Wątki feministyczne w popkulturze, część 1

Zdjęcie przedstawia wokalistkę Lizzo na scenie, w czarnej długiej sukni, w tle orkiestra i zespół.
Zdjęcie: Kevin Winter/Getty Images for The Recording Academy

Są takie artystki, które zna każdy – czasem wbrew swojej woli. Ich piosenki słyszymy w sklepie, w reklamach, o szeroko pojętych imprezach już nie mówiąc. Czasem wstydzimy się tego, że ich słuchamy, ale one są i mają miliony wyświetleń na Youtube. 

Chciałabym napisać o tych utworach, których lubię słuchać i odnajduję w nich przekaz, który popularnie nazywany Girl Power. Celowo pomijam wątki dotyczące życia uczuciowego artystek – o tym informacji nie brakuje.

1) Netta – Toy

Eurowizja jest dla mnie bardziej ciekawym widowiskiem niż inspiracją muzyczną, ale postać Netty wydaje się być ciągle rozpoznawalna. Oprócz świetnego udawania kury, artystka ma duży dystans do siebie i świetną technikę wokalną. Przekaz feministyczny jest tutaj moim zdaniem podstawą piosenki i przy użyciu elementów humorystycznych zwraca uwagę na ważne problemy.

2) Lizzo – Good As Hell

Potencjał tego utworu został już doceniony przez Demokratów w USA i wykorzystywany podczas konwencji. Mimo że na pierwszy rzut oka mówi o sprawach „błahych”, do których lubimy zaliczać wygląd, dla mnie jest po prostu manifestem doceniania siebie. Podczas gdy kobiety często czują się niewystarczająco dobre, Lizzo mówi, że takie są. 

3) Nicki Minaj – I’m the best

Tutaj mamy przykład piosenki mówiącej o drodze do sukcesu – bardzo trudnej w tak „męskim” świecie jak świat rapu. Nicki Minaj jest pierwszą raperką, z którą się zetknęłam i w warstwie muzycznej nie jest gorsza od wielu kolegów. Celowo zaproponowałam Wam piosenkę z roku 2011 – minęło już 9 lat, a mi ciągle dobrze się tego słucha.


Mam nadzieję na kontynuację tego cyklu.