Zachęta do emigracji godnościowej

Piktogram stylizowany na tabliczkę "Wyjście", po lewej strzałka z napisem WYJŚCIE, po prawej piktogram osoby wychodzącej z mapy Polski.

Państwo polskie nie zasługuje sobie, żebyś je wspierał ze swoich podatków. Za zabrany haracz oferuje ci pogardę, strefy wolne od i zapóźnienie cywilizacyjne. Nadzieje na lepszą przyszłość są płonne, dlatego pora pakować walizki i szukać normalnego miejsca do życia.

Czy już nie czas podnieść się z miejsca i opuścić tę carską gubernię zwaną Polsza? Kiedy uświadomimy sobie, że jesteśmy w tej dolinie  elementem niepożądanym? Porzućmy ufność, że coś w tej materii zmieni się na lepsze. Nadzieja — jak miał powiedzieć Francis Bacon — jest dobrym śniadaniem, ale kiepską wieczerzą. Trzeba spojrzeć trzeźwo i dokonać oceny rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. A ta nie rokuje dobrze. Prawicowy fanatycy urządzają marsz przez instytucje i zdobywają kolejne twierdze. Mendy plują nam w twarz, a gdy ty odwiniesz się i zadasz cios plującej mordzie, to ona obwoła się ofiarą, a ciebie nazwie prześladowcą. Ty zaś płacisz podatki i nie otrzymujesz nic w zamian.

Najdroższa tektura w życiu

Nie myśl sobie, że problem cię nie dotyczy, jeśli obracasz się w postępowych kręgach, a kolorem włosów nie wyróżniasz się z tłumu. Alians rządu i kleru i tak znalazł sposób, żeby uprzykrzyć ci życie. I jednocześnie na tym zarobić. Na utrzymanie duchowieństwa z każdym rokiem trwonimy coraz więcej pieniędzy. W ubiegłym roku było to 171 milionów. Nie inaczej w przypadku administracji publicznej. Gdy czescy politycy obniżyli sobie pensje na czas kryzysu, to ich koledzy w Polsze wpadli na znakomity pomysł i poszli w przeciwnym kierunku. Objętymi podwyżką mieli być ministrowie, posłowie, prezydent. Wśród nich Sasin (ten od zmarnowanych 70 milionów na wybory, których nie było), skompromitowany minister zdrowia Szumowski (jego resort zakupił od agenta SB respiratory po cenie dwukrotnie wyższej niż wysokiej jakości sprzęt innej firmy) oraz Kaczyński (na ochronę jego posesji podatnicy mogą tracić nawet 1,8 mln rocznie). To wszystko w tym cudownym ponoć kraju, gdzie:

Dlatego nie warto czekać ufnie, aż coś w tej materii samo się poprawi. Nadwyrężając cierpliwość i tracąc czas, ryzykujemy, że będziemy się pogrążać coraz bardziej. Czy nie nadeszła już pora rozstania? Nie bójmy się, że zerwiemy kontakt z tymi, których kochamy — technologia przychodzi nam w sukurs. 

Nie utożsamiajmy odejścia z dezercją. Nikt z nas nie jest zobowiązany do uczestnictwa w walce o przegraną sprawę. Zostać i walczyć to rzecz szlachetna, ale żyjąc w kraju przesiąkniętym etosem mesjanizmu, nie zauważamy, że za romantyczny zryw i oddanie płacimy cenę niewartą naszego cierpienia. Szanujmy nasze krótkie życie i odrzućmy ułudę, że coś może jeszcze zmienić się na lepsze. Zbyt długo karmiliśmy się tą iluzją. Wmawialiśmy sobie, że nie zrobią tego czy tamtego, po czym oni właśnie to robili!

Osiągnięcia, które odeszły w niebyt

Ale nie dajmy sobie wmówić nienawiści do miejsca, skąd pochodzimy. Wiele osiągnięć zostało obróconych wniwecz, ale to nadal ziemia, z której pochodzą znamienite jednostki, ludzie walczący o oświecony i sprawiedliwy kraj:  Kościuszko, oswobodziciel czarnoskórych niewolników, egalitarysta, przeciwnik przywilejów kleru, Konopnicka z Dulębianką, Rotmistrz Pilecki, który dobrowolnie dał się deportować do Auschwitz i poinformował świat, jak traktowani są więźniowie obozu, polscy Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata — najbardziej liczni spośród wszystkich narodowości — który narażali życie, żeby uratować Żydów od zagłady (wśród nich Irena Sendlerowa, Jan Karski, Władysław Bartoszewski), Isaac Bashevis Singer, polski Żyd, noblista i wegetarianin, Ludwik Zamenhof, twórca języka Esperanto i postulator pokojowego współżycia religii, a dziś aktywiści i ludzie kultury: Ochojska, Owsiak, Tokarczuk. 

Mural upamiętniający Jana Karskiego w Warszawie, fot. Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0-pl/Wikimedia Commons

Niech powstrzymuje nas przed ojkofobią świadomość tego, że niepodległość zawdzięczamy socjalistom. Bądźmy dumni, że Polski rząd był wówczas jedynym w Europie, który powołał organizację ratującą Żydów w czasie drugiej wojny światowej. Pamiętajmy, że homoseksualizm nigdy nie był tu karalny i że Polki uzyskały prawa wyborcze jako jedne z pierwszych na świecie. Szczyćmy się tym, że ONZ-owska Konwencja o prawach dziecka jest inspirowana działalnością Janusza Korczaka. Nie zapominajmy też, że Polska była drugim krajem, po Wielkiej Brytanii, w którym powstała organizacja na rzecz obrony zwierząt, a było to już w 1864 roku (współpracowali z nią Sienkiewicz, Prus, Żeromski).

I choć miernota, która uzurpuje sobie prawo do prawienia nam morałów, rujnuje wszystkie te osiągnięcia niczym walec, to świadomości odebrać nam nie może. Może za to zniszczyć naszą godność. Czy chcemy zatem niczym masochiści oddawać podatki państwu, które tworzy za nie „strefy-wolne-od“? 

Oddech normalności

Kościuszko już dwa wieki temu powiedział: „wyposażono w sposób możliwie najbogatszy księży kosztem nędzy ludów. Przyznano im najbardziej oburzające przywileje łącznie z zasiadaniem przy tronie. Słowem, do tego stopnia rozmnożono łaski, dobra i bogactwa duchowieństwa, że połowa narodu z tego powodu cierpi i jęczy w nędzy, podczas gdy oni nic nie robiąc, opływają we wszystko”. Zaś politycy, którzy zamiast chronić żywych ludzi, są zaaferowani losem pomników, symboli i bóstw. Środkami z funduszu dla ofiar nagradzają ciemnotę. Gdy ktoś cię nazywa pedofilem, oni martwią się o kawałek kamienia. W ich optyce tęczowa Maryja to zbrodnia większą niż pobicie za tęczowe włosy. 

Jak długo jeszcze będziemy fundować te uprzywilejowane grupy darmozjadów, które z ambon i mównic szczują na ludzi, żeby potem, przyznać sobie sowite apanaże. Głupotą jest sponsorować pasożytów i oczekiwać szacunku. Wielu z nas cierpi na nieuświadomiony syndrom sztokholmski. Jesteśmy przywiązani do patologicznego partnera, którego przyszło nam utrzymywać. Dlatego odpowiedzmy sobie: czy warto marnieć tu, gdy można kwitnąć gdzie indziej? Czy nie czas już udać się w miejsce, gdzie oddycha się normalnie?