą obrazą uczuć religijnych? Co się w tym momencie dzieje z osobami, które przyglądają się temu znieważeniu? 

Wyjaśnienie tej kwestii jest bardzo istotne. O ile akt znieważenia możemy analizować na poziomie behawioralnym (ktoś fizycznie znieważa jakiś obiekt), to uczucia (w tym uczucia religijne) nie są bezpośrednio obserwowalne. Odczuwane przez ludzi emocje i uczucia są niematerialne, całkowicie subiektywne, nie da się ich zobaczyć, dotknąć czy zmierzyć linijką. Wynikają one z szeregu procesów zachodzących na poziomie mózgu. Uczucia religijne są zatem tym, co ludzie subiektywnie odczuwają, obcując z obiektem czci religijnej czy biorąc udział w obrzędzie religijnym. Na tej samej zasadzie moglibyśmy wyróżnić analogiczne rodzaje uczuć. Uczucia patriotyczne mogłyby się na przykład odnosić do afektu powstającego, gdy człowiek bierze udział w wyborach parlamentarnych lub przechodzi obok pomnika bohaterów Westerplatte. Z kolei uczucia obywatelskie powstawałyby w wyniku brania udziału w ulicznych demonstracjach czy akcjach charytatywnych. Podobne propozycje można mnożyć w nieskończoność.

Artykuł 196 Kodeksu karnego chroni nie same obiekty czci religijnej, ale uczucia, które ludzie wobec tych obiektów żywią. Ściga się osoby, które dokonują spalenia Biblii albo wieszają tęczową flagę na figurze Chrystusa nie za materialne zniszczenia bądź znieważenia, ale za to, że czyny te obrażają uczucia religijne osób wierzących. To stawia uczucia religijne ponad innymi emocjami, które ludzie odczuwają wobec różnych symboli.

Odczucia patriotyczne nie podlegają podobnej ochronie. Zniszczenie lub znieważenie godła bądź flagi podlega karze do roku pozbawienia wolności (Art. 137 kk). Ustawodawca mówi, że tych symboli nie wolno niszczyć i nie wchodzi w rozważania, czy niszczenie flagi lub godła obraża czyjeś uczucia patriotyczne albo obywatelskie. Podobne rozwiązanie prawne chroni pomniki i inne obiekty upamiętniające wydarzenia historyczne. Artykuł 261 kk zabrania znieważenia tego typu obiektów, a nie uczuć, które obywatele wobec nich żywią. 

Konstytucja RP zapewnia obywatelom wolność sumienia i wyznania. Trudno jednak wyjaśnić, dlaczego realizacja tego postanowienia Konstytucji odnosi się do sfery afektywnej, a nie materialnej. Z perspektywy psychologicznej nie ma większej różnicy pomiędzy uczuciami wobec pomnika religijnego a uczuciami wobec pomnika świeckiego. Jeżeli dany symbol jest dla jakiejś grupy społecznej wyjątkowo ważny, to znieważenie tego symbolu budzi negatywne emocje tej grupy. Obraza ważnego symbolu budzi zrozumiałe oburzenie, ale oburzenie to jest tak samo uprawomocnione, gdy obrażane są uczucia względem symbolu równości, symbolu narodowego, symbolu religijnego czy symbolu przyrody. Państwo może zapewnić ochronę wszystkich emocji wzbudzanych przez symbole i ścigać każdego, kto te uczucia obraża (życzę powodzenia) albo pozostać przy ochronie przed znieważeniem i niszczeniem samych symboli. 

Obecna sytuacja jest kuriozalna. Ściga się aktywistki LGBT+ za obrazę uczuć katolików, która to obraza została wywołana zawieszeniem tęczowej flagi na figurze Chrystusa. Z drugiej strony uczucia osób LGBT+, które mogą zostać obrażone, gdy tęczowa flaga (ważny dla nich symbol) jest palona lub zestawiana ze swastyką, nie są chronione. Podobnie nie ściga się kibiców na stadionach, którzy bazgrząc na polskich flagach, mogą obrażać uczucia patriotyczne lub narodowe wielu Polek i Polaków.

W dyskusji pojawia się argument, że ten przepis ma chronić osoby wierzące, a “osoby, które nie wyznają żadnej religii, nie odczuwają emocji związanych z obrazą przedmiotów czci lub miejsc kultu, ponieważ żadne takie przedmioty czy miejsca nie są dla nich ważne”. (Budyk-Kulik, 2014, s. 100). Rzecz w tym, że osoby, które nie wyznają żadnej religii, mogą mieć inne ważne dla siebie przedmioty lub miejsca, które budzą ich uczucia i te uczucia nie są już prawnie chronione. 

Oczywiście nie sugeruję tutaj, że osoby wierzące nie zasługują na ochronę prawną. Konstytucja gwarantuje przecież wolność wyznania oraz mówi o “bezstronności [państwa] w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (Art. 25 Konstytucji RP). Przekonania religijne i światopoglądowe należy jednak odróżnić od uczuć względem symboli religijnych. Przekonania są strukturami wiedzy na temat doktryny religijnej, a nie emocjonalnym ustosunkowaniem się do tej doktryny. Przekonania dotyczą tego, w co się wierzy, a nie jak żarliwie się to robi i jak się reaguje na znieważenie świętych (we własnym odczuciu) obiektów. Konstytucja zatem mówi o poziomie behawioralnym (wolność uzewnętrzniania religii i uprawiania kultu) i poziomie poznawczym (bezstronność w kwestii przekonań). Kwestia sfery afektywnej nie jest podejmowana, a słowo “uczucia” w Konstytucji nie pada. 

Ta sama Konstytucja gwarantuje obywatelom równe traktowanie. Osoby wierzące mogą oczywiście posiadać uczucia względem obiektów czci religijnej, ale w podobnie emocjonalny sposób można się odnosić do obiektów historycznych, pomników przyrody czy wielu innych przedmiotów lub symboli. Jakiś rodzaj uczuć względem symboli niereligijnych jest przecież manifestowany w czasie każdego świeckiego zgromadzenia publicznego. Świadectwem tego może być Marsz Niepodległości, obchody podpisania Porozumień Sierpniowych czy Parada Równości. Te wydarzenia posługują się pewnymi symbolami, które w uczestnikach wzbudzają wiele różnych emocji. Nie ma żadnych podstaw do tego, żeby uznać, że uczucia względem symboli religijnych należą do wyjątkowej klasy uczuć, które byłyby ważniejsze od uczuć względem symboli narodowych, równościowych lub jakichkolwiek innych. Jeżeli mimo to państwo wchodzi w rolę recenzenta uczuć i decyduje, które uczucia wymagają większej, a które mniejszej ochrony, to istnieją przesłanki do stwierdzenia, że obywatele nie są traktowani w sposób równy wobec prawa. Obecna sytuacja w Polsce daje nawet podstawy do obaw, że taki przepis może być traktowany instrumentalnie, jako bat na konkretne grupy społeczne. 

Przepis ten jest również niezwykle trudny do wyegzekwowania. Bardzo łatwo można powiedzieć, że jakiś czyn obraził czyjeś uczucia religijne, ale co to w rzeczywistości znaczy? Wywołał smutek? Złość? Obrzydzenie? Takie same emocje mogą w nas wzbudzić przechodnie na ulicy czy członkowie naszych rodzin. Jak długo te uczucia były trwały? Przez pięć minut, podczas oglądania wiadomości w telewizji, czy przez tydzień lub miesiąc? Jak silne były? Czy skrzywienie się na widok tęczowej flagi na pomniku Chrystusa mieści się już w definicji obrażonych uczuć? Gdybyśmy chcieli każdorazowo zweryfikować faktyczną obrazę uczuć, to zamiast policjantów będziemy wkrótce potrzebować na komendach dziesiątek psychologów badających funkcjonowanie emocjonalne potencjalnych poszkodowanych. 

Na ulicach mijamy mnóstwo ludzi, jesteśmy bombardowani setkami wiadomości z kraju i świata. To naturalne, że reagujemy na te wszystkie bodźce różnorodnymi emocjami. Zamiast wybierać, które uczucia są godne prawnej ochrony, może spróbujmy nauczyć Polki i Polaków, jak sobie ze swoimi negatywnymi emocjami radzić? Byłby to ciekawy sposób na optymalizację pracy policji i sądów, które mogłyby się zająć pilniejszymi sprawami.

Tych spraw policja ma na głowie wiele. W ostatnich dniach policjanci zajmowali się w dużej mierze sprawdzaniem, czy tęczowe flagi mogły znieważyć pomniki m.in. Adama Mickiewicza, Bolesława Prusa i smoka wawelskiego. Gdybyśmy chcieli zastosować się do konstytucyjnej zasady równości wobec prawa, to czeka nas długie badanie, czy te czyny nie obraziły literackich bądź smoczych uczuć. Patrząc na liczbę znajdujących się w Polsce pomników pisarzy, polityków, filozofów czy nawet pomników przyrody, z których wszystkie mogą kiedyś zostać znieważone, wydaje mi się, że albo będziemy musieli uczucia zostawić psychologom, albo będziemy potrzebować pilnego naboru do służb mundurowych.