Brońmy Polski, brońmy polskiego patriotyzmu

Obrazek przedstawiający obrys granic Polski wypełniony kolorem białym i czerwonym, na środku oko , z którego cieknie łza.
Zuza Zubała

Od jakiegoś czasu prowadzę rozważania nad tym czym jest polskość. Każda i każdy z nas je prowadzi może nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Myślę, że nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że 90 procent moich rozmów jest o Polsce. Zadajemy sobie ciągle te same pytania, próbując odpowiedzieć na jedno: dlaczego? Dlaczego jest jak jest? Dlaczego odmawia się kobietom podstawowych praw i kontroli nad swoimi ciałami? Dlaczego osoby LGBT+ muszą ukrywać swoją tożsamość, dlaczego mają bać się wyjść z domu? Dlaczego tysiące, a właściwie setki tysięcy ludzi, którzy wyszli na ulice w ostatnich tygodniach są nazywani wulgarnymi nihilistami chcącymi zniszczyć Polskę? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Niestety, mogłabym tak bez końca.


A może, zamiast pytać dlaczego, bardziej adekwatne będzie pytanie w imię czego? Wydaje mi się, że znam odpowiedź – w imię polskości. Polskości pojmowanej w jeden sposób, polskości zawłaszczonej przez prawicę, zawłaszczonej przez PiS, Konfederację i polski Kościół Katolicki, zawłaszczonej przez jedynych „prawdziwych patriotów”. Polskości wypełnionej powstańcami, husarią i pomnikami Jana Pawła II, polskości krzyczącej albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. A kto jest przeciwko polskim patriotom? Przede wszystkim inni Polacy, ci zdrajcy, ten gorszy sort: lewaków, liberałów, niewierzących, gejów, lesbijek, feministek – lista jest długa. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że w swojej pogardzie dla prawicowej polskości oddaliśmy symbole narodowe bez walki, a patriotyzm stał się tematem dziwnie wstydliwym, wywołującym na naszych twarzach uśmiech zażenowania.


No bo z czym kojarzy Wam się flaga Polski? Z czym kojarzy Wam się 11 listopada? Mnie kojarzy się z Marszem Niepodległości i narodowcami, z ludźmi, którzy usta mają pełne Boga, Honoru i Ojczyzny, a serca wypełnione szowinizmem, homofobią i nienawiścią – a wszystko to z biało-czerwoną flagą w tle. Weźmy na przykład plakat tegorocznego Marszu Niepodległości: husarz długim mieczem przebija tęczową gwiazdę, a obok hasło: „Nasza cywilizacja, nasze zasady”. Nasze zasady? Niby kogo? Polaków? Wydaje mi się, że to zasady homofobów i szowinistów, zawłaszczających nasze wspólne symbole narodowe. Nie utożsamiamy się z takimi „wartościami” i przez to przestajemy się utożsamiać z polską flagą, a 11 listopada zostajemy w domu, bo ze święta niepodległości zrobiło się święto nietolerancji, w którym nie chcemy uczestniczyć. Nasze zażenowanie „polskością” nie jest wyrazem nihilizmu, wręcz przeciwnie – wstydzimy się, bo nam na Polsce zależy, bo nie chcemy być odbierani przez resztę świata jako zaściankowi katoliccy fanatycy, bo bolą nas podziały i dyskryminacja, które nasi współcześni husarze mogliby sobie wypisać na sztandarach. 


Oprócz monopolu na patriotyzm, Prawo i Sprawiedliwość ma również monopol na dzielenie Polaków. Jarosław Kaczyński – autor klasyków takich  jak „mordy zdradzieckie” i „gorszy sort” ostatnio znowu zabłysnął swoją odezwą do prawdziwych polskich patriotów, gorącym wezwaniem do obrony Polski przed Polakami. O odbywających się w całej Polsce protestach powiedział: „Jest to atak, który ma zniszczyć Polskę, który ma doprowadzić do triumfu sił, których władza w gruncie rzeczy zakończy historię narodu polskiego tak jak dotąd go postrzegaliśmy, który jest przedmiotem polskiego patriotyzmu. Brońmy Polski, brońmy polskiego patriotyzmu”. To przecież Polska z pomocą Matki Boskiej uchroniła Europę i cały świat przed zalewem komunistycznej rewolucji w 1920 roku, teraz – 100 lat później – nasz Chrystus narodów ponownie został poddany próbie, a stawka jest równie wysoka: Polska tym razem musi uchronić świat przed zachodnią cywilizacją śmierci. Samozwańczych potomków husarzy nie trzeba długo namawiać, wyruszają do walki, nasi współcześni ułani, powstańcy, obrońcy cywilizacji! Tylko że zamiast bitwy pod Monte Cassino mamy bitwę pod Empikiem, w której współczesna husaria bije kobiety. Cudu nad Wisłą też nie było, nawet Matka Boska nie pomogła, a może Matka Boska jest feministką?


„Polskość to nienormalność” napisał ponad 30 lat temu Donald Tusk w tekście „Polak rozłamany”. Jest to cytat uwielbiany przez prawicę, stanowiący dowód na zdradę Tuska i wszystkie grzechy opozycji. Sama nie raz czuję się rozłamana i miłość do Polski jest bez wątpienia miłością trudną, ale polskość to też normalność. Polskość to też szacunek, tolerancja, równość i różnorodność. Nie dajmy sobie wmówić, że nie jesteśmy patriotkami i patriotami, nie wstydźmy się polskiej flagi. Każdy z nas praktykuje swoją własną wersję patriotyzmu i bez wątpienia jedną z nich jest walka o Polskę sprawiedliwą społecznie, bez dyskryminacji i podziałów – i takiej Polski chciałabym Wam wszystkim życzyć z okazji dnia niepodległości.


Podsumowując: brońmy Polski, brońmy polskiego patriotyzmu, ale przed nacjonalizmem, szowinizmem i homofobią. 

Tekst chciałabym zadedykować mojemu pierwszemu trollowi na Twitterze, który kazał usunąć mi polską flagę przy imieniu i nazwisku. Dziękuję, stanowiłeś dla mnie inspirację.