W antrejce na ryczce stały pyry w tytce

Granatowe tło i połączone logo Platformy Obywatelskiej (pomarańczowa obwódka Polski z uśmieszkiem) i Konfederacji (biały orzeł w otwartej, złotej koronie patrzący na wschód). Podpis: Konfederacja Obywatelska i niżej: żeby było tak jak było.

Nadszedł czas rozliczeń wszystkich poza Platformą Obywatelską, która – jak pokazują i komentarze osób ją popierających, i mniej lub bardziej działających w kampanii Rafała Trzaskowskiego – wciąż nie rozumie, że „elektorat” to autonomiczne jednostki, a nie worek ziemniaków.


Cholerna Lewica!

Na Twitterze jeszcze przed ciszą wyborczą pojawiały się komentarze, że zostało raptem parę-paręnaście godzin do obwiniania o wszystko Lewicy i jej nieposłusznego elektoratu. Co z tego, że osoby głosujące na Roberta Biedronia jeszcze niedawno były wyszydzanym „hehe dwa procent”?

Wina Biedronia tudzież wina Lewicy to śpiewka, której natężenie obserwuję od kampanii do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku. Wówczas to powstała Koalicja Europejska, która postawiła na konsolidację znacznej części sił opozycyjnych, byleby tylko pokonać PiS. Wiadro pomyj wylało się nie tylko na Wiosnę Biedronia, która śmiała mieć czelność pójść samodzielnie do tych wyborów, lecz także na Lewicę Razem.

Strategia z wyborów do PE zawiodła, co więc postanowiła zrobić Platforma? Ano powołać Koalicję Obywatelską, ponownie idąc w totalny anty-PiS! SLD, na czele z Włodzimierzem Czarzastym, tym razem jednak skonsolidowała swe siły z Wiosną i Razem, co zaowocowało powrotem lewicy do polskiego parlamentu i czterdziestoma dziewięcioma posłankami i posłami. I znowu było marudzenie, że Lewica rozbija jedność opozycji i że nie czas na rozdrabnianie się, kiedy trzeba pokonać PiS.

Tegoroczna kampania prezydencka to w retoryce opozycji totalnej była – cytując pewną uczestniczkę polskiej edycji „Hell’s Kitchen” – szczyt szczytów i dno dnów. Platforma Obywatelska et consortes dostali chyba wszystkie możliwe prezenty od losu i niezliczone momenty obłudy PiS-u. Udało się zmienić – tu z kolei parafrazując Pawonashiego, radomskiego tłumacza mang fanowskich – beznadziejną Kidawę-Błońską na nadziejnego Trzaskowskiego. Duda podkładał się co i raz, podobnie jego otoczenie. Nic, tylko brać.

Co prawda Platforma może i jakoś tykała te prezenciki patykiem, ale to było za mało. Lewica i wszyscy kandydaci opozycyjni winni się do stóp rzucić hegemonowi, złożywszy hołd lenny i wycofując kandydatury swych sztabów. Dostało się praktycznie wszystkim: i Kosiniakowi-Kamyszowi, i Biedroniowi, a nawet bezpartyjnemu Hołowni, który – co trzeba mu przyznać – zmobilizował wiele osób, które miały dość partyjnych przepychanek.

Totalna konsolidacja, wszystkie ręce na pokład, no bo w końcu jak się człowiek nie obróci, tak Duda z tyłu, nie? A teraz nawet i z przodu. Znowu.


Witamy na opozycji, Szymonie

Szymon Hołownia moim kandydatem nigdy nie był. Jest konserwatystą, ma w programie „przyjazny” rozdział Kościoła od państwa, w wielu ważnych dla mnie kwestiach mógłby łaskawie posłuchać, ale nic poza tym. Nie zmienia to jednak faktu, że to, co na Twitterze poczyniła Hanna Lis, woła o pomstę do nieba.

Parę słów pocieszenia dla samego Szymona Hołowni – u nas na opozycji zawsze tak, że nie wina największej partii w tym gronie, tylko tych mniejszych, co śmią śmieć i kandydować czy mieć odmienne zdanie lub wytykać pewne kwestie Platformie.

Nie znaczy to jednak, że takie lub podobne wiadomości od osób dość znanych i mających spore zasięgi należy ignorować. Wręcz przeciwnie; znowu będziemy tymi pożytecznymi idiotami Kaczyńskiego, ale należy wciąż wytykać takim hipokryzję.

Szanowna Hanno, mamy demokrację. Mamy pluralizm partii politycznych. Mamy prawo do swoich komitetów, kandydatów, do swoich poglądów, do głosowania zgodnie z sumieniem.

Zamiast podpalać nam komitety, zakładajcie własne.


Hołd lenny, czyli nihil novi sub Platforma

Dziwi mnie (choć powoli przestaje) fakt, że partia, która na ustach ma wartości takie jak demokracja, ma problem z… demokracją. Ma problem z tym, że ludzie na opozycji mogą mieć inną wizję polityki aniżeli ich. Wynik tego widać w sondażach – bardzo wiele osób zagłosowało na Trzaskowskiego nie z przekonania, lecz jako mniejsze zło. A najbardziej martwi to, że to mniejsze zło zadeklarowała większość głosujących na niego.

Jeśli to nie jest wystarczający dowód na to, że uciszanie innych partii, kandydatów i komitetów przynosi więcej szkody aniżeli pożytku, to ja nie mam bladego pojęcia, jaką lekcję musiałaby dostać Platforma Obywatelska, żeby ogarnąć, jak bardzo od czasów ich rządów zmieniła się Polska i przyjąć do wiadomości, że to także ich wina. Jak źle było, skoro wiele osób było gotowe zagłosować za takim cynikiem jak Duda, byleby tylko poprawić swój byt?

Kwestia konsolidacji tudzież uciszania nie kończy się na partiach opozycyjnych. Co i raz czytałam, że pewne kwestie trzeba schować, bo zniechęcimy mniej progresywnych wyborców. Trzeba coś poświęcić, żeby nie wygrał Duda. Na przykład… prawa człowieka.

Robię się monotematyczna, ale #TęczoweDisco pokazało, jak bardzo platformiana mentalność wciąż każe się bać tego samego biskupa, który odczłowiecza ludzi i kazać się schować do szafy odczłowieczanym. Paweł Rabiej, Magdalena Adamowicz, Tomasz Lis – plejada (ekhem) gwiazd oraz im podobni krzyczeli, że jakże to tak tańczyć w Boże Ciało?! Próbowali być świętszymi od papieża – bo nawet kodeks kanoniczny nie zakazuje zabaw w to święto – a wyszedł festiwal obłudy i słusznie osoby LGBT+ oraz sojusznicze były wzburzone.

Lista tematów, które trza było schować do szafy, jest dla mnie przytłaczająca: świeckie państwo, dostępność antykoncepcji i aborcji, związki partnerskie i równość małżeńska, dyskryminacja mniejszości. Trza było je schować tak bardzo, że kandydat KO do samego końca swej kampanii nie miał odwagi, by stanąć w obronie prześladowanych w Polsce osób LGBT+.


Możecie się tak nie obnosić z tym Bosakiem?

Z jakiegoś jednak powodu Rafał Trzaskowski poczuł się upoważniony, aby puszczać oczko do – czy jest na sali prawniczka lub prawnik? – faszystów. Przy tym próbował być jak Jean-Claude Van Damme, usiłując zrobić obłędny szpagat.

Nie popisał się także sztab Trzaskowskiego, w którego skład wchodził m.in. Sławomir Nitras, który ostatnimi czasy zasłynął między innymi próbą odegrania słynnej sceny z Titanica nad Czajką, gdy chwycił w pasie Sebastiana Kaletę lub słowami skierowanymi do rzeczniczki prasowej SLD dotyczących wspólnych rządów KO oraz Konfederacji.

Tutaj pozwolę sobie Was wprowadzić w pojęcia takie jak no-platform oraz paradoks tolerancji Karla Poppera. Znacie? No to świetnie. Nie znacie? Zaraz dowiecie się, o czym mowa.

Zapewne zdarzało się Wam spotkać z zarzutem pt. „dlaczego nie tolerujesz mojej nietolerancji?” i pojawiała się taka myśl, że w sumie to trochę sprzeczność. Tu z pomocą przychodzi austriacki filozof Karl Popper, który w 1945 roku opisał to zjawisko. Według Karla Poppera społeczeństwo, które ma nieograniczoną tolerancję, a więc toleruje także tych nietolerancyjnych, w pewnym momencie traci zdolność tolerowania poprzez zawłaszczenie przestrzeni przez tych nietolerancyjnych. Jeśli wpiszecie sobie hasło paradoks nietolerancji w wyszukiwarkę, zapewne wyskoczy Wam obrazek – co prawda anglojęzyczny – ale wyjaśniający to zjawisko na przykładzie Hitlera oraz nazizmu.

Strategia no-platform jest li pokłosiem tego, co zaproponował Karl Popper. Nie chcesz, żeby osoby o zgubnych dla społeczeństwa zapędach i poglądach miały miejsce do szerzenia swej propagandy? Nie dawaj go im! I to się tyczy między innymi zapraszania do mediów, lecz także – o zgrozo! – bronienia w ławach parlamentarnych.

Barbara Nowacka broni w Sejmie Konfederacji i żali się, że wyłącza się im mikrofon. Rafał Trzaskowski i Sławomir Nitras otwarcie wyciągają ręce ku Bosakowi. W TVN-ie kandydat Konfederacji staje się komentatorem bieżących wydarzeń.

Droga Platformo Obywatelska. You get what you fucking deserve.


Jak zostałam nowym Legierskim

Z tych czy innych powodów część osób głosujących na swoich kandydatów w I turze postanowiła albo zostać w domach, albo oddać głos nieważny, zakreślając obu kandydatów. Sama należę do grupy, która do samego końca czekała, aż Rafał Trzaskowski i jego sztab choć trochę postarają się o lewicową wyborczynię, lecz na próżno. A są dla mnie granice nieprzekraczalne. Taką jest podawanie ręki faszystom.

Kiedy po raz pierwszy wspomniałam o tym na Twitterze, usłyszałam pukanie w okno. Myślałam, że to znowu zaprzyjaźnione gołąbki proszą o wodę, więc otworzyłam, a tu wpadła mi do mieszkania rura z wozu asenizacyjnego i wypompowała jego zawartość.

Wielokrotnie czytałam o „geście Legierskiego”, czyli o poparciu dla Dudy w 2015 roku przez Krystiana Legierskiego, polskiego działacza LGBT+. Legierski swą decyzję motywował fałszywym sojusznictwem Platformy Obywatelskiej. I podobne intencje przypisywano i mnie, i innym osobom głosującym nieważnie lub nieidącym na II turę wyborów prezydenckich.

Przestańcie mieć pretensje do ludzi za to, że podjęli taką, a nie inną decyzję. Przestańcie ich opluwać i szantażować. Zamiast tego zastanówcie się, co skłoniło ich do takiej decyzji i miejcie pretensje do swojego kandydata oraz sztabu.


Klasizm, czyli środkowy palec zamiast ręki

Wiadro pomyj wylało się nie tylko na nieplatformianą opozycję czy na osoby głosujące nieważne lub rezygnujące z drugiej tury wyborów, lecz także na osoby głosujące na Andrzeja Dudę. Znowu, jak Polska długa, szeroka i zachmurzona, można usłyszeć i przeczytać, że znowu to ci cholerni emeryci, te wieśnioki, te masy przekupione socjalem wybrały nam prezydenta! Znowu zadecydowała ciemnota, niewykształceni, robole i budowlańcy.

To obrzydliwe i godne najwyższego potępienia. Zamiast przejąć się problemami tych, których wyśmiewacie, zamiast jeździć po tych wsiach, gminach i powiatach, zamiast wysłuchiwać, razem z tymi ludźmi szukać rozwiązań, starać się realnie pomóc – odrzucacie ich, obrażacie i wyśmiewacie.

Niektórym chyba nie przechodzi przez głowę, że ci sami ludzie mogą głosować na PiS z lęku, że ich status materialny spadnie z jako-tako z powrotem do złego. Zostali wykluczeni m.in. przez osiem lat rządów Platformy, która zwijała szkolnictwo, transport publiczny i opiekę zdrowotną i boją się powrotu do tego. Duda przez pół roku jeździł po tych gminach, powiatach i przekonywał. Pokazywał, co zrobili i ile mają w planach. No i zadziałało.

Bo – jak pokazały te wybory – przegrywa się, nie jeżdżąc do Końskich.


Trzy słowa do sztabu Trzaskowskiego, czyli podmiot, nie przedmiot!

Kończąc ten poniedziałkowy rant, pragnę poinformować, że poparcie aka wyborcy/wyborczynie to nie worek ziemniaków. Nie da się ot tak przekazać poparcia i nakazać swojemu elektoratowi głosować na kogoś, kto jak ognia unika mówienia o ich problemach. Nie wolno poniżać ludzi ze względu na to, że nie oddali głosu na Waszego kandydata. Nie wolno poniżać ich ze względu na pochodzenie, wykształcenie czy status materialny. Haniebne jest warunkowanie swego poparcia dla praw człowieka od wypełniania poleceń przez grupy dyskryminowane.

Albo to zrozumiecie, albo zróbcie miejsce tym, którzy walczą o Polskę dla wszystkich.