Wojna biało-czerwona

Zdjęcie czarno-białe, przedstawia dwoje ludzi uprawiających szermierkę.
Zdjęcie: Micaela Parente / Unsplash

Opowiem wam historię o najdłuższej wojnie w nowoczesnej Europie. Wojnie domowej między Polakami, wojnie na wyniszczenie , wojnie biało-czerwonej od zarania polskiej państwowości. Nie bez kozery można wspomnieć o Modlitwie Polaka (Dzień Świra) czy „racja mojsza niż twojsza”, bo zdecydowanie tak to wygląda. Wojna domowa już nie tylko na słowa, ale coraz bardziej czynne wyrażanie emocji i bez ostrzeżenia.

Isaac Newton

„Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów”

Epilog do tej opowieści powstał po napisaniu całości, ale mógł powstać tuż przed, dwa tygodnie temu, a nawet 5 lat temu.

Epilog

Opowiem wam historię o najdłuższej wojnie w nowoczesnej Europie.
Wojnie domowej między Polakami, wojnie na wyniszczenie, wojnie biało-czerwonej od zarania polskiej państwowości. Nie bez kozery można wspomnieć o Modlitwie Polaka (Dzień Świra) czy „racja mojsza niż twojsza”, bo zdecydowanie tak to wygląda. Wojna domowa już nie tylko na słowa, ale coraz bardziej czynne wyrażanie emocji i bez ostrzeżenia.


Często czytam, iż Prawo i Sprawiedliwość podzieliło Polaków, nic bardziej mylnego. Po prostu uwypukliło nasza polską mentalność topienia drugiego Polaka w łyżce wody i wciągania wydostającego się z tego kotła z powrotem do niego.
Do kotła kołtunizmu, zawiści i kompleksów. Mój głos jest bardziej głosem wołającego na puszczy, bo w swym zaślepieniu nie patrzymy na człowieka, tylko szukamy w nim wroga dla zasady, bo inaczej myśli, odczuwa czy kocha osobę tej samej płci. Zresztą powodów znajdujemy więcej, bo nie chodzi o to, że mamy inne poglądy czy światopogląd, ale my Polacy kochamy nienawidzić i to zupełnie bezinteresownie.
Kiedyś dawno temu uczestniczyłem w projekcie politycznym, w którym w ramach debaty ludzie o poglądach prawicowych i lewicowych zamienili się rolami i bronili tez, z którymi normalnie się nie zgadzali. Genialny pomysł, aby na godzinę stanąć po drugiej stronie barykady. Ciekawe doświadczenie, które spowodowało u mnie, chęć poznania ludzi o innych poglądach i przekonania się, iż każde zacietrzewienie robi z nas głupców i ogranicza jakąkolwiek dyskusje. Zdaje sobie sprawę, iż brzmi trochę moralizatorsko, bo sam nie nadstawiam drugiego policzka w dyskusji i nie należę do tych osób, które nie mają niczego za swoimi uszami. Jednak w swoim życiu nie przekreślałem ludzi, którzy mieli odmienne poglądy na otaczającą nas rzeczywistość. Warunek był jeden podstawowy, iż nie mogły być to poglądy ograniczające życie innych, ich swobody i praw. Niby proste w dzisiejszym świecie, jednak okazuje się, iż wiele Polek i Polaków ukrycie mniej lub bardziej chce ograniczenia swobody wypowiedzi. Czasem stosując wyzwiska, obrażając czy atakując czynnie innych, z którymi się nie zgadza.

Czy możemy to zmienić w świecie, w którym wiele rzeczy stawiamy na ostrzu noża ?

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby próbować porozumiewać się, a nie komunikować. Najważniejsza jest umiejętność słuchania, wyciągania wniosków i szukania kompromisu. Wojna biało-czerwona każdego z każdym jest odzwierciedleniem słów Bismarcka „Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą” – nic dodać, nic ująć. Często czytam, iż nienawiść niszczy, ale obrażamy naszych interlokutorów, bo z nimi nie zgadzamy się, a przecież nie ma nic piękniejszego niż „pięknie różnić się”. Od kilkunastu lat żyję i pracuje w Holandii z różnymi narodowościami z Europy czy Afryki i muszę napisać, iż jesteśmy wyjątkowym narodem, niepotrafiącym współdziałać, wspomagać się i wspierać co zdecydowanie potrafią inne nacje na co dzień.
Ktoś pewnie napisze, iż to lewicowe fanaberie, ale wierzę, iż przy odrobinie chęci i bez warunków brzegowych jesteśmy w stanie się porozumieć. Kiedyś nauczono mnie, iż umiejętność sprzedaży to nie jest zakrzyczenie rozmówcy a umiejętność słuchania w szacunku do rozmówcy jego poglądów, opinii. Nie ocenianie ich przez pryzmat naszych poglądów, ale próba przekonania na podstawie argumentów do naszej wizji, a w efekcie tego może pojawić się consensus i znalezienie złotego środka.
Wystarczy czasem zrobić krok w tył, zgodzić się z rozmówcą, jednocześnie przedstawiać swoje argumenty i nie stawiać na ostrzu noża, bo wtedy traci sens wszelki dyskurs i wracamy do epoki kamienia i procy. To nie rozwiązuje problemu, a rodzi kolejne konflikty. Wtedy należy wyjść z własnych okopów na linię demarkacyjną. Jeśli tego nie zrobimy, to nie będziemy wspólnotą, a grupą mówiącą tym samym językiem, choć niekoniecznie dogadującą się i próbującą znaleźć punkty styczne. Wiem, iż brzmi to jak pobożne życzenia, ale mam przekonanie, iż bez próby zrozumienia drugiego człowieka nie będzie dane nam stworzyć nowoczesnego Państwa bez narzucania „jedynego słusznego poglądu”, bo demokracja to wola większości z poszanowaniem mniejszości i różnorodności. To nie uwłacza naszym poglądom czy światopoglądowi, a pozwala na poszukiwanie kompromisu. Rzeczona wojna biało-czerwona staje się paliwem dla organizacji i poglądów ekstremalnych. Jeśli w ramach ludzi o poglądach demokratycznych, będziemy wzajemnie antagonizować się, to w niedalekiej przyszłości w Polsce możemy być świadkami powstania silnego ugrupowania, które w ramach procedur demokratycznych zdobędzie władzę i zacznie stosować politykę wykluczenia z życia obywatelskiego ludzi o innych poglądach, religii, rasy, płci, nieheteronormatywności. Stąd żywię ogromną nadzieję, iż dialog mimo różnic jest możliwy, a wręcz wskazany. Jeśli nie zaczniemy porozumiewać się, to w wyniku wojny biało – czerwonej nie będzie zwycięzców, a wszyscy demokraci będziemy przegranymi, bo zwyciężą brunatni.