Zjednoczenie opozycji jest możliwe gdy PO wystartuje z dwóch list wyborczych

Borys Budka i Rafał Trzaskowski witaja się łokciami, w tle plakat Koalicja 276
Zdjęcie: twitter

Cała klasa polityczna dyskutuje o pomyśle Koalicji 276 zaprezentowanej przez Borysa Budkę i Rafała Trzaskowskiego. W mojej opinii pomysłu współpracy opozycji nie należy od razu wyrzucać do kosza. Współpraca jest możliwa, ale pod pewnymi warunkami.

Uważam, że hamulcowym realnego zjednoczenia opozycji jest jej pomysłodawca, czyli Platforma Obywatelska. Partia centrum, konserwatywno-liberalna, albo centrolewicowa jak nazywają niektórzy PO to dziś zbiór indywidualności od Pawła Kowala po Rafała Trzaskowskiego. Dodatkowo w Sejmie IX kadencji tworzy klub parlamentarny z Zielonymi, Nowoczesną i Inicjatywą Polska. Nie jest tajemnicą, że partia składa się z frakcji, które w sprawach światopoglądowych nie mają jednego zdania.

Chcąc nie chcąc żyjemy w 2021 r., w czasach gdy Prawo i Sprawiedliwość pozycjonuje sprawy światopoglądowe jako jeden z głównych tematów sporu politycznego. W głowie Jarosława Kaczyńskiego nic nie dzieje się bez powodu. Kaczyński wie, że najwięcej posłów straciła w ciągu ostatnich 5 lat właśnie Platforma. Partia, która niegdyś miała ponad 200 posłów, dzisiaj liczy niemal ½ tego co w 2007 r. Koalicjanci PO w sprawach światopoglądowych są zdecydowanie na lewo. Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej wyprowadzając Polki na ulice, spowodował wzrost poparcia dla liberalizacji prawa aborcyjnego. Coś się zaczęło, coś się skończyło. Opinia publiczna oczekuje od głównej partii opozycyjnej klarownego stanowiska ws. aborcji. Tego stanowiska nie ma i długo pewnie jeszcze nie będzie.

Jak więc jednoczyć opozycję? Jaki ma być jej dodatkowy postulat oprócz odsunięcia od władzy Jarosława Kaczyńskiego? Jak nie popełnić błędów Koalicji Europejskiej, która miała być nadzieją, a okazała się porażką próby zjednoczenia na jednej liście? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Wystawić dwie listy opozycyjne.

Pierwszą powinna tworzyć Platforma Obywatelska z jej konserwatywną frakcją i PSL. Posłowie Raś, Zalewski, Kowal doskonale odnajdą się wokół takich osób jak Władysław Kosiniak-Kamysz, Michał Kamiński czy Waldemar Pawlak. W tej grupie widziałbym szansę na zatrzymanie przy głosowaniu małomiasteczkowych rzemieślników, drobnych przedsiębiorców, ludzi o mniejszym dochodzie, wymagających pomocy i opieki państwa ze zreformowanym 500+, bardziej tradycjonalnych, osób z niepełnosprawnościami i wszystkich tych, którzy zostali oszukani przez PiS. Ta strona, jeśli przygotowałaby ciekawą ofertę gospodarczą, mogłaby walczyć o odbicie kilku regionów z rąk PiS.

Druga lista powinna być listą liberalno-lewicową z naciskiem na sprawy światopoglądowe. W tej widziałbym liberalną część PO, koalicjantów KO, część Lewicy. Nie ukrywajmy, że w największych polskich miastach głównym problemem nie są sprawy socjalne (choć tą kartą gra Lewica), a właśnie światopogląd. Kiedyś napisałem, że w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie mieszkają ludzie, którzy już zarobili na to, by walczyć o wartości. Dla nich najważniejsza będzie edukacja seksualna, dostęp do antykoncepcji, prawo do aborcji, minimalizowanie różnic w zarobkach pomiędzy płciami oraz kwestia opodatkowania Kościoła Katolickiego. Ta strona na pewno nie wypracuje jednego stanowiska w sprawach podatkowych, ale spoiwem będzie bardzo silna chęć zmiany dogmatów w polskiej polityce, która nigdy nie była bardziej lewicowa niż teraz.

Spoiwem obu list powinny być trzy reformy: służby zdrowia, sektora energetyki i edukacji. Taki pakiet wyborczy, w którym zapisano, że jeśli te partie będą tworzyć rząd, to na pewno się tymi trzema kwestiami zajmą bez względu na wynik wyborczy. Myślę, że z wypracowaniem wspólnego stanowiska w tych kwestiach pomiędzy dwoma blokami nie powinno być większego problemu.

Uważam, że na obu tych listach powinni się znaleźć politycy/polityczki KO. Byłby to swego rodzaju eksperyment, który pokazałby, czy Polacy dzisiaj są konserwatywno-centrowi czy jednak przeszli bardziej na lewo. A nam być może dałby szansę na oddech od rządów Zjednoczonej Prawicy.

Pytanie do Platformy, czy zdecyduje się wystartować z dwóch list? Jeśli nie to marzenia o Koalicji 276 od Zandberga po Kowala pozostaną kolejnym opozycyjnym pustosłowiem.